Skip to content

„Macie swoją kulturę. Kultura alternatywna w Polsce 1978-1996” Xawerego Stańczyka, czyli 1408 gramów nauki z pazurem!

Last updated on 16 września 2022

„Treści kontestacyjne docierały oficjalnie i nieoficjalnie rozmaitymi mediami – od bezpośrednich spotkań i rozmów, poprzez zasłyszane opowieści, po nowoczesne środki masowego przekazu. Lektury i słuchanie muzyki stanowiły na pewno ważne kanały, ale nie można nie docenić wpływu kina i telewizji: przypuszczam, że oficjalnie dystrybuowany w kinach na początku lat osiemdziesiątych musical „Hair” w reżyserii Milosa Formana budził bez porównania większe zainteresowanie kontestacją niż naukowe publikacje szkoły frankfurckiej”. [s. 42]

OK, to nie fair od razy w tytule  wpisu powiedzieć, ile waży książka, którą właśnie recenzuję.

Ale dodam jeszcze jedno – pozycja, o której dziś Wam piszę na 798 stron, a każda z tych stron wypakowana jest wiedzą zapisaną malutką czcionką. W dodatku jest i bibliografia, i porządne przypisy i indeks terminów. Zachęciłam Was? No ba! To może jeszcze cytat?

„Łukasz Medeksza, w drugiej połowie lat osiemdziesiątych wrocławski punk, uczestnik happeningów Pomarańczowej Alternatywy, opowiadał mi, że w III Liceum Ogólnokształcącym, którego był uczniem, dowiedzieć się o ulicznych happeningach było bardzo łatwo z rozrzucanych ulotek, napisów na ścianach czy tak zwaną pocztą pantoflową; wystarczyło chodzić do szkoły, by zorientować się w alternatywnych wydarzeniach. Nie mniej ważne było odwiedzanie się w mieszkaniach, praktykowane często bez zapowiedzi, a także przesiadywanie w wybranych pubach i barach. Ale oprócz kontaktów w kręgu koleżeńskim komunikacja zachodziła na ulicy, między zgoła nieznającymi się ludźmi […]”. [s.666-667]

Pewnie większość z Was nie pamięta, ale w latach 80 walka na linii poppersi – punki, punki – skini, skini – reszta świata była w wielu miejscach tego pięknego kraju ważniejsza niż muzyka.

Pytanie „Lady Punk czy Republika?”

mogło pomóc nawiązać przyjaźń na lata, lub poważnie zagrozić stanowi uzębienia. Na szczęście, w tych archaicznych czasach, subkulturową przynależność lub tylko sympatię dało się w miarę łatwo wyczytać z ubioru. Człowiek wiedział na czym stoi. 

„W trakcie pielgrzymek, zdaniem księdza Szpaka, utrzymywał się nastrój niezwykłości: „Był stuprocentowy spontan – wyżywienia, mszy, koncertów, ognisk. […] szybko przechodziliśmy dzienny odcinek, a cały wieczór były ogniska. Niesamowite…” […] We wspomnieniach salezjanina hipisowskie spotkania, ogniska i pielgrzymki pełne były mistycyzmu i niesamowitości, a muzyka wprawiała zebranych w zbiorowy, pełen radości i miłości trans. Pielgrzymki hipisów były z punktu widzenia ich duszpasterza przesiąknięte ludycznością, łączącą żarliwą wiarę i dziecięce wygłupy, mistyczne kontemplacje i sztubackie żarty. Jako takie musiały diametralnie różnić się od zinstytucjonalizowanej, strukturalnej religijności […]”. [s. 401-402]

Kulturę młodzieżową – czy kontrkulturę – przywołuję tu z lekkim przymróżeniem oka, z jakim traktuję czasy swojego dziecięctwa. Ale nie dlatego, że te nurty lekceważę, nie, to nie o to chodzi. Kontrkultura dla mnie była czymś, co obserwowałam i w czym nie uczestniczyłam. Słyszałam o teatrach, o działaniach alternatywnych twórców – zwłaszcza, kiedy przeniosłam się na studia do Krakowa – ale nie będę stawiać sobie pomnika: nie uczestniczyłam, stałam z boku, zafascynowana tym, ile nurtów jest w „tej całej kontrkulturze” i jaki obraz świata buduje. 

Później, wraz z perspektywą czasu, przyszła wiedza,

rozumienie kto, co i dlaczego. Ale przyznam się bez bicia – dopóki nie sięgnęłam po „Macie swoją kulturę. Kultura alternatywna w Polsce 1978-1996” Xawerego Stańczyka – nie miałam pojęcia o tym, jaki niesamowity ferment pojawił się na przełomie lat 70. i 80 i jakie zostawił ślady. Nie wiedziałam, jak szerokim pojęciem jest kontrkultura! 

„Macie swoją kulturę. Kultura alternatywna w Polsce 1978-1996” Xawerego Stańczyka nie tylko mi to uzmysłowiła, ale pomogła mi się uczyć. Oczytanie i tez wykształcenie humanistyczne to jedno, a rozumienie niektórych terminów – to drugie. Sporo grzebałam i sprawdzałam, chcąc dobrze zrozumieć przekaz naukowca. 

Takie książki lubię. Takie, które zmuszają mnie do pracy i nie pozwalają iść na łatwiznę. „Macie swoją kulturę” na nią iść nie pozwala. 

No dobrze, pochwaliłam się swoją nabywają w pocie czoła erudycją, to może napisałabym, czym jest książka Stańczyka? 

A proszę bardzo! 

„Macie swoją kulturę. Kultura alternatywna w Polsce 1978-1996” to przerobiony (podejrzewam, że jedynie kosmetycznie) doktorat Xawerego Stańczyka. 

To czuć w warstwie języka, który może nie jest nieprzezroczysty i hermetyczny, ale nie jest też leciutką lekturką do tramwaju. Powiem także od razu, że nie przeczytałam książki w całości. Podeszłam do niej zagadnieniami, szukając w spisie treści tego, co mnie interesuje i tropiąc pojęcia i osoby w indeksach. Jeśli uważacie, że jest to powodem, dla którego moja opinia o książce Stańczyka jest niepełna/nieobiektywna – skończcie jej czytanie w tym miejscu. 

„Macie swoją kulturę” to kopalnia wiedzy. 

Nie jest to podróż sentymentalna w czasie. Stańczyk używa precyzyjnych narzędzi antropologicznych i kulturoznawczych do nakreślenia obrazu polskiej kultury nieoficjalnej w okresie transformacji. Korzysta z dokumentów z epoki – recenzji w czasopismach, fragmentów pism z drugiego obiegu, fanzinów. Rozmawia z bohaterami kontrkultury, przytacza ich opinie i wspomnienia. Na to wszystko nakłada siatkę pojęć naukowca, starając się ułatwić czytelnikowi zrozumienie mnogości tematów i ogarnięcie wielości wątków. No jest szczypta humoru, która nawet doktoratowi nie powinna zaszkodzić. 

„Kłopotliwe sytuacje, wynikające z potrzeby korzystania z mieszkań rodziców, zdarzały się często. Widok hipisów, punków bądź innych „obdartusów” we wnętrzu robotniczego bądź mieszczańskiego mieszkania, z meblościanką, kolekcją zastawy, popularnymi reprodukcjami dziewiętnastowiecznego polskiego malarstwa, zbiorem dewocjonaliów i wersalką musiał budzić poczucie niedopasowania bohaterów i tła zdarzeń, rozładowywane śmiechem. Konieczność posługiwania się przedmiotami z tego tła (na przykład kurtuazyjnego napicia się herbaty przy stole z rodzicami) czy respektowania panujących w domu zasad (choćby zdjęcia butów przy wejściu albo zachowania ciszy nocnej) była źródłem dalszych efektów komicznych i przedmiotem niezliczonych anegdot […]”. [s.228-229]

Bo w książce dzieje się mnóstwo! 

Nie chodzi naturalnie o akcję, bo – przepraszam – to nie kryminał, tylko publikacja stricte naukowa. Chodzi raczej o zakres tematyki, która wiąże się i która dotyka tematyki kontrkultury. Już sama wielość subkultur młodzieżowych, które rozwinęły się w opisywanym okresie czasu jest potężna! A jeśli do tego doda się wątki polityczne, kwestie równości płci, kontrkulturę wysoką – z awangardowym teatrem i sztukami wizualnymi – dostaniemy naprawdę solidną porcję wiedzy uporządkowanej, opracowanej, nawet – zanalizowanej w kontekście tego, co działo się poza granicami Polski. 

„Silne pozycja i wyraziste postacie kobiet w muzyce popularnej początku lat osiemdziesiątych mogą wskazywać na zachodzące wówczas przemiany w obyczajowości. Hanna Samson zauważała zmienność punktu widzenia ludzi młodych i ich rodziców w latach siedemdziesiątych – młodzież nawet bez znajomości feminizmu zaczęła rozpoznawać faktyczne nierówności ukryte pod oficjalnie głoszonym równouprawnieniem[…] W latach siedemdziesiątych zaistniała na szerszą skalę krytyczna sztuka kobieca. […] Mimo niezrozumienia, lekceważenia, a nawet agresji ze strony mężczyzn – artystów, krytyków, widzów – twórczynie, nawet jeśli odżegnywały się od feminizmu, by nie zaogniać sytuacji wokół siebie, analizowały konstrukcje kobiecej tożsamości, a nieprzychylne reakcje poddawały problematyzacji”. [s. 532-533]

Nie jest to lektura prosta, ale wielce satysfakcjonująca. Książka, do której wraca się po kolejne okruchy wiedzy.   

 „Macie swoją kulturę. Kultura alternatywna w Polsce 1978-1996” Xawerego Stańczyka wydało Narodowe Centrum Kultury, a polecam ją dzięki portalowi nakanapie.pl.

Dodam, że książka jest pięknie wydana, z absolutnie doskonałą okładką i stroną tytułową. No i te dodatki! 😉

Published inFajną książkę wczoraj czytałam!

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.