Skip to content

„Księga wychodzenia za dnia. Tajemnice egipskiej Księgi Umarłych” Mirosława Barwika

Last updated on 1 lipca 2021

„Zaprawdę, wszystko kręci się jak koło garncarza” [s. 13, z Przestróg Ipuwera]

Nie pamiętam, czy chwaliłam się tutaj na blogu, że słucham (słuchałam) serii audiobooków angielskiej egiptolożki Barbary Louise Mertz, która pisała pod pseudonimem „Elizabeth Peters”. Mertz jest autorką dwóch solidnych pozycji egiptologicznych, ciągle jeszcze wznawianych, oraz wielu książek należących do tak zwanej literatury popularnej lub rozrywkowej.

Amelia Peabody-Emmerson

Otóż Mertz posługując się pseudonimem „Elizabeth Peters” stworzyła cudowną (i cudownie irytującą) postać Amelii Peabody-Emmerson, angielskiej starej panny, która po trzydziestce odziedziczyła majątek po ojcu i postanowiła ruszyć w świat.

Zaczęła podbój globu od Rzymu, ale szybko przeniosła się do Egiptu, w który wsiąkła. Poznała tam równie jak ona irytującego archeologa Radcliffa Emmerson i dotarło do niej, że archeologia jest właśnie tym, co chce robić do końca życia. Powiedzmy sobie szczerze – to nie było tak, że ot, oderwało się dziewczę od robótek ręcznych i postanowiło, że będzie naukowcem. Nie. Ojciec Amelii był antykwariuszem i naukowcem, a ona sama nie dość, że była doskonale wykształcona przez swojego nietypowego rodziciela, to jeszcze miała w sobie głód wiedzy. Zadatki doskonałe, prawda? A jeśli doda się do tego upór Amelii w pokazaniu, że kobieta nie da sobie intelektualnie w kaszę dmuchać, to hoho!, efekty będą imponujące.

Amelia, Radcliffe i ich syn Ramzes odkrywają piramidy, walczą z przemytnikami dzieł sztuki, wyjaśniają morderstwa i przeżywają mnóstwo przygód. Dokładnie tak, jak powinni bohaterowie uczciwych książek przygodowych.

Sami bohaterowie są straszliwi!

Śmieję się, kiedy to piszę. Amelia jest jedną z tych cudnych kobiet pozbawionych instynktu macierzyńskiego, jest za to jest niebywale zakochana w swoim mężu. Ten fakt oczywiście nie przeszkadza jej uważać go za stworzenie, którym trzeba się zajmować i nieustannie opiekować. Emmerson przez pracujących z nim Egipcjan jest nazywany „Ojcem przekleństw”. Zgadnijcie dlaczego… nie znosi tzw konstruktów społecznych i najchętniej by kopał i pisał o wykopkach. A Ramzes to młodociany i irytujący geniusz. Cała trójka gada bez przerwy i może zagadać człowieka na śmierć!
Uf.

To przez Elizabeth Peters i jej serię o Amelii Peabody wróciłam do starożytnego Egiptu

Lubię starożytność, ale nie wszystkie zagadnienia lubię

Gdybym miała ułożyć starożytne cywilizacje, które lubię i o których zdobywam wiedzę, w kolejności od ulubionej po najmniej dla mnie interesującą, wyglądałoby to tak:

1. Chiny
2. Rzym
3. Mezopotamia i wszystko, co nastąpiło po niej
4. Świat hellenistyczny
5. Indie
6. Egipt
7. Grecja
8. Mezoameryka

Oczywiście, są rzeczy, które są starożytne, ważkie i wielkie, a mimo to pozostają poza zakresem moich zainteresowań, taka na przykład Wielka Lechia.

Bez żartów teraz:

Egipt nie jest specjalnie wysoko na liście moich zainteresowań,

ale jako, że są to moje zainteresowania, to nie mam zamiaru za to przepraszać.

Tak. Zatem wracając do tematu: Amelia Peabody była jednym z motywatorów, dzięki któremu sięgnęłam po „Księgę wychodzenia za dnia. Tajemnice egipskiej Księgi Umarłych” Mirosława Barwika. Drugim był znaleziony gdzieś w głębi netu bełkot ezoteryczny oparty na Księdze Umarłych. To były takie głupoty, przy których scenariusz „Mumii” nabiera sensu, serio. Czytając toto, wywracałam oczami tak, że prawie zobaczyłam wnętrze swojej głowy. To niebezpieczne zajęcie sprawiło, że postanowiłam wgryźć się w temat. Wiecie, żeby znać fakty i żeby niewiedza mnie nie uwiodła.

Stąd właśnie wzięła się „Księga wychodzenia za dnia. Tajemnice egipskiej Księgi Umarłych” Mirosława Barwika

Jestem fanem PIW. Gdybym wierzyła w coś takiego, jak kanonizacja, to uważałabym, że należy kanonizować to wydawnictwo. Serio. Plus – dziękuję wszelkim siłom kosmosu za biblioteki! Co bym zrobiła bez mojej? Nie mam bladego pojęcia!

Czym jest „Księga wychodzenia za dnia”?

To bardzo dokładne omówienie jednego z najbardziej znanych egipskich dokumentów religijnych. Rozdział po rozdziale autor wyjaśnia nam poszczególne zagadnienia związane z tym jak postrzegano śmierć w Egipcie, przybliżając jednocześnie kontekst, jakim jest szersza kwestia religijności ludu zamieszkującego nad Nilem. Nie, nie mamy kompletnego wykładu religijnego, nie ma omawiania mitologii egipskiej. Są odniesienia do mitów, robione z założeniem, że czytelnik już dysponuje jakąś wiedzą. Tu stawiam gwiazdkę, do której wrócę na końcu.

To trudny typ książki popularnonaukowej

Zdecydowanie Barwik nie pisał „Księgi…” pod publiczkę. Nie ma tu smakowitych anegdot i opowiastek o charakterze kolorytu lokalnego. Są za to twarde fakty i dane. Informacje w stanie czystym, podane naukowym językiem. Myślę, że osoby, które nigdy nie miały do czynienia z starożytnym Egiptem, które nie znają wystarczająco dobrze jego mitologii – mogą poczuć się przez to nieco zagubione.

Jednak jest to książka, którą każdy fan starożytnego Egiptu powinien mieć w rękach i przeczytać

Barwik, w spokojny, naukowy i pozbawiony ozdóbek sposób, prowadzi czytelnika po egipskiej krainie umarłych i „towarzyszy” zmarłemu w jego drodze w zaświaty.
W „Księdze wychodzenia za dnia” poznajemy skomplikowaną geografię krainy śmierci, zawiłości sądu bogów nad duszą, kwestie dalszego „przeżycia” zmarłego oraz niełatwe do zrozumienia (z współczesnej perspektywy) prawa rządzące miejscem pobytu pośmiertnego.

Muszę przyznać, że teoretycznie wiedziałam, czym jest Księga Umarłych, ale nie miałam pojęcia, jak dokładnie wpisana była w horyzont pojęciowy starożytnych Egipcjan. Nie zdawałam sobie sprawy, jak trudną i skomplikowaną sprawą był pochówek. Oczywiście wiedziałam o balsamowaniu i tym, ile trwa i jak się je wykonuje, ale to z książki Barwika dowiedziałam się o „drugiej stronie” rytuałów pogrzebowych: o mnóstwie zaklęć, których zmarły potrzebował, by dać dobie radę w zaświatach. Musiał mieć ze sobą na przykład zaklęcie dające mu dostęp do wody! A to tylko jedno z dosłownie setek, o których trzeba było pamiętać.

Fascynujący jest obraz ofiar dla zmarłego, w tym tej, która jest najbardziej… brutalna w naszym, współczesnym pojęciu. Nie wiedziałam, że zmarłym składano w ofierze udziec z cielęcia, odcinany żywemu zwierzęciu. Autor mówi, że zachowały się wyobrażenia tych rytuałów.

Dzięki książce Barwika pozbyłam się sentymentalnych naleciałości, które miałam, a które dotyczyły doczesnych szczątków Tutenchamona. Nie wiem, czy kojarzycie, ale wielu autorów opisujących sarkofag tego faraona i jego zawartość rozpływa się nad bukiecikiem błękitnych, suchych kwiatków, które tamże znaleziono. Sentymentalna, a może romantyczna legenda, która szybko się narodziła, mówiła o tym, że młoda żona faraona, Achnesenamon, zostawiła ten bukiecik, bo kochała swojego męża i nie mogła pogodzić się z jego odejściem. Tymczasem bukiet jest to po prostu kolejny element rytuałów pogrzebowych. Na mumiach i w sarkofagach składano wieńce i girlandy kwiatów. Były to tak zwane „wieńce usprawiedliwienia”, które są symbolem tryumfu faraona przed niebiańskim trybunałem sprawiedliwości. Tyle z romantyzmu i miłości poza grób.

Zalety pozycji

  • Przede wszystkim – jej rzeczowość.
  • Na kolejnym miejscu umieściłabym dwa pełne teksty tego dokumentu oraz zaklęcia spisane na tzw. „całunie Hatneferet, matki Senmuta”, które autor udostępnił na końcu książki. Muszę przyznać, że po przeczytaniu książki Barwika na teksty źródłowe patrzyłam zupełnie inaczej – z większym zrozumieniem, z szacunkiem dla repetycji i obrazowania. Brawo za ich dołączenie.
  • Kolejny plus – przypisy.
  • I ostatni – warstwa ilustracyjna. Zdjęcia wnętrz grobów, papirusów, reprodukcje detali „Księgi umarłych”. Lubię widzieć to, o czym czytam.

Minus książki?

Brakowało mi – kompletnemu laikowi – spójnego i krótkiego wprowadzenia w mitologię i kulturę egipską, głównie po to, by łatwiej mi było łapać odniesienia. Język także może być barierą odbioru, bo – jak wspominałam wcześniej – to jest pozycja napisana językiem naukowym i bez podlizywania się czytelnikowi.
Innych minusów nie znajduję, a i te nie są przesadnie straszliwe.

„Księga wychodzenia za dnia. Tajemnice egipskiej Księgi Umarłych” Mirosława Barwika to kapitalna książka, szczegółowa, naukowa, dla tych, którzy Egiptem się interesują.

Published inFascynacje historyczne

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *