Skip to content

„Wspomnienia matki córki z powstania 1863r”, czyli prawda w stanie surowym

„Cokolwiek już zarzucono, cokolwiek historja, może i słusznie, zarzuci tym ludziom, że „krzewili złudzenia, marzenia” – to na ich i swoją obronę powiedzieć trzeba, że takiemi złudzeniami ludzkość żyła stale, a usposobienie do złudzeń, będące rodzajem uszczęśliwienia, jest dziełem chwili odpowiedniej, jest stanem duszy, jakim tylko jakaś wyższa siła obdarzyć nas może, a nie namowy czy zewnętrzne okoliczności; siła ta wywiera wpływ mimowolny, budzi uśpiony duch narodowy”. [s. 19]

„Wspomnienia marki i córki z powstania 1863r”

Książka o historii z historią

Powoli wygrzebuję się z XIX wieku, za którym nie przepadam, ale który jest tak dobrze udokumentowany, że nigdy chyba nie braknie o nim książek. Nim jednak oderwę się od niego, będą co najmniej dwa wpisy.

Dzisiejszy jest o publikacji niezwykłej. To wydane tylko raz, w 1918 roku,„Wspomnienia marki i córki z powstania 1863r”. Książka jest zdigitalizowana i dostępna dla wszystkich. Podlinkowałam tytuł książki, więc jeśli chcecie ją przeczytać – zachęcam.

Wydano ją tuż przed zakończeniem I Wojny Światowej, a zgodę na druk wydała niemiecka cenzura wojskowa.

Sięgnęłam po „Wspomnienia marki i córki z powstania 1863r” zachęcona przez dwóch znajomych, którzy podrzucili mi ją przy okazji pewnego projektu. Jakiego? O tym będzie na końcu.

Przeczytałam ją za jednym posiedzeniem. Nie jest to grube dzieło, ma 170 stron, ale za gardło łapie czymś, co chyba jest… nagą prawdą.

Autorki „Wspomnień matki córki z powstania 1863 r”

Dwie panie, Emilia Heurichowa i Teodora Kiślańska, spisały swoje wspomnienia z burzliwych lat Powstania Styczniowego i z lat po nim następujących. Los tak się ułożył, że były bardzo blisko centrum wydarzeń, znając osoby, które były spiritus movens wypadków w 1863.

Emilia Heurichowa urodziła się  16 sierpnia 1819 roku w rodzinie Macieja i Anny Szwarców. Kiedy wybuchało Powstanie Styczniowe miała 44 lata.  Jest wdową, ma cztery córki: Emilię, Julię, Teodorę i Helenę.  Jej druga córka, Teodora z Heurichów Kiślańska, w 1863 ma 20 lat.  Jej biogram możecie przeczytać tutaj

A, żeby mi nie umknęło! Zdjęcia 🙂

Jacek Dehnel jest jednym z potomków obu pań, których książkę Wam prezentuję. Zebrał zdjęcia rodzinne i opublikował je w internecie. 

Możecie na nich zobaczyć większość bohaterów „Wspomnień matki i córki”.

Zachęciłam? To wróćmy do książki.

Po latach obie kobiety spisują swoje wspomnienia.

Żadna nie jest pisarką, język „Wspomnień” nie jest starannie reżyserowanym tańcem słów, którego zadaniem jest uwodzenie czytelnika. Jak pisze we wstępie Teodora:

„… spróbuję z chaosu wspomnień wysnuć i spisać zdarzenia bardziej interesujące, bez żadnej pretensji do wykwintnego stylu”.

Fragmenty wspomnień obu kobiet przeplatają się, każda opowiada, co pamięta, z własnej perspektywy.

Zapiski Emilii, przypomnę – starszej z pamiętnikarek – są obudowane retrospekcjami.

Widzimy i Powstanie Listopadowe i emigrację, na którą udali się jej bracia, walczący wtedy z Rosjanami, i wcześniejsze wydarzenia, które Emilia przywołuje, sięgając do wspomnień swojej matki.

„Matka pamiętała rzeź Pragi […]. Owego strasznego wieczora, rozszalałe żołdactwo wda padało do domów, mordując, kto się nadarzył: starców, kobiety czy dzieci. Schowała się wraz z innemi za wielki piec, otwór za piecem zatarasowano siennikiem. Było ich ukrytych trzy osoby i czwarte dziecko maleńkie, które, gazu krzyczeć zaczęło, z obawy, żeby nie zdradziło kryjówki, zadusiła niańka. Kiedy żołnierze wpadli do domu wpadli, zabili tylko dziewczynę służącą, która skryć się nie zdążyła, a reszta – między niemi moja matka – ocalała”. [s. 5 i 6]

 

