Skip to content

Very Urban Fantasy Posts

Jared Diamond „Kryzysy. Punkty zwrotne dla krajów w okresie przemian”, czyli państwa na kozetce

„[…] wielu moich amerykańskich czytelników , zatroskanych narastającą polaryzacją polityczną w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych, znajdzie w mojej relacji o najnowszych dziejach Chile powody do obaw. Mimo silnych tradycji demokratycznych polaryzacja polityczna i załamanie się kompromisu doprowadziły w Chile do przemocy i dyktatury, czego większość Chilijczyków nie potrafiła przewidzieć. Czy to samo mogłoby wydarzyć się w USA? Większość z was natychmiast zaprotestuje: „Nie, oczywiście, że nie! USA to nie Chile. Armia amerykańska nigdy by się nie zbuntowała i nie wprowadziła dyktatury wojskowej”. Owszem, USA to nie Chile. Jednak niektóre z różnic…

„Dzienniki 1956-1958 i 1970” Agnieszki Osieckiej

„Obrzydzenie jak po chorobie. Dlaczego rano wszystko wygląda tak zupełnie inaczej niż w nocy? Nie rozumie się własnych łez, wstydzi się własnych postanowień, nie pojmuje się, jak tamte wypadki mogły wydawać się wielkimi wypadkami. Jak inny człowiek”. [s. 111] Majowe czytanie Kolejny wydany tom „Dzienników” Osieckiej celowo zostawiłam sobie na maj. Nie liczę na bzy, nie siedzę na Saskiej Kępie, ten tom nie zawiera roku 1972, w którym sławna „Małgośka” powstała, ale jednak… jest w słowach Osieckiej, w muzyce Gaertner coś dramatycznego, co aż się prosi gest czytelniczy. Dlatego właśnie…

„Zobaczyć jętki o świcie” Marcina Pełki, czyli miło spędziłam ten czas

Marcin Pełka wydaje dość często. „Zobaczyć jętki o świcie” to kolejna książka tego pisarza, z którą mam do czynienia.   W sam raz na długi – leniwy – weekend I co mogę powiedzieć? To kolejny bardzo przyjemny zestaw krótkich historii. Ale zacznijmy od tytułowej, najdłuższej Czym są jętki tłumaczyć nie będę. Każdy ma net pod ręką, a większość z nas była kiedyś nad wodą i większości z nas te skrzydlate upierdliwce wpadały do soku, piwa, kawy lub herbaty. Cytując i zmieniając nieco słowa klasyka naukowych wyjaśnień „jętka jaka jest, każdy widzi”.…

„Taterniczki” Agaty Komosy-Styczeń, czyli twardy pierwiastek żeński

„Niezłego bigosu w tym całym wspinaniu narobiła Wanda Rutkiewicz. Nie dość, że wspinała się dobrze, to jeszcze miała tak zwane podejście sportowe. Faceci zgrzytali zębami, gdy podkaszała im co smakowitsze kąski, dokonując pierwszego polskiego wejścia na Everest w 1979 roku i na K2 w 1986 roku. Gdyby cały zestaw cech jej przypisywanych miał mężczyzna, mówiono by o nim: twardziel, indywidualista, ambitny, wie, czego chce. Wanda była kobietą, więc nie była twarda, lecz uparta, lubiła się kłócić, jej ambicja była chora, a do celu szła „po trupach”. Przytaczam tu tylko zasłyszane…

„Przedsionek piekła” Tomasza Kaczmarka, czyli solidne SF z widokami na więcej

„Mamy rządy i państwa, które ulegają złudzeniu posiadania władzy. Rzeczywistymi formami dominującymi są jednak generatory mocy przerobu informacji. Ogromne fabryki wiedzy. Sieci oplatające cały świat. Są niejednoznaczne. Czasem wydaje mi się, że są świadome, choć zachowują się tak, że nawet ja nie potrafię zrozumieć ich motywów”. Krótka informacja dla miłośników kategoryzacji: „Przedsionek piekła” Kaczmarka określana jest jako dystopia, choć ja widzę tu także trochę steampunka i nawet hard-SF, bo przecież autor zaprasza nas do multiwszechświata, ale ciii, o tym na końcu. Jesteśmy w Stanach, w XIX wieku, ale nie takim…

„I contain multitudes” Eda Yonga, czyli fascynująca opowieść o świecie, który zawsze jest z nami

Po straszliwie męczącym „Splątanym drzewie życia” Davida Quammena, które wiele obiecywało, ale niewiele dostarczyło, postanowiłam nie opuszczać mikrokosmosu, który nam towarzyszy, ale którego nie zauważamy, i przeczytać wreszcie książkę, którą od dawna miałam na Kindlu: „I contain multitudes” Eda Yonga. Nie ukrywam – miałam obawy! W posłowiu do „I contain multitudes” Ed Yong wyraża się w superlatywach o Quammenie, który mnie nie zachwycił, a i sam autor „Splątanego drzewa życia” w w swojej książce dobrze pisze o „I contain multitudes”… wiec wiecie… mogło być różnie. Ale skoro książkę i tak…

„Palmiry. Zabić wszystkich Polaków” Mariusza Nowika, czyli emocje na wierzchu

„Taka właśnie jest ta książka. Każdy jej bohater jest prawdziwy i każdy na nowo opowiada swoją historię – wzbogaconą o emocje i elementy reportażowe, połączoną narracyjnym oplotem z pozostałymi historiami i wątkami, wspólnie prowadzącymi ku finałowi tragedii, pokazującymi jej bezmiar, cierpienie ofiar i bezwzględność sprawców, ale i ścieżki wiodące nad doły śmierci. Zbrodniarze działają według precyzyjnie obmyślonego schematu, ich modus operandi opiera się na zbrodni pozbawionej kary, katowskiej odwadze i skrupulatności w doskonaleniu śmiercionośnego rzemiosła. Śmiało spoglądają w obiektywy aparatów fotograficznych, prowokują, nie odwracają wzroku, pogardliwie, bezczelnie – każdy ze…

„Kobieta w czerni. Rączka” Susan Hill, czyli dwie horror-stories w stylu retro

No dobrze Horror nie jest moim ulubionym gatunkiem literackim, ale nie unikam go i obchodzę go szerokim łukiem. Lubię bardzo klasyków gatunku i lubię ghost stories, dlatego po Susan Hill po polsku sięgnęłam z ciekawością. Tomik, który dostałam do ręki, to de facto dwa opowiadania: „Kobieta w czerni” i „Rączka”. Pierwsze z nich zostało zekranizowane i jeśli lubicie Daniela Radcliffa, to możecie sięgnąć po film z 2012, w którym zagrał główną rolę. Tu jest zwiastun po polsku. „Kobieta w czerni” to takie dziecko wiktoriańskiej literatury grozy. Mamy tu wszystko, co…

„Pandora’s Lab: Seven Stories of Science Gone Wrong” Paula A. Offita, czyli wow…

Lubię długie audiobooki takie, które trwają powyżej trzynastu godzin. Nie wiem czemu, może wydaje mi się, że dopiero długi wykład jest w stanie wyjaśnić mi skomplikowane procesy? Czasem jednak sięgam po jakieś maleństwa, ale przyznaję, że za wiele się po nich nie spodziewam. Ot, słucham ich, żeby nie zapomnieć angielskiego, żeby dowiedzieć się czegoś nowego lub żeby wyleźć ze strefy komfortu. Niektóre nie zostawiają żadnego intelektualnego śladu, inne – zmuszają mnie do intensywnego myślenia i szperania w sieci i bibliotekach. „Pandora’s Lab: Seven Stories of Science Gone Wrong” Paula A.…

„Sny o Warszawie” Krzysztofa Mordyńskiego, czyli o powstawaniu z gruzów

„Wojna się skończyła, ale jej echa wciąż trwały. Każdy kogoś przedwcześnie stracił, każdy przeszedł przez swoje piekło, miał swoją osobistą traumę. Czy wobec tego urbaniści, planując odbudowę miasta, powinni mierzyć siły na zamiary czy zamiaru podług sił? Zaczynając od pytań o wydźwięku filozoficznym, można było przejść do konkretnych rozstrzygnięć w realizowaniu budowy Warszawy. Jak daleko mógł sięgać heroizm pokolenia, które przeszło II wojnę światową? Czy na nim miał spocząć główny ciężar odbudowy, czy może lepiej było go rozłożyć w czasie, przerzucić na dzieci i wnuki? Ludzie, którym udało się uniknąć…