Skip to content

Very Urban Fantasy Posts

Horror! Ale jaki fajny!

Przedpremierowo o „Lee Schubieniku” Aleksandry Konefał! 2020 otwieram… horrorem. Chętnych do udzielenia mi rad z zakresu zdrowia psychicznego zapraszam na priv🤭. A tak serio: to świetna lektura. Bawiłam się setnie, mówię bez ironii. Aleksandra Konefał popełniła książkę, która jest ciekawa, nie nudzi, która bawi się z konwencjami, która – przynajmniej mnie – zmuszała do przypominania sobie, jaka byłam, kiedy miałam 17 lat. Wiecie, co Wam powiem? Moja mama ma zupełnie inne wspomnienia o mnie, w wieku lat 17, niż mam ja! Zastanawiające. A dlaczego ten osobisty wtręt jest ważny –…

„Kocham cię jak Irlandieeee”

Z „Dublina” do „Irlandii” Edward Ruthefurd w swojej „Irlandii” kontynuuje wątki z wcześniejszej książki, z „Dublina”. Śledzimy losy potomków bohaterów, których zdążyliśmy już poznać, a nawet polubić. Pierwsza książka obejmuje ponad tysiąc lat historii Szmaragdowej Wyspy, druga – ledwie kilka setek, ale jakie to lata! Anglicy coraz bardziej ograniczają autonomię irlandzkich baronów, napływają nowi koloniści, różniący się od rdzennych Irlandczyków religią, zwyczajami, językiem, wprowadzane są nowe prawa. Ciężka ręka Korony ogranicza i dramatycznie utrudnia życie. Wojny domowe, bunty, rzezie, wielki głód, fala emigracji za ocean, powstanie i niepodległość. Sporo się…

Wigilijne rozdanie🎄

Dziś wigilijne rozdawnictwo mojej książki. Uwaga – tylko ebook! Za to można wybrać format: mobi, epub, pdf lub pdb. Rozdaję głównie tu: https://www.instagram.com/m.lech.writer/ Moje „Morze krwi” może być gorzkawą i szorstką odtrutką na słodycz Świąt Bożego Narodzenia. To romans, to prawda, ale urban fantasy, w dodatku z tych bardziej brutalnych, zarówno w warstwie akcji, jak i języka. Uprzedzam lojalnie wszyskich, że to książka dla dorosłych, zdających sobie sprawę z tego, że w języku polskim istnieją wulgaryzmy, a w świecie – brutalność i brzydota. Niezłym jestem marketingowcem, prawda? Brawo, ja! 🤣…

Jak zmasakrować templariusza i asasyna? To proste!

Mam nieszczęście należeć do tych ludzi, którzy rzadko odkładają książki. „Jak to, ja nie dam rady?”, „Nie, dam mu/jej szansę”, „Może się rozwinie”, „To nie może być takie złe”. Wiecie, takie właśnie myśli chodzą mi po głowie, kiedy czytam jakiegoś gniota. To czemu nim nie rzucę w kąt? Bo po pierwsze: książkami się nie rzuca, a po drugie, uczono mnie przecież, żeby się nie poddawać. Nie poddaj się! Wytrwaj! Idź do przodu! No. Tak. Chciałam uzupełnić wiedzę. Po raz kolejny przeleciałam przez „Królów przeklętych” Maurice Druona i chciałam odświeżyć to,…

„Dreamwalker i Wilk” – fragment

Nina Szpital w Bochni był jednym z tych, których nikt nie remontował od dobrych dwudziestu lat. Odrapane łóżka wyglądały, jakby ich celem było pożarcie pacjentów. Kolory były równie podnoszące na duchu jak wyposażenie. Podłoga była szara i mimo uporczywego mycia, którego byłam świadkiem, ciągle lepiła się do moich tenisówek i mlaskała, odklejając się od podeszew butów śpieszących korytarzem pielęgniarek i salowych. Ściany kiedyś miały kolor kawy z mlekiem, a teraz to był odcień wymiocin. Jadowita zieleń fartuchów personelu medycznego powodowała, że pacjenci zamykali oczy. Zimne światło jarzeniówek niektóre z tych…

„Dreamwalker i Wilk”. Cykl się rozwija!

No dobrze. Skończyłam z zasadniczą częścią „Drogi Smoka”. Alex, Oleg i Andrea mieli tyle miejsca i tyle czasu, że wszystkim należy się trochę odpoczynku od nich, prawda? Zapraszam do spotkania z nowymi/starymi bohaterami, pochodzącymi ze świata „Drogi Smoka”. Muszę się do czegoś przyznać: lubię tę dwójkę ludzi, których przygody oddaję w Wasze ręce. 🙂 „Dreamwalker i Wilk” to także romans urban fantasy, bo jak nie? Nina Łącz miała drugi wypadek samochodowy w ciągu trzech dni i była nieco zmęczona tym zamieszaniem. Była zmęczona także bałaganem, jaki zapanował w jej życiu.…

„Skrzypeczki płanetników” Mariusza Obiedzińskiego. Czyli: kolejne YA w mojej kolekcji!

No, człowiek czyta powieści dla młodzieży, co się człowiek będzie wymigiwał i udawał, że tego nie robi? Jeśli się lubi fantasy, urban i SF, to sięga się z ciekawości i po rzeczy dla nieco młodszych odbiorców. Oto kolejna z takich lektur, które mam za sobą: „Skrzypeczki płanetników” Mariusza Obiedzińskiego. Książka będzie mieć swoją premierę pod koniec lutego. Rodzeństwo, Tomek i Luiza, jedzie spędzić swoje urodziny u dziadka. Oboje obchodzą je tego samego dnia, dokładnie w noc Kupały. Jak można się domyślić, nie będą to dla nich takie zwyczajne urodziny. Ale…

„Złote klatki” Elizabeth Smal, czyli: jestem ofiarą ironii czy nie?

„Złote klatki” Elizabeth Smal zmusiły mnie do odkurzenia na własny użytek pojęcia „ofiary ironii”. Uwaga, nie wykładam tu niczego, nie mądrzę się, poprawiam jedynie własną znajomość teorii literatury.Otóż ofiara ironii, to taki ktoś, kto stwierdzenie: „fajna bryka”, wypowiedziane przez jednego „samochodziarza” do innego, bierze za pochwałę samochodu, będącego przedmiotem dyskusji, a nie jego druzgocącą krytykę. Każdemu pewnie raz czy drugi zdarzyło się być taką ofiarą ironii. Mnie także. Powiem tak: nienawidzę tego uczucia, kiedy już się zorientuję, że się nie zorientowałam 😉! Czytałam sobie zatem „Złote klatki” Elizabeth Smal, z…

Językowy kameleon, czyli „Miasto niesamowitości” Huberta Smolarka

Dostałam „Miasto niesamowitości” Huberta Smolarka i muszę przyznać, że nie paliłam niespecjalnie, żeby sięgnąć po tę książkę. Ale kiedy już ją otworzyłam, wsiąkłam dokumentnie. Nie, nie dlatego, że jak napisano na okładce „to zbiór opowiadań z pogranicza weird fiction, fantastyki oraz thrillera, które łączy tytułowe miasto – Toruń”. Nie. Dlatego, że uświadomiłam sobie, że mam do czynienia z językowym kameleonem! Ale o tym, duuużo szerzej, za chwilę. Wydawca, prezentując tę pozycję, zachęca czytelnika przywołaniem wielkich gatunku: Poego, Lovecrafta, Doyle. To prawda, wpływy czuć i słychać w narracji, w kreacji świata…

Białowłosy transformers między piekłem a niebem

„Anioł trzeciego świata” Sylwestra Wysockiego to dziwna książka. Mam spory kłopot z jej ocenieniem, a nie miewam przecież kłopotów z powiedzeniem, że coś mi się podoba/nie podoba. Wiecie, co mnie uwiera? Gdybym dzieliła swoją opinię na warstwy, to wyglądałaby tak: 1. Ogólny pomysł na akcję – 5/10 2. Wykonanie – 2/10 3. Wyobraźnia plastyczna 7/10 4. Umiejętność przelania obrazów na papier? 2/10 5. ilość akcji na stronicę 7/10 6. umiejętność opisania bitew, bitek, ataków i uników? 1/10 7. kreacja postaci 4/10 8. umiejętność nadania im życia – 1/10 I tak…