„Dnia 8 września 1831 roku wojska moskiewskie weszły do Warszawy. Miasto zamarło z rozpaczy – bramy pozamykano i okiennice, przez szpary tylko widzieliśmy ulice Przejazd i Długą – ulice zupełnie puste, prócz paru żydów i biedaków”. [s. 9]

Rodzina Heurichów była dość zamożną rodziną ewangelików,

którzy w Warszawie osiedlili się sto lat przed opisywanymi w pamiętnikach wydarzeniami. Nie byli arystokracją, ale w ich domu spotykał się kwiat inteligencji patriotycznej, w tym członkowie Komitetu Centralnego Narodowego. W Kamienicy Heurichów drukowano nielegalne pismo niepodległościowe „Ruch’ i dyskutowano o przyszłości Polski.

Czasem, o czym pisze już Teodora, trzeba było najmłodszą z dziewcząt, Helenkę, zabierać do jej pokoju na górze, żeby nie słuchała dyskusji i w nich nie przeszkadzała. Zadanie to często należało do Teodory właśnie i cieżko powiedzieć, by było jej ulubionym.

Atmosfera gęstnieje i robi się coraz to duszniej

Obie panie, Emilia i Teodora, w spokojny, pozbawiony sentymentalizmu opisują jak zmienia się atmosfera. Jak Rosjanie eskalują represje, a Polacy działania mające na celu odzyskanie niepodległości. Opisują aresztowania (własne i bliskich) przeszukania domu, wywózki, pomoc w ucieczce z kraju, stanie w kolejce po fałszywe paszporty. Wszystko to w manierze: a cóż było robić? To żadne bohaterstwo. Trzeba było, to się robiło.

Teodora opisuje, jak wynosiła zakazane papiery i druki z kościoła św. Krzyża.

Kiedy matka, Emilia, zostaje aresztowana i skazana, panny Heurichówny zostają same, ale nie przestają pomagać w działaniach ruchu niepodległościowego.

To słodko-gorzka lektura w wielu miejscach

Choćby w tym właśnie, tuż po aresztowaniu Emilii. Panny są wstrząśnięte, zostają same, a muszą pozbyć się nakładu „Ruchu”, świeżo wydrukowanego, który który szczęście i przymknięcie oczy oficera prowadzącego przeszukanie pozwoliło im ukryć. Wiedzą, że nie mogą liczyć na kolejny łut szczęścia i palą, ciągle mokre od farby drukarskiej stronice. Okazuje się jednak, że popiół, raczej czarne płaty spalonego papieru wyfrunęły z komina i są dobrze widoczne na śniegu…

Są i inne podobne momenty, jak ta scena z więzienia:

Lub jak ten, gdzie Emilia opisuje, jak jej służąca, która towarzyszyła jej na przesłuchanie i do więzienia, uparcie twierdziła, że nic nie wie i jeszcze mniej rozumie.

 

Czas strachu

Opresyjne fragmenty „Wspomnień marki i córki z powstania 1863r”, które pokazują warunku uwięzienia Emilii, a później i Teodory. Przesłuchania tej ostatniej, sceny wywózek, egzekucje ich bliskich, których były świadkiem siostry Heurichówny. Jak ta scena z Cytadeli.

 

Najbardziej „wali po głowie” język. Nie ma uniesień. Nie ma użalania się nad sobą, ani chwalenia się bohaterstwem. Jest humor, jest obraz strachu i rozpaczy.

Są urocze – i pokazane wcześniej – przebłyski bycia młodą, pełną życia, czasem psotną dziewczyną.

I są przejmujące słowa z końca książki

szczególnie jej ostatnie zdanie, które daję na czerwono.

„A myśmy – wtedy – nie mogli być inni”.

Jeśli chcecie, sięgnijcie po „Wspomnienia marki i córki z powstania 1863r”.  Warto.

Projekt audiobook „Wspomnień matki i córki z powstania 1863 roku”

Obiecałam napisać z jakim projektem wiążą się „Wspomnienia marki i córki z powstania 1863r”.

Otóż grupa znajomych i zaangażowanych ludzi pracuje nad produkcją audiobooka, na którym zjedziecie nie tylko treść książki, ale i przedmowę historyczną, i wspomnienia osób z rodziny Emilii i Teodory. Bo potomkowie obu pań w dalszym ciągu mieszkają w Warszawie 🙂

Trzymajcie zatem kciuki i czekajcie na „Wspomnienia…” w wersji audio 🙂

 

Wszystkie cytaty z autentyczną pisownią i interpunkcją.

W czole wpisu użyłam zdjęcia obrazu A. Grottgera „Pożegnanie powstańca”.

Published inFascynacje historyczne

Be First to Comment

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *