Skip to content

„World history of warfare”, czyli: ah!, gdybyż nie narrator…

Zaczęłam narzekać już w tytule wpisu, to chyba mój rekord ?! Muszę „się poprawić”.

To może jednak przedstawię audiobooka, o którym opowiem?

Poznajcie ciekawą pozycję, „World history of warfare”, kompendium wiedzy o tym, jak toczono wojny.

Autorami książki są Christon I. ArcherJohn R. FerrisHolger H. Herwig i Timothy H. E. Travers.

Autorzy –  w serii 23 wykładów, czyli w sumie w ciągu 28 godzin – przechodzą przez historię sztuki wojennej od starożytności po czasy zdecydowanie nowożytne. Nie skupiają się na „naszym kręgu kulturowym”, jakkolwiek by ten „krąg” nie był definiowany. Wykłady mają od dwudziestu kilku minut po prawie dwie godziny. Cóż, o wojnach religijnych w XVII wieku da się powiedzieć więcej, niż o tym, jak wojnę prowadzili Sumerowie. 

Wykłady są uporządkowane i ciekawe. W każdym znajdują się stałe części:

  • analiza pojęcia „wojna” w konkretnym okresie historycznym, wraz z informacjami jak wojny były toczone: jakie rodzaje broni, jaka taktyka, jakie wyzwania jej towarzyszyły;
  • impakt rozwoju technologicznego na to, jak rozgrywano konflikty zbrojne
  • natura armii – pobór? milicja? armia zawodowa? Z kogo się składała, jak kształciła oficerów, skąd brały się strategie, jaki był związek armii z władzą?
  • życie codzienne żołnierzy, czyli co jedli, jak byli ubrani, kto zajmował się chorymi, jak mieszkali, skąd się brali? – muszę przyznać, że tę części książki były rzeczywiście niesamowite. Zwłaszcza spis chorób, na które zapadali żołnierze…

Rzetelne i ciekawe

Tak podsumowałabym to, co dostajemy w tym audiobooku.

W każdym z wykładów mamy rzut okiem na konkretne zagadnienie (np. zmiany, jakie wywołało pojawienie się, a później upowszechnienie prochu czy wojny imperialnej i kolonizującej wszystko Europy) oraz dokładną analizę wybranej bitwy/wojny/oblężenia (fascynujące detale obrony i późniejszego upadku Konstantynopola czy wojny francusko-pruskiej i bitwy pod Sedanem). Poznajemy nie tylko rodzaje broni, typy formacji zbrojnych, detale uzbrojenia, uwagi o logistyce czy najważniejsze postaci (wodzowie, stratedzy, ministrowie finansów itp), które wywarły wpływ na rozwój sztuki wojennej, ale i dane – bardzo konkretne – na temat wpływu toczonych wojen na rozwój społeczno-gospodarczy w konkretnej epoce. 

Autorzy pokazują różnice w tym, co jest, a co nie jest dozwolone na wojnie (gen, Sherman i zdziwienie, że w czasie wspominanej już przeze mnie wojny francusko-pruskiej armia pruska nie stosuje taktyki, którą tenże generał zastosował w Georgii, w czasie wojny secesyjnej).

Rzetelnie o tym, jak proch przenikał w stronę Europy, interesująco pokazane podejście do wojny w islamie – bez publicystycznego zacięcia.

Fascynująca opowieść o wojnie trzydziestoletniej i fluktuacjach w europejskim układzie sił. 

Detale i smaczki

Tych w „World history of warfare” nie brakuje. Jak pracowali chirurdzy wojskowi? Ile kilogramów nosił na plecach legionista? Gdzie w czasie bitew umieszczano słonie? – to tylko kilka z nich. To naprawdę kopalnia informacji, a każda minuta warta jest słuchania. 

Owszem, z kilkoma rzeczami się nie zgadzałam – lub powiem inaczej – kilka nie do końca schodziło mi się z tym, co czytałam i słuchałam wcześniej, głównie jeśli chodzi o prowadzenie wojen w Chinach i Japonii w epoce przednowoczesnej. Mam wrażenie, że niektóre fragmenty są nieco… przestarzała, że wiemy już i rozumiemy więcej. 

Ale…

Ale niestety audiobook ma spore wady

Pierwszą jest brak pdf, w którym zwykle dostaje się najważniejsze informacje podane w kursie. Muszę przyznać, że wydawnictwo The Great Courses mnie rozpieściło – oni zawsze załączają materiały dodatkowe i zaczęłam tego samego wymagać od innych wydawnictw popularyzujących wiedzę za pomocą audiobooków. Niestety – tu nie ma, a przydałby się! 

Kolejną, prawie nie do przejścia wadą, jest lektor!

Nie da się go słuchać. W książce jest mnóstwo nazw, nazwisk i terminów, które nie pochodzą z języka angielskiego i wszystkie one są zarzynane w sposób niemiłosierny. Kardynał [mazarin:] był najmniejszym grzechem wobec francuskiego, niektórych miejsc i nazw nie byłam w stanie zrozumieć. Oda [nobjunaga] czyli Nobunaga, denerwował mnie tak, że miałam ochotę zgrzytać zębami za każdym razem, gdy to nazwisko słyszałam. 

Dramat, naprawdę! Nie wiem, czy nie dało się przećwiczyć? Skorzystać z kogoś, kto potrafi radzić sobie z innym nazwiskiem niż Patton? 

Ech. Nawet jednak te wady nie odbierają przyjemności poznawania historii prowadzenia wojen. Polecam, zwłaszcza pacyfistom ?.

Published inFascynacje historyczne

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *