Skip to content

Tadam! „Morze krwi” ma wydawcę!

Last updated on 19 marca 2020

Nowe, ale ambitne wydawnictwo 4Generations wyda „Morze krwi”!

Jak to tego doszło?

W listopadzie, kiedy dopieszczałam ostatnią część mojego cyklu, „Śmiertelnie poważną rozrywkę”, zmusiłam się do zrobienia rzeczy dla mnie niezwykle trudnej: napisałam do kilku osób (znanych mi z serwisów Lubimy Czytać i Na Kanapie), które recenzowały książki urban i fantasy, i zapytałam, czy nie chciałyby przeczytać mojej książki i zrecenzować jej obiektywnie.

Pytacie „co w tym trudnego?”🧐

Obiektywnie rzecz biorąc – absolutnie nic. Ludzie przecież zawsze proszą o przysługi, prawda? 😳
Subiektywnie? 😏 Dawno nie zrobiłam nic tak trudnego. Jestem introwertykiem. Dobrze zsocjalizowanym, umiejącym przez jakiś czas być w centrum uwagi i w grupie, potrafiącym nawiązywać kontakt z ludźmi, ale nie przepadającym za tym. A tu przyszło mi prosić o to, by ktoś przeczytał to, co napisałam, żeby to ocenił publicznie! Czułam się… źle. Niefajnie. Niekomfortowo.

Jak widać, moje skillsy marketingowe są warte uwagi! Jakby coś, moje CV jest na Linkedin.

Wracając do historii 😀

Kilka osób nie odezwało się w ogóle. Kilka napisało, że przeczytaliby, ale tylko w papierze. Jedna odpowiedziała mi, że ma tak dużo pozycji na półce ze „stertą hańby”, że muszę poczekać na swoją kolej.

Jedna osoba napisała „sure, czemu nie?” Kilkanaście dni później Paulina Lulek vel Rozchelstana Ovca (znajdźcie koniecznie na IG!) z www.rozchelstanaowca.pl zapytała mnie, czy może podesłać moją książkę znajomej, która założyła wydawnictwo? Oczywiście – niczego mi nie obiecuje, ale może warto?

Zgodziłam się na przesłanie „Morza krwi”. I zaczęłam czekać.

Mówiłam sobie, że powinnam wyluzować, usiąść na tyłku i brać się do roboty. „Śmiertelnie poważna rozrywka” sama się przecież nie wyda. Selfpublishing selfpublishingiem, ale na cuda trzeba jednak solidnie popracować.

Po kilkunastu kolejnych dniach, w czasie których emocje ganiały mi, jakby ktoś je wsadził na rollercoaster, odezwała się do mnie założycielka i właścicielka wydawnictwa 4Generations, Agnieszka Sajdak, i zadała pytanie, które chyba zawsze chciałam usłyszeć: czy byłabym zainteresowania wydania u niej e-booka?

Zgadnijcie, co odpowiedziałam?! 🥳

Dwa tygodnie później miałyśmy już podpisaną umowę i umówiłyśmy się na kolejne, bardzo konkretne, etapy współpracy.

Dlaczego 4Generations?

  1. bo mam całkiem niezłe ego i lubię być traktowana jak ktoś wyjątkowy 😉. 4Generations to małe wydawnictwo, moja książka nie zniknie w jego czeluściach, a ja nie utknę w długich dyskusjach nad umową.
  2. Moja wydawczyni jest równie zmotywowana jak ja. Obie zaczynamy, obu nam zależy na sukcesie i obie, zarówno Agnieszka jak i ja, wiemy, że powodzenie książki w dużej części zależy od naszej pracy i współpracy.
  3. Agnieszka chce współpracować z autorami po partnersku. I nie tylko z nimi. Pozwólcie, że ją zacytuję: „4G z założenia ma być miejscem o przyjaznej atmosferze. Przyjaznej przede wszystkim Autorom, ale także innym osobom z nami współpracującym – także recenzentom.  „4Generations” to zespół zżyty ze sobą jak wielopokoleniowa rodzina. Zależy mi na tym, by autorzy i współpracownicy nie byli tylko kolejnymi numerami w zestawieniu. Tutaj każdy ma głos. Zarówno decyzje jak i plany omawiamy wspólnie. Staram się dobrze poznać każdą osobę, z którą współpracuję, porozmawiać z nią czy z nim o rzeczach nie związanych z wydawnictwem. Tak, by z przyjemnością można było spotkać się w mniejszym lub większym gronie i miło spędzić czas. Oczywiście, że chcę, by wydawnictwo stale się rozwijało, by wydawało coraz więcej, jednakże nie kosztem więzi pomiędzy nami i w ciągłym biegu, w pogoni za statystykami.”
  4. najważniejsze powód: ponieważ Agnieszka polubiła moich bohaterów. Na tym mi zależało. Nie tylko zauważeniu potencjału „Morza krwi” i reszty serii.

Innymi słowy: mam wydawcę!!! Yasss!!! Mam wydawcę!

 

zdjęcie by Qurratul Ayin Sadia on Unsplash, a na zdjęciu od lewej: Ethel, Mabel i trzy Emmy 🤭

Published inWydawanie książek i inne przygody

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *