Skip to content

„Proust’s Duchess” Caroline Weber, czyli ależ to była uczta!!!

Last updated on 29 sierpnia 2020

No dobrze, prawdziwy tytuł książki to: „Proust’s Duchess: How Three Celebrated Women Captured the Imagination of Fin-de-Siècle Paris” i w zasadzie zdradza wszystko. Ale i tak dodam swoje, bo to mój blog, więc mogę.

Muszę się do czegoś przyznać:

najciekawsze z moich audiobooków zostawiam sobie zawsze na te chwile, gdy mam do zrobienia coś, za czym nie przepadam lub co mnie męczy i nuży, a zrobione być musi. Wiecie: czyszczenie roweru, prasowanie, porządki, sprzątanie strychu u rodziców… itd. Zostawiam sobie specjalne tytuły na takie okazje, czas leci szybciej – po prostu.

Kiedy kupiłam sobie „Proust’s Duchess” Caroline Weber, nie wiedziałam jeszcze, że to taka książka.

Ot, chciałam się przygotować do czytania „W poszukiwaniu…”

i lektura książki Weber wydała mi się niezłym przygotowaniem. Tym bardziej, że wiedziałam, iż sama Caroline Weber zna się na rzeczy, na literaturze i kulturze francuskiej, w tym i na Prouście.

Musi, w końcu wykłada na Columbii, a to nie jest wyższa szkoła pędzenia rumianku (niestety to nie moje określenie, tylko znajomego z doktoratem)

Powiem tak: „Proust’s Duchess” jest przygotowaniem doskonałym, i to nie tylko do czytania klasyki XIX literatury francuskiej.

O czymże jest zatem ta książka?

To poszukiwanie proustowskiej księżnej de Guermantes, której związek z narratorem „W poszukiwaniu…” jest skomplikowany, zniuansowany i nie do końca jednoznaczny.

Przede wszystkim to erudycyjna, dowcipna, pięknie napisana opowieść o trzech kobietach, które w drugiej połowie XIX wieku przyciągały uwagę paryskiej socjety i twórców.

Te trzy naprawdę niezwykłe kobiety to:

Laure de Chevigné, małżonka hrabiego Adhéaume de Chevigné i potomkini osławionego markiza de Sade;

Geneviève Halévy Bizet Straus (tak! Żona, a późnej wdowa po tym George’u Bizecie) i wreszcie

Elisabeth de Riquet de Caraman-Chimay, hrabina Greffulhe, żona bogatego i słynącego z romansów hrabiego Henry’ego Greffulhe.

Książka Weber ma jednak więcej niż trójkę bohaterek

Paryska socjeta, i ta arystokratyczna, i ta artystowska, jest bowiem bohaterem zbiorowym tej pięknie napisanej książki i wspaniale przeczytanego audiobooka. Owszem, Laure, Geneviève i Elisabeth są jej bohaterkami, ale są nimi i malarze, i poeci, i młodzieńcy uczęszczający do najlepszego paryskiego liceum, i jest nim trzeci mąż Geneviève, choleryczny prawnik, Strauss. Są nimi i książęta krwi, i Rotschildowie. I sam Marcel Proust, którego poznajemy, kiedy snuje się po ulicach – dziś nazwalibyśmy to stalkingiem – za Laure de Chevigné.

Detale!

Caroline Weber (która jest także autorką książki o strojach Marii Antoniny) pokazuje nie tylko,  jak się nosiły damy, co ubierały na bale, jak spędzały czas.

Jest królową detali, naukowczynią szperającą w bibliotekach, czytającą listy i pamiętniki bohaterek i ludzi z nimi związanych. Dzięki temu naukowemu podejściu, połączonemu z mistrzostwem języka, dostajemy lekturę, od której nie można się oderwać.

Z fragmentów i rozproszonych ułamków kreśli Weber wiele portretów i wydobywa sytuacje, które zmuszają do zastanowienia.

A jest „Proust’s Duchess” Caroline Weber książką niebłahą

Nie chodzi przecież tylko o to, żeby zajrzeć za zasłonę historii i dowiedzieć się z jakich fragmentów Proust zestawił swoją bohaterkę! Bo co nam może dać ta wiedza, prócz suchej jak wiór i równie dobrze smakującej informacji?

„Proust’s Duchess” to przede wszystkim opowieść o tym, jak  wyglądał schyłek świata arystokracji oraz jak przedstawiała się sytuacja kobiety we Francji w końcu XIX wieku.
Co mogła, a czego nie kobieta z wyższych klas? Co oznaczało w praktyce bycie na piedestale? Bycie ikoną stylu?

To zależy

Ikona pierwsza: Elisabeth

Powiem Wam tak – nawet hrabina Elisabeth Greffulhe (tu na zdjęciu Paula Nadara, z mediateki francuskiego Ministère de la Culture) nie mogła być pewna tego, że mąż jej nie uderzy.

Nie sądzę, żeby stroje, z których słynęła, wynagradzały jej fatalne małżeństwo. Henry Greffulhe miał tyle kochanek, które odwiedzał z obsesyjną regularnością, że jego konie same zatrzymywały się pod adresami, pod którymi jego flamy mieszkały. Greffulhe nie ukrywał swoich miłostek, natomiast Elisabeth musiała – jak dziecko – zjawiać się w domu o konkretnej porze. Jeśli nie… no właśnie.

Ikona druga: Geneviève

Podobnie niepięknie było i w przypadku Geneviève Halévy (tu jej najsławniejszy wizerunek, czyli portret „wdowy Bizet” pędzla Jules-Élie Delaunay)

Wdowa po docenionym w pełni dopiero po śmierci kompozytorze, z niezwykle skomplikowaną relacją z matką i naznaczona stygmatem pojawiającą się w każdym pokoleniu choroba psychiczną. Emocjonalna, dowcipna, kochliwa i skupiająca na sobie spojrzenia „wieczna wdowa” (nawet po kolejnym ślubie nosiła półżałobę po Bizecie).

Ikona trzecia: Laure

Laure de Chevigné (na zdjęciu Paula Nadara ze zbiorów Médiathèque de l’Architecture et du Patrimoine) była chyba najbardziej niesamowita z nich.

Paliła, miała kochanków na pęczki, była wiecznie na diecie, uwielbiała jazdę konną i polowania, i miała niezwykłą zdolność udawania prostaczki z prowincji! To była jest super-moc. Potrafiła dzięki niej uniknąć kłopotów związanych z jej niekonwencjonalnym stylem i trybem życia. Miała unikalną zdolność manipulowania socjetą.

Każda z nich jednak była dzieckiem swoich czasów. Zarówno Laure, jak i Elisabeth miały bardzo wysoce rozwinięte poczucie przynależności do pewnej klasy społecznej. Nie lubiły się spoufalać, nawet jeśli ci, z którymi mogły to robić, to członkowie L’Académie française.

Marcel, Marcel Proust

Książka Weber pokazuje Marcela (tu na zdjęciu Otto Wegenera) jako nieśmiałego młodzieńca, bez przerwy nieszczęśliwie zakochanego. A to w koledze ze szkoły, a to w pięknej i niedostępnej hrabinie.

Zakompleksiony, utalentowany, odpychany ze względu na jego preferencje seksualne, słabego zdrowia geniusz, który radził sobie ze światem – pisząc.

Polubiłam Marcela.

„Proust’s Duchess” jako audiobook

W jednym słowem? Genialnie przeczytany! Lektorka, Susanne Toren, ma cudowną dykcję, zero manieryzmów i mówi po francusku! Nie jest to angielski/amerykański francuski, od którego szkliwo się kruszy, tylko piękna francuszczyzna. Radość słuchania!

Mogłabym o tych kobietach pisać i pisać! Jeśli natraficie na książkę Caroline Weber – weźcie ją do ręki lub przesłuchajcie ją. WARTO!

Jeśli nie – tu znajdziecie artykuł napisany przez autorkę omawianego audiobooka, a opowiadający o trzech paniach, których losy wzbudziły mój entuzjazm. 

Published inFascynacje historyczne

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *