Skip to content

Very Urban Fantasy Posts

„Coś głęboko ukrytego. Światy kwantowe i emergencja czasoprzestrzeni” Seana Carrolla, czyli – wow, napracowałam się czytając!

„ŚWIAT JEST FUNKCJĄ FALOWĄ” [s.43] Jest dobry rodzaj zmęczenia, taki, który przychodzi razem z satysfakcją, bo po długim wysiłku udało się zrobić coś dobrego lub wartościowego. Kiedy odłożyłam „Coś głęboko ukrytego” Seana Carolla od wydawnictwa Prószyński i S-ka (dziękuję za książkę!) miałam właśnie takie uczucie. To była bardzo, bardzo trudna lektura Nie będę udawać, że jestem matematyki czy fizykiem, nie jestem. Lubię tzw nauki ścisłe na tyle, żeby trzymać rękę na pulsie wydarzeń i nie popełniać żenujących błędów w rozmowie z moimi znajomymi, nerdami/geekami/specjalistami. Ale i lubienie, i bycie jako…

„Błyszczące sześciany” Dexa Carstera, czyli jak nie pokochałam głównego bohatera

„Poczułem coś na kształt pogardy do siebie za chwilę okazania słabości. Ucieczka od problemów poprzez strumień lasujących mózg zawartości transmitera była jednak zbyt pociągająca dla mego rozdartego serca. Romansidła, dramaty, sporty drużynowe, fantastyka naukowa, kanały przyrodnicze, erotyka – wszystkiego było na pęczki. Wszystkim tym karmił się dawny świat i do niczego dobrego nas to nie doprowadziło. Nie miałem zamiaru powielać błędów innych pochłaniaczy tanich odskoczni od rzeczywistości. Mimo wszystko wciąż uważałem, że mogłem zrobić dla świata coś więcej niż tylko stać się jednym z wielu trybików nienaoliwionej maszyny, która w…

„The Sound of a Wild Snail Eating” Elisabeth Tova Bailey, czyli książka zupełnie niezwykła

Wyobraźcie sobie, że jesteście bardzo chorzy Spędzacie w łóżku nie tydzień, dwa. Ale miesiące i lata. Choroba sprawia, że jesteście zależni od innych i macie zaledwie tyle sił, by odwrócić głowę na poduszce. Pewnego dnia budzicie się w nocy i słyszycie dziwny dźwięk. Jakby ktoś bardzo, bardzo mały chrupał seler naciowy. I po chwili uświadamiacie sobie, że słyszycie jak ślimak, którego dostaliście od sąsiadki i który mieszka w terrarium, je sałatę. „The Sound of a Wild Snail Eating” Elisabeth Tova Bailey to niezwykła książka Pokazuje chorobę, ale przez pryzmat… pasji,…

„George i Wielki Wybuch” Lucy i Stephena Hawkingów, czyli bardzo przyjemny powrót do szkoły…

Najpierw wyznanie Po książkę dwójki Hawkingów sięgnęłam, bo mam znajomego, który regularnie punktuje moją niewiedzę/luki w wiedzy z zakresu tzw „przedmiotów ścisłych” (fatalna nazwa, tak zupełnie btw. Ktoś, kto ją wymyślił, nie znał mojej mgr od rosyjskiego z liceum. To dopiero był przedmiot ścisły. Do dziś „ji pomniu cziudnaje mgławienije” śni mi się po nocach…). Ma rację, więcej nie wiem, niż wiem, choć zwykle udaje mi się niewiedzę przykryć. Zbyt rzadko, co mnie irytuje, więc… Zresztą to nie tylko ambicja, ale i potrzeba A Wy, nie miewacie czasem wrażenia, że…

„The Cartiers” Franceski Cartier Brickell, czyli brylanty, perły i inne takie

Gdzie zwykle kupujecie swoje diamenty? U Tiffany’ego? W Van Cleefs& Arpels? U Cartiera? Tak tylko pytam, bo chciałabym wiedzieć, ot, na wypadek, gdyby przyszło mi go głowy nabyć jakiś pierścionek z brylantem albo tiarę. Tiara to must have każdego sezonu. Tak, robię sobie żarty, przyznaję! Ale to dlatego, że ostatnie dni spędziłam z rodziną Cartier Sięgałam po „The Cartiers. The Untold Story of the Family Behind the Jewelry Empire” autorstwa Franceski Cartier Brickell z niepokojem, który miał dwa źródła. Pierwsze z nich wynika z mojego „braku przekonania” do historii XIX…

„Cyberpunk girls”. Czyli to, co lubię i to w dobrym wydaniu.

Siedem opowiadań. Sześć autorek… i cyberpunk w bardzo, bardzo dobrym wydaniu – to właśnie „Cyberpunk girls” wydawnictwa Uroboros. Jak każdy zbiór opowiadań i ten ma swoje mocniejsze i słabsze części. Opowiem kilka słów o każdym opowiadaniu, później parę zdań o całości. „Heartbyte” – Martyny Raduchowskiej Pierwsze opowiadanie w tomie – pewnie nieprzypadkowo – zahaczone jest w kontekście pandemii. Była właścicielka agencji ochrony musi łapać najróżniejsze zlecenia, żeby wiązać koniec z końcem. W jej przypadku znaczy to mieć kasę na byle jakie mieszkanie i na opłacenie się bio/cybermedycznym-szantażystom. Jako że chodzi…

„Pracowite wakacje w Rzymie” – gdzie je dostać i po co je kupować?

Jak widzicie na platformie Legimi.pl można dostać „Pracowite wakacje w Rzymie”. Część pierwszą cyklu – „Morze krwi” – także możecie tam znaleźć. Oczywiście moje książki wydane przez 4Generations.pl  są w każdej dobrej księgarni internetowej 🙂 Podlinkowałam we wpisie mnóstwo dostępnych opcji zakupu e-booka, nic, tylko się częstować – zachęcam!   Jeśli nie wiecie, czy to książka dla Was – podpowiem: tak, jest! Cały cykl „Droga Smoka” mieści się w szerokim nurcie urban fantasy. W moich książkach poznacie Zmiennych, Nieśmiertelnych, Magicznych i Panteony – czyli całe to nadnaturalne tałatajstwo, na które…

„Drugi tom lepszy niż pierwszy!” – opinia Kasi o „Pracowitych wakacjach w Rzymie”

No to się porobiło. „Morze krwi” w dalszym ciagu jest uznawane za dobrą, a nawet bardzo dobrą książkę, ale „Pracowite wakacje w Rzymie” zdają się podobać jeszcze bardziej, czyli – używając terminologii sportowej – wychodzą na prowadzenie! To pewnie dlatego, że czytający podzielili się na #teamoleg i #teamalex 😎 Zobaczcie, co o drugim tomie „Drogi Smoka” pisze Kasia, z instagramowego profilu siedzewksiazkach  „Nie znam drugiej książki (prócz I tomu tej serii) która byłaby tak inna niż wszystkie, a jednocześnie przyciągała mnie niczym magnes, bo szczerze mówiąc nigdy nie przepadałam za…

Andrea, Alex i… – czyli poznajcie głównych bohaterów „Pracowitych wakacji w Rzymie”

Jutro premiera „Pracowitych wakacji w Rzymie”, dobrze by było zatem przedstawić głównych bohaterów powieści. Robię to w kolejności, w jakiej pojawiają się w cyklu. Może jest gdzieś na świecie #teamandrea? Bo że jest #teamalex i #teamoleg, to już wiem 🥳   Andrea Niwiński urodzona 16 czerwca 2023 roku, w Krakowie. Córka Andrzeja i Marie Laure Beauvau-Craon. W 2053, kiedy zaczyna się akcja „Morza krwi” mieszka na Woli Justowskiej i na tak zwany gród Kraka patrzy z góry. Nieco się… nudzi. Nie, nuda nie jest dobrym określeniem, bo jej dni są…

„Zakończenie jest genialne!” – kolejna przedpremierowa recenzja „Pracowitych wakacji w Rzymie”

Dziś zaglądamy na instagramowy profil Martyny, zaczytanaa_m. Tam – tadam! – przedpremierowa recenzja „Pracowitych wakacji w Rzymie”.     „Na pewno pojawią się elementy, które wprowadzą czytelnika ze strefy komfortu i utartych rejonów dotyczących związków. Uważam, że jest to świetny element książki, zmusza do empatii i sprawia, że emocje związane z lekturą pozostaną na długo. Zakończenie jest genialne! Nie mogę o nim zapomnieć, wcisnęło mnie w fotel i już tupie nogami z niecierpliwości co też będzie dalej!”   Całą recenzję znajdziecie tutaj. Zachęcam do śledzenia profilu Martyny. Gorąco!