Koleżance, która zapytała, czemu byłam „zranioną sarną, dedykuję ten wpis!

Pisałam kiedyś o tym, jak nie być „zranioną sarną”. Koleżanka zapytała, co mnie konkretnie zabolało? Ludzie mają prawo do opinii, prawda?

Nie odpowiedziałam jej od razu, bo opinia jeszcze bolała, a i mnie nie było łatwo przyznać się do tego, że nie jestem ideałem i moje pisanie nie powala wszystkich i każdego. Każdy tak ma, prawda?

Ale, jako że obiecałam, że jej powiem, to muszę się wywiązać z obietnicy. Robię to publicznie, bo wierzę w egzorcyzmowanie własnych strachów.

Takiego maila dostałam od wydawcy (kolejnego), który odrzucił moją książkę. ten przynajmniej miał przyzwoitość i odpisał 🙂

„- fabuła nie jest ciekawa

– nie ma haczyka, który skłaniałby do dalszego czytania

– akcja jest do bólu przewidywalna

– irytujące są wstawki angielskie i francuskie – sprawiają, że źle się czyta książkę

– połowa powieści jest przegadana, wiele osób nie dotrwałoby do połowy

– nie ma zaskakujących elementów

– zachowanie głównej bohaterki nie jest wiarygodne.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *