Skip to content

Very Urban Fantasy Posts

„Matriarch: Queen Mary and the House of Windsor” Anne Edwards

Lubię biografie zwłaszcza te dobrze napisane, porządnie udokumentowane, w których autor pozwala mówić świadkom epoki, dokumentom pisanym i kulturze materialnej, a nie pcha się na pierwszy plan z jego własnymi przemyśleniami i zbędnym psychoanalizowaniem. Muszę przyznać jednak, że nie czytałam żadnej książki Anne Edwards, prócz tej, o której chciałabym dziś opowiedzieć, prócz „Matriarch: Queen Mary and the House of Windsor”. Ale muszę przyznać, że nie jest to zła biografia. Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Kim była ta cała królowa Mary? No właśnie.Kilka biografii pióra Edwards zostało przetłumaczonych na polski, to…

„Dużo orgazmów proszę” The Hotbed Collective, czyli chyba wszystko, co chciałybyście wiedzieć

Świetną książkę przeczytałam w weekend! „Orgazm […] Poprawia jakość snu, pomaga zachować młody wygląd, a jeśli osiągasz go podczas seksu z partnerem, to wzmacnia waszą więź i zmniejsza chęć marudzenia o porządki w szufladzie z plastikowymi pojemnikami. Orgazmy pomagają związkom przetrwać, podczas gdy inne okoliczności działają na ich niekorzyść. Nie stanowią ograniczonego zasobu. Są za darmo, a co najlepsze, osiągnięcie szczytowania nie odbiera tej przyjemności nikomu innemu. To się nie zeruje. Im więcej orgazmów, tym lepiej”. [s. 14] Opowieść o niej zacznę od tzw disclaimera: to jest książka feministyczna :)!…

„Psoriasis Vulgarna” Arkadiusza Kasprzaka

Autor książki, którą wczoraj skończyłam czytać, napisał do mnie jakiś czas temu na Instagramie, zapytał, czy nie miałabym ochoty sięgnąć po jego książkę. Powołał się – spryciarz! – na naszą wspólną pasję, na rowery, więc powiedziałam „Ok. Czemu nie?” Cykliście bym odmówiła? Nie! Wyjaśnił mi także, o czym „Psoriasis Vulgarna” traktuje: o życiu z łuszczycą. Psoriasis vulgaris to bowiem nic innego, niż łuszczyca zwyczajna, najczęściej spotykana postać tej choroby. Kiedy byłam dzieckiem, uczennicą podstawówki, na łuszczycę zapadła moja bliska koleżanka. Jej częste pobyty w szpitalu, a później przeprowadzka do miasta,…

„Ostatnia 'więźniarka' Auschwitz” Niny Majewskiej-Brown, czyli jak wygląda mój powrót do literatury obozowej

„Jestem podekscytowana. Jest początek sierpnia 1939 roku i wreszcie będę mogła pojechać do miasta, o którym tyle słyszałam, miasta, za którym rodzice tak tęsknią. Na własne oczy zobaczę Zamek Królewski, Syrenkę, Łazienki, może uda na się nawet wyprawić do Wilanowa. W przede wszystkim w końcu poznam rodzinę”. [s. 17-18] Muszę przyznać, że z obawą wróciłam do tzw „literatury obozowej” Był taki moment, kiedy czytałam wszystko z tego gatunku, wszystko, co tylko wpadło mi w ręce, nie tylko pozycje znajdujące się na liście lektur. Nie powiem, że chciałam zrozumieć, bo nawet…

„Morze krwi” widziane oczami Dominiki

Dawno się nie chwaliłam i myślę, że najwyższy na to czas. Tym razem po „Morze krwi” sięgnęła Dominika, autorka bookstagramowego profilu Pomaranczowy_swiat    Dominika pisze: To była świetna historia, która zabiera czytelnika w niezwykły i fantastyczny świat. Autorka ma świetny styl, pisze bez ogródek. Są przekleństwa, które w danych sytuacjach podkręcały całą atmosferę – dla mnie na plus, nie przeszkadzały mi 😁 Bohaterowie bardzo fajni, polubiłam się z Andreą, Alex’em i ich przyjaciółmi.   Wow! Całość opinii na Instagramie, na profilu Dominiki, do śledzenia której zapraszam.

„The Kosher Capones: A History of Chicago’s Jewish Gangsters” Joe Krausa

Nie mam pojęcia, czemu sięgnęłam po ten audiobook! Nie! Sorry! Wiem! Dostałam do jako darmową opcję w moim pakiecie Audible! Jestem sknerą, co cóż… A mówiąc całkiem poważnie – nie był to taki zły wybór. Książka Krausa (i audiobook przygotowany na jej podstawie) to historia mafiozów pochodzenia żydowskiego obecnych na barwnej scenie kryminalnego podziemia Chicago. Autor zajmuje się czasami od ogłoszenia prohibicji do lat 80. XX wieku, choć kilka wzmianek przenosi słuchacza i na początek XXI wieku. Jeśli bowiem komuś się wydaje, że mafia to przeszłość – myli się lub…

„Edukacja seksualna dla rodziców” Sylwii Osady i Magdy Biednik, czyli jak mówić do dzieci o „tym całym seksie”

„Rozumiem, że rodzice, którzy nie chcą podejmować z dziećmi tematu seksualności, zakładają, że one same [dzieci – uzup. ML] się tym nie zainteresują. Czy zakładają, że uda się wydłużyć ten okres z dala od seksualności do, no nie wiem, 18 roku życia? A może jeszcze dłużej? No, to można pozostać, że tak powiem w błogiej nieświadomości i oczekiwaniu, że nie dając dostępu do wiedzy, po prostu nie będzie to wzbudzało ciekawości.Niestety nic bardziej błędnego. […] Każemy dzieciom uczyć się matematyki, historii, biologii, geografii i chcemy, żeby były nimi zaciekawione. To…

Gdy kobiety milczały. Sceny z życia George Sand” Magdaleny Niedźwiedzkiej

„George zmaga się z zarzutami, że jest ekshibicjonistką, gdyż jej książki opisują prawdziwe wydarzenia, podczas gdy naprawdę były i są wołaniem o pomoc. Trochę trwało nim pojęła, że powieści odzwierciedlają nie tylko poglądy autora, lecz i czytelnika, więc pisarz nigdy nie zgadnie, jak zostaną odebrane. Każdy człowiek dopełnia tekst własnym doświadczeniem, przekonaniami i wiarą, dlatego – niejako ponad tekstem – dzieje się coś magicznego i nie da się tej magii powielić, bo jest unikatowa, powstaje w umysłach ludzi”. [s.48] To ważne słowa, może nie nadzwyczaj odkrywcze, ale warto o nich…

Ola o „Pracowitych wakacjach w Rzymie”: lepsze niż „Morze krwi”

Ola, prowadząca instagramowy profil inzynier.i.ksiazki postanowiła spędzić weekend z moimi „Pracowitymi wakacjami w Rzymie”. Powiedziałabym: dobry wybór! Nie tylko dlatego, że to fajna książka, ale i dlatego, że akcja dzieje się pod koniec czerwca, zatem jest na sto procent cieplej niż teraz u nas 🙂 Ola czytała „Morze krwi”, pierwszy tom serii i uważa, że drugi – czyli „Pracowite wakacje w Rzymie” jest jeszcze lepszą książką. ?? Ola pisze: „Tym razem muszę ogłosić wszem i wobec, że „Pracowite wakacje w Rzymie” są jeszcze lepsze! Złożyło się na to kilka aspektów,…

„Genius loci” Joanny Pypłacz, czyli horror w Beskidzie Sądeckim

„Ogarnęła mnie tęsknota za wszystkim, czego już nie było, a co głęboko tkwiło mi w pamięci. Zaczęłam jeszcze lepiej rozumieć duchy: duchy utkane są z tęsknoty i ze wspomnień… Nawet jeśli to, co pamiętają, do najprzyjemniejszych nie należy, tęsknota – ów nader specyficzny jej rodzaj – podpowiada, dlaczego wyszło źle, a mogło być lepiej lub nawet zupełnie dobrze; dlaczego doszło do nieszczęścia, choć można go było uniknąć. Duchy, a przynajmniej część z nich, zdają się tęsknić za utraconymi okazjami, zmarnowanymi chwilami, zaprzepaszczonymi szansami. Na podobieństwo bohaterów Prousta, bezowocnie gonią za…