Skip to content

Książka jak kornik, czyli „Pokurcz” Krystyny Śmigielskiej

Kim jest „pokurcz”?

„Pod koniec sezonu, na nadmorskim deptaku w Kołobrzegu pojawia się Kacper Rawicz, długowłosy, młody mężczyzna. Twarz zasłania mu gęsta broda, a piwne oczy spoglądają z rzadko spotykaną melancholią.
Podczas lektury Pokurcza nie raz będziecie sobie zadawać pytanie: Kim pan jest, panie Rawicz? Dlaczego tak pilnie strzeże pan swoich tajemnic?”

– tak wydawnictwo zapowiada „Pokurcza” Krystyny Śmigielskiej.

No i od razu wiadomo, że przed nami coś się czai!

I to jest „coś” dużego i nie do końca „mainstreamowego”: nie mamy do czynienia z seryjnym mordercą, z wypalonym zawodowo pracownikiem korporacji, z wrażliwym młodzianem uciekającym przed zawodem miłosnym.

Nie – prawda jest o wiele subtelniejsza, a przez to chyba ciekawsza.

„Coś dziwnego, niespójnego było w tym mężczyźnie. Oschły, kanciasty, a jednocześnie zagubiony, wrażliwy. […] Bose stopy pozostawiały w mokrym piasku ciemne wgłębienia, jedne płytsze, drugie głębsze, jakby po lewej stronie było go znacznie więcej, niż po prawej”. [s.14 w wersji pdf]

Taki jest bohater Śmigielskiej, ma w sobie rozdwojenie i niespójność, którą już na początku zauważa jedna z pierwszoplanowych postaci, Olga, a która jest motywem przewodnim „Pokurcza”.

Jedna z postaci, które pojawiają się w książce Śmigielskiej, mówi o podjętej przez nią próbie zrozumienia bohatera, Kacpra Rawicza:

„Budowała z tych lakonicznych wypowiedzi portret, sama nazywając go puzzlowym popiersiem.
– Ułożę sobie ciebie z tych maleńkich kawałków […]” [s. 24, jw]

Otóż wszyscy, którzy czytamy „Pokurcza” jesteśmy dokładnie w tej sytuacji. Musimy sobie Kacpra Rawicza ułożyć z puzzli, z fragmentów, z wrażeń. Nie jest to proste zadanie,  bynajmniej nie dlatego, że patrzymy na akcję z perspektywy „teraz” i z perspektywy „kiedyś”, raczej dlatego, że psychologicznie jest to podróż wymagająca i niełatwa. Autorka pokazuje nam niepiękne oblicze rzeczywistości zarówno po stronie „wykluczonych”, jak i po tej, gdzie usadowili się ludzie bez trosk finansowych.

A tak w ogóle, to z puzzli tworzy się nietrwałe popiersia, prawda?

Śmigielska bardzo sprawnie posługuje się retrospekcją, ujawniając jeden narracyjny puzzel za drugim, układając je w różnych miejscach bogatego w szczegóły obrazka, którym staje się „Pokurcz”.

Autorka w retrospekcjach niekoniecznie swoje klocki wpasowuje w układankę chronologicznie. To trochę jak z prawdziwymi puzzlami – nie zawsze dostajemy ten fragment, którego szukamy, prawda?

Tak czy inaczej przed naszymi oczyma tworzy się obraz, który pokazuje więcej niż Kacpra Rawicza, więcej niż Olgę.

Wszyscy jesteśmy „pokurczami”?

Bo też i okazuje się, że mamy do czynienia z więcej niż dwójką bohaterów, których próbujemy czytelniczo i po ludzku „ogarnąć”.

Właściwie to mamy w „Pokurczu” do czynienia z bohaterem zbiorowym, a w dodatku okazuje się, że każda z postaci przedstawionych w książce Śmigielskiej jest w jakiś sposób pokurczona.

Nie tylko ci, którzy jak Kacper i jego najbliżsi, pochodzą małej, podgórskiej wsi/miasteczka, gdzie bieda aż piszczy, ale na wódę zawsze starcza, ale i ci, którzy mają sieć kawiarni nad morzem lub hoteli w Krynicy. Każdy z bohaterów jest pokurczem, tylko nie każdy jeszcze zdaje sobie z tego sprawę, więc nie wszyscy przechodzą przez życie ostrożnie, bez złudzeń i chroniąc bolesne i wrażliwe miejsce.

Między dziś a wczoraj, między plażą a morzem – „świat pomiędzy”

Niespójność, którą zauważyła na początku Olga, najłatwiej byłoby wyjaśnić po freudowsku: dzieciństwem. Zostawiam to w takiej postaci i nie rozwijam. Każdy kto po „Pokurcza” sięgnie będzie mógł odpowiedzieć sobie na pytanie, czy taka prawda mu wystarcza.

Niespójność to nie tylko brzemię, które noszą ludzie, to także

element kreacji świata w „Pokurczu”

W całej książce przewija się motyw rozdwojenia.
Podstawową kwestię łatwo jest uchwycić: mamy wspomniane wcześniej dwa strumienie czasu. Dowiadujemy się, co dzieje się z Kacprem w Kołobrzegu, gdzie „teraz” pracuje w kafejce przy plaży i zaglądamy w przeszłość, przyglądając się jego dzieciństwu i młodości.

W każdej z płaszczyzn czasowych mamy dwójkę bohaterów pierwszoplanowych. W przeszłości to Kacper Rawicz i Włodek Zamber. Dwójka mlecznych braci, nie przyjaciół, nie wrogów, nie sąsiadów, nie rywali – ale wszystko to jednocześnie. Ich stosunek nie jest prosty i jednoznacznie definiowalny.

W teraźniejszości, to Kacper i Olga Zieleń, córka właściciela kawiarni, u której młody człowiek znajduje pracę. I tutaj trudno byłoby tak jednoznacznie zdefiniować, kim dla siebie i wobec siebie są? Znajomość z dziewczyną także przebiega przecież na dwóch płaszczyznach: oficjalnej/zawodowej i prywatnej/pokątnej

Niespójność do potęgi, a może po prostu życie?

No właśnie – życie Kacpra „teraz” toczy się właściwie wiecznie pomiędzy lądem i wodą, na granicy dwóch żywiołów. A jeśli nie ma go w pracy czy na brzegu, jest w bibliotece i czyta, uciekając w świat fikcji.
Życie Kacpra „kiedyś” to zawieszenie między aspiracjami a możliwościami, jego rodziną, a rodziną sąsiadów. Pomiędzy.

Myśląc o nim, o Kacprze Rawiczu, widziałam człowieka, który jest zawsze „pomiędzy”. To chyba dlatego

„Pokurcz” Krystyny Śmigielskiej niepokoi i uwiera

Z obrazów i fragmentów składamy obraz, który strona po stronie jest pełniejszy, a przez to coraz bardziej… niemożliwy. Do niepokojących obrazów zaniedbania, biedy, samotności, konsekwencji i walki dochodzą jeszcze pytania o tożsamość. O to „kim pan jest, panie Rawicz?”.

Budujemy pomnik z puzzli.

Nie będę pisać czyj to pomnik, kim jest Rawicz, co się dzieje między nim a Olgą, jak się „książka kończy”. To pozostawiam do odkrycia tym, którzy sięgną po „Pokurcza” Krystyny Śmigielskiej. Powiem tyle – warto przeczytać tę książkę.

Powiem za to o języku Śmigielskiej

Przede wszystkim – jest piękny. Nie mówię o walorach poetyckich, mówię o jego szlachetności i klarowności, o umiejętności różnicowania postaci i nastrojów za jego pomocą.

Jest jeszcze kwestia obrazów. Ludzie różnie odbierają świat: bardziej wzrokiem, bardziej słuchem, dotykiem, smakiem, węchem. Wszystko to widać w tym jak mówimy, w jaki sposób opisujemy rzeczywistość i innych ludzi. Śmigielska patrzy i dotyka.

Zachwyciła mnie paralela obrazów: zachodzącego nad morzem słońca i koloru oczu przybywającego do kawiarni Kacpra. Jedno podkreśla drugie i parę stron później budzi się w nas niepokój – to niemożliwe, coś tu nie gra. To nie ten kolor!

Mamy tez piasek, który jest wszędzie, który Kacper czuje pod stopami w domu który prawie sami czujemy. Książka przez to uwiera jeszcze mocniej.
Są wystające obojczyki młodego mężczyzny i jego chude ciało, które prawie możemy dotknąć, kiedy czytamy. Są kolory i faktura sweterków jego mamy.

Jest w końcu wisielec odbijający się w oczach dziecka.

Piękna, obrazami budowana książka.

Czy dowiadujemy się, kim jest Kacper Rawicz?

Nie wiem. Może dostajemy taką informację, ale czy dzięki niej wiemy, kim jest?

Są takie książki, które jak kornik, wgryzają się w czytelnika i rosną w nim długo po odłożeniu czytnika. Ta była taka.

Polecam „Pokurcza” Krystyny Śmigielskiej. Nie jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, ale jest dobra, mądra i skupiająca uwagę.

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję autorce, Krystynie Śmigielskiej, a za jej udostępnienie, Iwonie Niezgodzie – organizatorce niezależnego plebiscytu na polską książkę roku „Brakująca Litera” 2018.

Published inLudzie piszą, ja recenzuję

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *