Skip to content

7 dni do premiery „Morza krwi”, czyli kiedy świat pachnie…

W świecie mojej serii, w świecie „Morza krwi”, zapach jest niebywale ważny. Zapach jest… zmysłem, który my, ludzie, spychamy na margines. No pewnie, że tak! Mamy alergie, katary, miasta i wsie są pełne smrodu. Kiedy ostatnio wąchaliśmy świat z zamkniętymi oczami i staraliśmy się go zrozumieć poprzez zapach? No właśnie!

Dla Zmiennych – Alexa, Hyeon Ju, Yoshitsune, Napierów – zapach jest zasadniczy. Jest jak wzrok i słuch. Starałam się pisać tak, by widać było, jak ten zmysł jest ważny. Czy mi wyszło? Oceńcie i powiedzcie.

Tak, dziś też będzie jakby o trochę o Alexie 😊

No serio, surprise, surprise!

Pretekstem do moich rozważań o zapachu i do wyboru cytatu był

tegotygodniowy #instawtorek

a konkretnie – jego temat: kwiaty

Pisałam Wam już o tej zabawie. Dominika z Kobiecej Foto Szkoły zadała niebywale dla mnie trudne zadanie. No bo to „kwiaty”. Pokręciłam trochę nosem (pun intended) i zastanawiałam się, czy tego tygodnia sobie nie odpuścić. Nie przepadam za kwiatkami, już na pewno nie za takimi, które rosną w doniczkach.

Czemu zmieniłam zdanie?

Bo kwiaty to nie tylko ucięte badylki. To także łąka i drzewa. Bo kwiaty to piękno, czasem niepozorne. No i pachną!

W świecie mojej serii, w świecie „Drogi Smoka”, wszystko pachnie

Zmienni, a ich poznajemy najlepiej w kilku pierwszych częściach, mają nieco inną percepcję zmysłową niż ludzie. Bogatszą. Zapach jest dla nich ważnym zmysłem. Jeśli czytaliście, to wiecie, jak czasem sfrustrowany są Alex i Hyeon Ju, że o moich Napierach nie wspomnę.

Każdy z moich bohaterów ma unikalny zapach

… a raczej charakteryzuje się i jest opisywany poprzez unikalną ich mieszankę. Alex pachnie jak las sosnowy i rozgrzane żelazo, jak kuźnia. Pamiętam ten zapach z dzieciństwa, lubiłam go. Fascynował mnie i dawał poczucie bezpieczeństwa i przygody jednocześnie. Do dziś lubię patrzeć, jak pracuje kowal. Owszem, kuźni już nie ma, ale od czego filmy dokumentalne?

Zdradzę Wam tajemnicę: moje ulubione bohaterki pachną tym, co lubię najbardziej. Co wąchałabym godzinami 😎. Owszem, większości z nich jeszcze nie znacie, ale zapowiadam je z wyprzedzeniem, żebyście wiedzieli, że jest na co czekać.

Nina pachnie czarną porzeczką i naftą, Andrea – jaśminem, zieloną herbatą i ziemią, Liz – lipą i gorzkimi pestkami moreli, Himari – truskawką, tatarakiem i rozmarynem, Sasza – bzem i smołą.

Panowie też pachną zacnie, ale nie będę Was nimi zanudzać perfumeryjnie:)

Przechodziłam we wtorek koło jednej z nielicznych kwitnących jeszcze lip

i wtedy przyszedł mi pomysł na zdjęcie i wpis na #instawtorek. tak oto pojawiła się na IG lipa, która czai się w zapachu napisanej przeze mnie Liz Michaels, komisarz Liz Michaels.

Lubie słodycz i siłę tego zapachu. Lubię to, że zawsze występuje w asocjacji z bzyczeniem pszczół. Jest to taki zapach, z którym mam skojarzony dźwięk, nie kolor. Śmieszne, ale prawdziwe.

Published inDroga SmokaWydawanie książek i inne przygody

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *