Z dylematów selfpublishera: czy poleciłabym Ridero?

Odpowiadam na pytanie zadane mi na Twitterze: polecasz Ridero?

Najkrótsza dpowiedź brzmi: to skomplikowane.

Serio, to jest moja odpowiedź 🙂

Ale uporządkujmy argumenty.

Kiedy człowiek pisze tak, że zostaje mu bycie selfpublisherem, ma kilka opcji:

albo samodzielnie przygotowywać swoje książki w wielu formatach i starać się je „upchnąć” księgarniom internetowym, albo skorzystać z którejś z platform dla tych, którzy lubią/muszą wydawać sami.

Pisałam już w blogu o Smashwords, którego jestem fanem i o Google Play Books. Jeśli jesteście ciekawi moich wrażeń, zachęcam do sprawdzenia moich starych wpisów. Nie dzieliłam się swoimi wrażeniami z współpracy z Apple Books, Legimi i bardzo dziwnym Beezar , ale zrobię to niebawem.

Dziś na tapetę ostanowiłam wziąć Ridero.

Właściwie to powinnam nazwać Ridero platformą dla selfpublisherów, ale coś mnie przed tym powstrzymuje. Jako że nie wiem co i dlaczego, to pozostanę jednak przy tej „platformie”.

Jeśli jesteś pisarzem/pisarką i wejdziesz na ridero.eu zobaczysz, że możesz wziąć swój rękopis/maszynopis, kartę kredytową i przerobić swoje dziełko na książkę lub ebooka (to w wersji podstawowej karty kredytowej nie wymaga, odetchnij, drogi selfpublisherze, z ulgą).

Wkładasz treść, robisz okładkę, lub korzystasz z własne i wpuszczasz ją w internet. Proste i niespecjalnie kłopotliwe na pierwszy rzut oka.
A jednak…
Czujecie, że nie jestem specjalnie z Ridero zadowolona, prawda? No, racja. Niespecjalnie. Ale nie będę mówić o sobie,

tylko przedstawię plusy i minusy tego rozwiązania.

  1. Plusy:
    1. Usability strony Ridero wspomaga każdego początkującego Autora. Od razu wiesz, co możesz zrobić dla siebie przy wsparciu Ridero. Ale uwaga: plus dotyczy tylko strony internetowej, nie systemu publikacyjnego. O nim w „minusach”.
    2. Papierologia nie jest skomplikowana i dzieje się szybko.
    3. Firma bardzo dobrze współpracuje z Autorami. To ważne, zwłaszcza kiedy na początku masz sieczkę w głowie i jedyne o czym marzysz, to uszczęśliwienie świata twoim dziełem.
    4. Możliwość przygotowania okładki z wzorów, które przygotowało Ridero. To pomaga, szczególnie graficznie nieogarniętym. Żałuję, że przy pierwszym wydaniu „Morza krwi” z tej opcji nie skorzystałam.
    5. Grafik i korektor, którzy za opłatą, popracują nad Twoją książką. To zdecydowana zaleta, ponieważ… no cóż, polski język prosty nie jest.
    6. Największa zaleta: Ridero umieszcza książki w wielu księgarniach internetowych (Gandalf, Nexto, Ravelo itp). Ostatnio ogłosili, że mogą książki oferować do sprzedaży via Bonito.pl. Sprawdzam teraz, jak to ma działać i ile może kosztować. Kiedy będę wiedzieć, zrobię update.
    7. Możesz pobrać pliki swojej książki w kilku formatach, na różne urządzenia elektroniczne.
  2. Minusy:
    1. Fatalne jest to, co powinno być najlepsze: system publikacyjny. Straszliwie nieintuicyjny, pracochłonny, utrudniający wprowadzanie poprawek. Irytują mnie szablony, bo jasny gwint, są tak nieintuicyjne! Dłubie się przy tym i dłubie, zmienia, podgląda, trwa to i trwa, a efekt nie zadowala. Nie powala.
    2. Poprawki… – Można wgrać kolejne wersje książki ograniczoną ilość razy. Przekroczysz, płacisz za własną chęć bezustannych przeróbek lub czekasz 90 dni na kolejny slot, w którym możesz poprawić swoje ukochane dziecko za free.
    3. Finanse. Nawet jeśli ktoś kupi Twoją książkę, to i tak wypłata przyjdzie, kiedy przekroczysz 200 pln. Wiecie… to w sumie smutne i tragiczne, na tak wielu poziomach, że nawet o tym myśleć się nie chce.
    4. ISBN. Ridero używa własnego ISBN dla Twojej książki, nawet jeśli masz już takowy nadany.
    5. Kiedy Ridero wypchnie Twoją książkę do innych księgarń, w tym do Legimi, i kiedy Ty, szacowny selpublisherze, sam opublikujesz tamże swoją książkę, w przestrzeni wirtualne krążą dwie iteracje Twojego dzieła. Konfuzja, czyż nie?

Czy zatem polecam Ridero?

Jak powiedziałam na początku: to skomplikowane 🙂 

Opublikowałam w ich systemie tylko jedną książkę, pierwszą: Morze krwi. Wszystkie pozostałe publikuję via Smashwords i dzięki ich systemowi mam książki w niezbędnych mi formatach, które następnie umieszczam w Apple Books, Legimi i Google Play Books.

 

 

UZUPEŁNIENIE: współpraca z Bonito.pl dotyczy książek w papierze.

„Prosimy o określenie rodzaju oprawy w jakiej książka ma zostać wydrukowana.
Opłata aktywacyjna to 199 zł za książkę czarno-białą w oprawie miękkiej do 350 stron i 299 zł za książkę czarno-białą w oprawie twardej lub książkę o objętości do 600 stron. Książka kolorowa podlega indywidualnej wycenie.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *