Skip to content

Zaczęłam pisać… 9 część „Drogi Smoka” (można wzdychać)

Miałam już nie wracać do świata „Drogi Smoka”, bo ile można, prawda?

Zrobiło się tego sporo. Niech ja sobie to podliczę:
  • osiem książek (i jedna nowelka!);
  • akcja rozciągnięta na ponad dwadzieścia lat;
  • kilkunastu bohaterów, w tym siedmiu Szkotów, jeden Koreańczyk, czwórka, nie, piątka Polaków, co najmniej jeden Japończyk, kilkoro Rosjan, Brytyjczyk, a… i oczywiście Persowie i Włosi, i Amerykanie;
  • kobiety, mężczyźni, istoty gender confused i takie, które nie chcą się decydować
  • najstarszy z moich bohaterów urodził się w 3 stuleciu p.n.e, najmłodsi rodzą się „na bieżąco”. Przepraszam, poprawka, nikt nie wie, kiedy urodził się naprawdę najstarszy z nich;
  • Ludzie, Zmienni, Nieśmiertelni, Magiczni, Panteony. Ekumenicznie jest, to trzeba przyznać;
  • czarni, biali, Azjaci, konserwatywni, liberalni, apolityczni i cyniczni;
  • hetero, LGBTQ i wszystko, co się mieści pomiędzy;
  • w związkach, poza nimi, pomiędzy nimi. Mężowie, żony, matki, ojcowie, zakamieniali kawalerowie i niewiasty z alergią na dzieci.

No i po jeszcze tam wracać? Panta rhei!

 
Tak myślałam i tego się trzymałam. Przez kwartał. Nawet lubiłam myśl, że to już koniec „Drogi Smoka”.
 
Tym bardziej ją pielęgnowałam, że zaczęłam dwie nowe rzeczy. Dwie! Zupełnie inne w charakterze niż gwałtowna, brudna, brutalna, wulgarna i miejscami okrutna „Droga Smoka”, inne jeśli chodzi o świat przedstawiony, bohaterów, miejsce i czas akcji.
 
Jedna z nich, historia alternatywna, zatrzymała się na stronie 150 i ma co najmniej kolejnych 200 przed sobą. Lubię bohaterkę, ale jeszcze nie przekonałam się do bohatera. Ciągle mi się wydaje, że piszę strasznego dupka… Odłożyłam całość w nadziei, że i ta postać się lepiej wykluje.
 
Druga, kiedy już ją napiszę, będzie SF. Ta ma na dziś 87 stron i akcja nieźle się rozpędza. Lubię wszystkich głównych bohaterów, ale jeszcze nie widzę pewnych zakrętów i szczegółów.
 

Oba nowe projekty leżą odłogiem,

ponieważ Autorka (moi) całkowicie nieodpowiedzialnie bierze się za coś nowego! To znaczy nowego, ale osadzonego w starym świecie. Wiem, jak to wygląda, wiem. Niechęć do zmiany, do stawiania czoła nowym wyzwaniom, niemożność odcięcia pępowiny, bla bla bla. Gucio prawda. To nie tak. (uhm, denial)
 
Odłożyłam oba nieźle zarysowane i pięknie rozpoczęte projekty, bo wykluwa się we mnie historia Kuby Neumanna (kilku czytelników cyklu o niego pytało, za co dziękuję, bo – co widać w moich książkach – ta postać jest dla mnie bardzo ważna 🙂 )
Kuba jest nie tylko moim ulubionym nerdem, nie tylko cichym bohaterem Andrei, ulubieńcem Alexa, przyjacielem Borysa i Susany, synem… a, tego powiedzieć nie mogę, to prawda.
 
Jest także postacią, która od dawna niebywale mi w głowie rozrabia i rozpycha się. Kuba Neumann nie jest uberAlfą, ale konsekwencji mu odmówić nie można.
 
Więc osiągnął swoje. Piszę jego historię. Na razie robię to spokojnie i ostrożnie, bo w skrzynce czeka do obróbki gotowa redakcja „Morza krwi” dla 4generations, czyli praca, która sama się nie zrobi. Ale kiedy skończę – biorę się za Kubę i jego perypetie.
Gestation period ’bout nine months. Stay tuned.
zdjęcie: by m k from Pixabay
Published inDroga Smoka

Be First to Comment

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *