Skip to content

OSTATNIA część „Drogi Smoka” poleciała w sieć

„Śmiertelnie poważna rozrywka”, ostatnia w serii „Droga Smoka”

przestała być wyłącznie”moją książką”

„Śmiertelnie poważna rozrywka” jest o piłce nożnej, zdrowieniu i skomplikowanych układach rodzinnych. Ale przede wszystkim – o podnoszeniu się z kolan.

No, moją i dzielnych beta-testerów.

Ola, dziękuję, obiecuję napisać coś, w czym nie ma bluzgów, krwi, zabójstw, zemsty, seksu i w ogóle, tego paskudztwa, które zwykle jest w moich książkach. Obiecuję, że postaci nie będą kląć, pić i się rozmnażać, ale będą mieć przygody. Za wszystkie Twoje i Twojej Mamy cierpienia i z czystej radości napiszę dla Was i krasnali bajkę 🌞.

Teraz, kiedy wiem, że to już koniec, mam dość ambiwalentne odczucia

Z jednej strony jestem ukontentowana, bo dwa lata pisania zaowocowało w końcu ośmiotomową serią, która kilku osobom dała trochę radości i wytchnienia.

Z drugiej jest mi smutno, że drzwi do tego świata na razie przymykam.

Z jeszcze innej: czuję się trochę… samotna! Lubiłam swoich bohaterów, no co mam na to poradzić? Każdy ma coś ze mnie, z moich znajomych, z przyjaciół. Sporo się nauczyłam, kiedy tworzyłam te postaci. Od historii imperium Mongołów, przez proskrypcje za Sulli, historię Japonii, języki Nowej Gwinei itp. Niby nic z tego nie jest na pierwszym planie, ale wszystko było potrzebne, żeby nie rzeźbić w… nicości.

No i w końcu – „ukontentowanie” oznacza, że zadowolenie się wypaliło i coś mnie pcha, żeby się znowu zabrać do roboty.

Nic to, jak mawiał Andrzej Kmicic, nic to!

Trzeba się po prostu zabrać za coś innego.
Mam inne pomysły w głowie i teraz czas na nie. Wataha Yi Hyeon Ju będzie musieć przez jakiś czas żyć sobie po swojemu.

Akcja „Śmiertelnie poważnej rozrywki” zaczyna się w kwietniu 2063

Bohaterami ostatniej części są Andrew Napier i Susana Dołhoruki, która, pośrednio, była przyczyną przyjazdu Alexa i Andrei do Wiecznego Miasta w „Pracowitych wakacjach w Rzymie”.

Wiele się zmieniło od tego czasu. Susa nie ma już dwunastu lat, skończyła studia i ma dyplom inżyniera budownictwa. Dalej jednak gra w piłkę i to jak! Zawodowo, w kobiecej drużynie AS Roma. Czy to ważne, co robi jakaś bogata laska? Tak, bo zbliża się finał Ligi Mistrzów i jej zespół jest blisko, tak blisko!

W kwestiach prywatnych nic się nie zmieniło od kiedy Susa miała te dwanaście lat. Dalej kochała swojego „polpetto brutto”. Paskudny pulpet, czyli Drew Napier wie o tym, oczywiście. Sama mu to w końcu powiedziała.

„Byliśmy cichymi i zafascynowanymi świadkami epickiej kłótni Susany i Andrew. Stali długo na brzegu, rozmawiając cicho. W pewnym momencie, jakby kompletnie zapomnieli, że wszyscy ich widzą i słyszą, i po prostu zaczęli mówić głośniej i głośniej. Susa wywrzeszczała, że kocha Drew, chociaż nie wie dlaczego, bo jest ostatnim debilem i zachowuje się tak, że nastolatkowie wydają się dojrzalsi niż on. Potem to już było tylko lepiej, bo Szkoci potrafią robić tyle samo hałasu, co Włoszki.
Najlepszym chyba momentem był ten, kiedy Susana oświadczyła, że miłość miłością, ale ” ona w życiu nie będzie, jak te inne jego pindzie, które rozkładają przed nim nogi, ile razy tylko mrugnie”. Głośne: „Sus, nigdy bym nawet…, żebyś…”, „ale ja cię nie chcę…”, „Susa, w życiu by mi do głowy nie przyszło, żeby cię…” wypowiadane przez Andrew, zamiast uspokoić dziewczynę, sprowokowały kolejną dawkę głośnych epitetów, tym razem pełnych urażonej dumy, a w końcu padło pytanie: „myślisz, że jesteś dla mnie za dobry, tak? Ty… ty… ty stary grzybie!?”
Nina w „Dreamwalker i Wilk”

Wydawałoby się idylla, prawda? No właśnie, zwykle w takich momentach Los pokazuje nam to, czego „nie pokazują nam w Sejmie”.

Kiedyś, kiedy moja siostrzenica G.G. była młodsza, mówiła „dupa, ciociu”, kiedy jej sześcioletnie „ja” nie mogło sobie z czymś poradzić. Właśnie to mogłaby powtórzyć Susana. Tylko że język włoski dysponuje lepszymi określeniami fatalnej sytuacji.

A Drew?

Andrew uświadomił sobie dość wcześnie, że Susana nie jest mu całkiem obojętna. Jak sam mówi:

„Do 2057 jeszcze nie zauważałem tego, co już widzieli Oleg i Alex i kiedy tylko byłem w Rzymie, zawsze słuchałem opowieści Susany o kolejnym giorgio, luigi czy michele, którzy znowu stwierdzili, że dziewczyna musi nosić obcasy, musi umieć tańczyć, nie powinna pokazywać, że zna się na czymś lepiej niż jej chłopak albo, co mi utkwiło szczególnie w pamięci, że mamma powiedziała, że dziewczynie piłka nożna nie jest potrzebna do niczego.
Sporo tego było.
Susa zawsze w końcu wzruszała ramionami, mówiąc „nie ten, to inny” i wyciągała mnie na boisko. Ma w sobie coś, co poprawia mi humor i nawet teraz, myśląc o niej, się uśmiecham. A nie jest mi łatwo się śmiać.
Czasami dużo czasu upływa, nim się uśmiechnę do kogokolwiek. Tak, kiedyś tak nie było.

Tak na serio, to zakochałem się dopiero w szesnastolatce, która na boisku sprytnie podcięła nogi przeciwniczce, przeskoczyła nad nią i strzeliła gola, nie zatrzymując się przy tym oraz ogrywając parę zdesperowanych obrończyń.
W dziewczynie, która z podniesioną głową czekała, aż sędziowie zobaczą replaya i zweryfikują, czy był faul, o którym wrzeszczały zawodniczki Bolonii i kibice gości. W wysokiej walkirii, która stoi i całą sobą mówi, że jej piękny gol zostanie uznany.
Dookoła stadion szaleje i tupie, wrzask „Roma, Roma, Roma” miesza się z gwizdami gości z Bolonii. Ona, tylko szesnastolatka powtarzam, stoi cały czas z rękami na biodrach i z neutralnym wyrazem twarzy, jakby to nie chodziło o wynik meczu decydującego o mistrzostwie Włoch.
Wtedy się w niej zakochałem.
Bo dotarło do mnie, że tylko taki ktoś może znieść mnie i moich braci oraz pozostałą część mojej rodziny, wraz z całym klanem Napier na dokładkę. Tartany, Carlottę Eugenię i całą tę resztę w to wliczam.

Wtedy też nazwała mnie „wapniakiem” i „dziwkarzem”. Długa historia i zawiera w sobie dwie farbowane blondynki. Nie będące w moim towarzystwie.
Przypadek, słowo.
Nawet ja nie jestem aż takim idiotą!”
Andrew w „Śmiertelnie poważnej rozrywce”.

Spotkamy wreszcie Irishmana, którego od kilku lat usiłuje dopaść Liz Michaels i o którym wspomniano kilka razy w „Akcji ‹Apokalipsa›”, spotkamy Starego, czyli Iwana Dołhorukiego, Himari, Hyeon Ju i Charlesa Napiera.
Oraz resztę Ludzi i nie-Ludzi.

Jak każda z moich książek i ta jest romansem paranormalnym

Ma być rozrywką. Tu fragment do przeczytania 🙃

Uwaga 😂, uświadomiłam sobie, że tylko tu i w „Morzu krwi” oznaczenie +18 dotyczy przemocy, nie tej drugiej sprawy, przed którą zwykle w ten sposób zabezpiecza się nieletnich.😂 Tak, jeśli szukacie w książkach „momentów”, to akurat w „Śmiertelnie poważnej rozrywce” ich nie znajdziecie.

Tak, +18.

Tematyka tej powieści nie jest do końca „lekka”. Jednorożce nie hasają po każdej stronnicy, gwiazdy nie migocą i zorza nie barwi różem lic bohaterki. Ludzie tracą wiele rzeczy, niektórzy z nich tracą życie. Ale większość moich bohaterów podnosi się i idzie dalej. Czasem idą ostrożniej i z lękiem, ale najważniejsze, że się zbierają z podłogi.

Jednym z tematów „Śmiertelnie poważnej rozrywki” jest ciężka trauma

Jak tłumaczę w przedmowie do książki: „Pamiętajcie proszę, że „Śmiertelnie poważna rozrywka” to romans paranormalny, NIE PORADNIK RADZENIA SOBIE Z CIĘŻKIMI TRAUMAMI. Żadna książka nie zastąpi wizyty u psychologa. Bardzo proszę, żebyście mieli to na uwadze i nie postępowali jak bohaterowie mojej książki”.

Dlaczego o tym piszę? Bo czasem zapominamy, że książki mogą wiele, ale romans to romans, fikcja to fikcja i tyle.

Zostawiam na razie świat „Drogi Smoka”. Dziękuję tym, którzy ze mną do niego weszli.

Published in"ŚMIERTELNIE POWAŻNA ROZRYWKA", część 8

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *