Skip to content

Jak znalazłam swoje książki na „przyjaznym dysku internetowym”

Last updated on 25 sierpnia 2020

Messenger od mojej wydawczyni nie był specjalnym zaskoczeniem, rozmawiamy dość regularnie i to nie tylko o książkach.

Treść była częściowym zaskoczeniem:

Ta część o zadaniu była normalna. Wydawca „zadaniuje” autora, autor – wydawcę. Ale fakt, że moje książki znalazły się na „przyjaznym dysku internetowym”, gdzie gryzonie podawały je sobie z norki do norki, lekkim zaskoczeniem był.

Wiecie, to z jednej strony dowód, że „Droga Smoka” ma czytelników i zdobywa nowych – to cieszy.

Z drugiej jednak to straszne, bo chciałabym móc – jak każdy normalny człowiek – zarabiać na tym, co robię.

„Droga Smoka” powstaje od kwietnia 2018 roku

Teraz piszę jej – prawdopodobnie – ostatnią część. Tom 9, który ma na razie wyłącznie robocze tytuły (ale za to ma ich cztery) pisze się powoli i znojnie.

„Morze krwi” napisałam w trzy miesiące, potem poprawiałam, poprawiałam i redagowałam przez kolejne. Każda z ośmiu książek tyle powstawała. Niektóre na końcu procesu w niczym nie przypominały pierwszej, zakończonej wersji!

„Akcja Apokalipsa” zajęła mi najwięcej czasu, ponad pięć, prawie sześć miesięcy, ale czytając ją, nie żałuję ani godziny spędzonej nad tekstem.

Każda książka to setki godzin pracy, umieszczenie pliku w sieci – kilka minut

Pracuję w domu, ale nigdy mniej niż 10 godzin dziennie. Inaczej się nie da, nawet jeśli słowa same płyną, to jest w ich strumieniu tyle błędów, że poprawa zajmuje więcej niż pisanie.

Każda książka to weryfikacja faktów! Kiedy jest pełnia? Z czego słynęło bóstwo X? Jak duże są cząsteczki nanosrebra? Gdzie są największe złoża diamentów? Ile zajmuje lot z X do Y? Jak daleko sięgają warstwy wodonośne pod Saharą? Kto był dowódcą brytyjskiego oddziału Waffen SS? I tak dalej i tak dalej! Maleńkie rzeczy, na które czytelnik pewnie nawet nie zwraca uwagi, muszą się zgadzać. Trzeba je sprawdzić. To nie robi się samo i zajmuje sporo czasu.

Pisanie jest na razie moją pracą,

ale niebawem i ja będę musiała wrócić do „normalnej pracy”. Do zadań, deadlinów, ocen rocznych, celów, KPI, motywacji, budowania zespołów, do maili i calli. Nie będę mogła pisać, bo nie będę mieć na to ani czasu, ani miejsca w głowie.

Póki jednak pracuję jako pisarka, to chcę za moją pracę otrzymywać zapłatę.

Większość platform oferuje możliwość przeczytania fragmentów powieści, które sprzedaje

To gdzieś od 10 do 20% tekstu. Umówmy się – to nie jest mało, a już na pewno wystarczy, żeby powiedzieć, czy ta pozycja przypadła nam do gustu i czy jest nam z nią po drodze.

Podobała Ci się ta darmowa część książki? Good!

Kup resztę!

Nie kradnij. Kup.

Tu masz linki do księgarni, w których można dostać „Morze krwi” (zachęcam do kliknięcia w link 4generations.pl!), książka jest i w wersji papierowej, i elektronicznej.

Reszta „Drogi Smoka” jest na Amazonie, na Legimi, Google Books, Smashwords. Dla wielbicieli jabłuszka dobra wiadomość. W Apple Books też można je dostać. Za niespecjalnie wygórowaną cenę.

Nie ma kłopotów z dostępem.

Zrób taki eksperyment myślowy

Wyobraź sobie, że tyrasz miesiąc nad jakimś projektem. Wlewasz w niego wszystko, co masz, bo musi być dobry! Jesteś z siebie dumna/dumny, gdy oddajesz go szefowi. Idziesz do domu, uśmiechasz się.

Następnego dnia dowiadujesz się, że szef pochwalił za Twój projekt kogoś innego i tenże ktoś dostał premię, na którą liczyłaś/liczyłeś.

Albo tak:

Masz niewielki sklep, zakład krawiecki lub mechaniczny. Klient wchodzi, zabiera coś z półki i wychodzi. I nie płaci. Albo chwali Cię za „dobrą robotę” i – tak, masz rację – nie płaci! Za Twoją pracę!

Co robisz? Jak się czujesz? Zła? Sfrustrowany? Okradziony?

Że za dużo o pieniądzach i płaceniu?

No tak – sporo.

Wiecie dlaczego? Bo co prawda gram w totolotka, ale jakoś nie udaje mi się wygrać milionów i zostać rentierką. Zatem praca i płaca są tym, co – najzwyczajniej w świecie – pozwala mi się utrzymać. Mnie, mojej Wydawczyni, Redaktorce, drukarni, księgarniom klasycznym i tym internetowym, a wraz z nimi – wielu ludziom, którzy w nich pracują.

Czytajcie książki, kupujcie książki!

Naprawdę nie macie za co, a strasznie chcecie?

Napiszcie do Wydawcy albo do autorki. Coś się wymyśli.

Byle nie tak, nie z norki do norki. Proszę!

Piractwo szkodzi wszystkim. Czytaj legalnie!

Zajrzyj na FB profil akcji promującej legalne czytanie!

Wracając do gryzoni i moich książek

Oczywiście, że skorzystałam z formularza i zwróciłam się z prośbą o usunięcie plików!

Jak mówi moja Wydawczyni, na szczęście „przyjazny dysk internetowy” reaguje szybko i sprawnie.

Wiem jednak, że będę musiała zaglądać i sprawdzać, zaglądać i sprawdzać. I tak ad nauseam

Czytaj legalnie. 

Edit: „przyjazny dysk internetowy” usunął pliki moich książek.
Edit 25.08.2020: pojawiła się nowelka „Kafejka nad Wisłą”. Znowu zgłosiłam…

Więcej „editów” nie będzie, ale chyba do norek trzeba zaglądać każdego dnia 🙁

Published in"MORZE KRWI", część 1Wydawanie książek i inne przygody

One Comment

  1. Z. Włodarski Z. Włodarski

    Jestem pod wrażeniem. Gdyby wszyscy mieli podobne zdanie norkowy portal po prostu by upadł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *