Jak Droga Smoka zaczęła być sagą…

Kiedy zaczęłam pisać „Morze krwi” wiedziałam doskonale, co chcę osiągnąć.

Chciałam napisać romans urban fantasy, którego bohaterów mogę polubić, który nie „załatwia” kwestii emocji i życia wewnętrznego za pomocą zdania: „wyszła, trzasnąwszy drzwiami”. Chciałam, żeby moje postaci się zmieniały i rosły. Chciałam ten wzrost pokazać, a nie tylko zasygnalizować.
No co? Wychowałam się na książkach, które miały więcej, niż 150 stron! Lubię literaturę, w której są bohaterowie, nie tylko akcja! Lubię slowburnery, chciałam napisać jednego z nich.

Miałam w głowie tyle historii, że wiedziałam, że na „Morzu krwi” się nie skończy.

Tym bardziej, że jego główni bohaterowie. Alex i Andrea, nie chcieli jakoś od razu rzucić się na siebie w celach wiadomych. Mieli inne plany. Nie żartuję ;/
Inne plany mieli także i Hyeon Ju, i Napierowie, i Yoshitsune. Każdy miał swoją historię do opowiedzenia, a świat Nadnaturalnych rósł mi w rękach zajmował coraz więcej miejsca na dysku.

Wiedziałam także, że moja para, Alex i Andrea, to świetny materiał na burzliwy romans, ale nie na związek.

Potrzebowali balansu i równowagi, głębi i sumienia. Znaleźli je w Rzymie, kiedy wpadli na Olega Tsun. „Pracowite wakacje w Rzymie” są nie tylko o poszukiwaniu porwanego dziecka, ale i o tym, jak dwójka Zmiennych samców uświadamia sobie, że biologiczne imperatywy ich rasy nie są tak silne, jak być powinny. O tym, że miłość i przyjaźń są ważniejsze, są także o wstydzie i żalu. W „Pracowitych wakacjach w Rzymie” Andrea zastanawia się przez sekundę, kogo wybrać, a później stawia sobie inne pytanie: czy w ogóle musi wybierać?

To była dla mnie trudna część „Drogi Smoka”,

bo przecież w romansach chodzi o to, żeby heroina wybrała. Jej udręczona dusza dokonuje wyboru między dwiema równie dobrymi opcjami, a odrzucony mężczyzna cierpi, najczęściej robiąc coś głupiego. Ciężko mi było napisać, coś co idzie w poprzek oczekiwań, także moich własnych.

Najbardziej chyba obawiałam się, że

osoby czytające „Pracowite…” pomylą bohaterów z autorem i zapytają mnie: „Lech, trójkącik ci się marzy, co?” Kilkanaście osób przeczytało tę część przed publikacją. Żadna o to nie zapytała, a słowo, nie są to osoby grzeszące powściągliwością języka.
Nikt nie pomylił poglądów i zachowań bohaterów z poglądami i zachowaniami autorki, alleluja.

Zatem: Oleg, Alex i Andrea chcieli być we trójkę i nic z tym nie mogłam zrobić.

Historia w „Drodze Smoka” nie skleiłaby mi się w ogóle, jeśli Alex, Andrea i Oleg nie byliby razem i w związku. A poza tym, „sceny” wydają mi się ciekawsze z nimi, we trójkę w jednej sypialni ;). Słucham? Tak, moje książki są tylko dla dorosłych.

„Pracowite wakacje w Rzymie” skupiają się nie tylko na dwójce Zmiennych i dziewczynie, ale także na tym, jak działa dynamika sił w Watasze. Co Zmiennym daje hierarchia? Czym są submisywni? Pojawiają się także kolejne dwie Nadnaturalne rasy: Nieśmiertelni, których przedstawicielem jest Fabrizio di Savoia, i Panteony w osobie Wodnika Tybru, Luki.

Świat Nadnaturalnych rósł mi i rozwijał się

Ale w całości pokazał się dopiero w „Polowaniu na cienie”.
Okazało się bowiem, że nad całym życiem Andrei faktycznie ciąży klątwa/przepowiednia. Alex i Oleg i ich pojawienie się w jej życiu są wypełnieniem niewielkiej części słów staruszki z Goma, tej lepszej. Perspektywy na przyszłość, widziane przez pryzmat przepowiedni, nie są już tak piękne: nienawiść, śmierć i jakiś Smok.

Jakby mało było stresów prywatnych, okazuje się, że świat Nadnaturalny zaczyna się chwiać.

No, może na początku nikt nie myśli, że destabilizuje się cały świat i może nikt nie wierzy, że się rzeczywiście chwieje, a jednak!Zaczyna się od tego, że Zmienni mają do czynienia z epidemią szaleństwa, która może ich zdziesiątkować. Później drobiny chaosu pojawiają się i w innych rasach Nadnaturalnego świata.

Życie Alexa, Andy i Olega za to rozpada się kompletnie, ale to kompletnie.

Prawo zabrania im być razem. Andrea uważa, że bez Alexa i Olega życie nie ma sensu i wybiera zniknięcie oraz aktywne poszukiwanie miejsca, które jej przepowiedziano. Jak nie może być z chłopakami, to woli iść i poszukać śmierci. Przepowiednia nie myliła się do tego momentu, to nie powinna się mylić i dalej.

„Polowanie na cienie” pozwoliło mi wreszcie pokazać także Magicznych:

ich szefa, starego maga Harlana III Williamsa i jego córkę Mickey. Pozwoliło mi pokazać boginię Maat, odpowiedzialną za ład u Nadnaturalnych, pozwoliło opisać działanie Prawa, które bywa tępe i po prostu głupie, jak każde prawo, kiedy się jej stosuje w oderwaniu od jego ducha.

Ważną postacią stała się także Nieśmiertelna Parvaneh, ukochana Hyeon Ju. Tę dwójkę łączy niezwykle skomplikowana przeszłość, która ciągle żyje i ciąży nad ich życiem, zupełnie, jak zawarte za ludzkiego życia małżeństwo ciąży nad życiem Alexa.

A co najważniejsze, „Polowanie na cienie” przeprowadziło i mnie, i moich bohaterów przez proces wzrostu wewnętrznego.

Oleg rośnie i staje się podstawą, na której można zbudować cały świat. Alex odkrywa zasoby sił, o których nie miał pojęcia. Nauczył się także ufać i polegać na innych: na Olegu, na Napierach, na Hyeon Ju, na Yoshitsune.
Wszyscy rosną i stają się Watahą. I Zmienni, i Ludzie, i Fabrizio przestają być osobnymi, tolerującymi się bytami, a stają się… rodziną.

Poszukiwanie źródeł epidemii i odkrywanie spisku jest w „Polowaniu na cienie” równie ważne, jak wspólne stawianie czoła wyzwaniom Nadnaturalnego życia. Przyszłość Mary Nitsch staje się równie ważna przyszłość Hyeon Ju.

Wszyscy są ważni, nie tylko Alex, Oleg i Andrea.

„Polowanie na cienie” pokazuje postępującą zmianę, która dotyczy nie tylko Alexa, Olega i jego przyjaciół, ale i całego świata Nadnaturalnego. Nadnaturalne rasy, po wiekach, które spędziły osobno, otwierają się na siebie i zaczynają współpracować.

A Andrea? A ona idzie i idzie. W „Polowaniu na cienie”, szczególnie w drugiej części książki, Andrei nie ma dużo. To dobrze. Jej potrzebny był czas i milczenie. Skupienie na tym, co przed nią. Książka zresztą zyskała, od kiedy przestała bluzgać i siać zamieszanie.

Jak widzicie „Droga Smoka” jest coraz mniej opowieścią o miłości trójki istot: Olega, Alexa i Andrei, a coraz bardziej o szerokim świecie Nadnaturalnym, jego mieszkańcach, ich kłopotach, zasadach, które nim rządzą i pasjach, które nimi kierują.

Czwarty tom sagi: „Czarne Piaski”

są o tym, jak wypełnienia się kolejna część przepowiedni, ta dotycząca śmierci Andrei. Dodają także sporo szczegółów do historii Hyeon Ju i Parvaneh, a także dowiadujemy się kilku rzeczy o Yoshitsune. Z okruchów i fragmentów składamy mozaikę ukazującą powody tysiącletniej separacji pary władców Zmiennych i Nieśmiertelnych.

„Droga Smoka” nie jest już romansem, ale sagą.

Historię przepowiedni Andrei, historię wchodzenia Ludzi w świat Nadnaturalny zamyka „Uleczony świat”. Zajrzycie tutaj, dowiecie się więcej.

Ale opowiem jeszcze co najmniej trzy dodatkowe historie z tego universum. Dopuszczę w nich do głosu kogoś innego niż Olega, Alexa i Andreę.

Do tej pory ukazały się:

1. Morze krwi
2. Pracowite wakacje w Rzymie
3. Polowanie na cienie
4. Czarne Piaski

5. Uleczony świat

Jeśli ktoś chciałby dostać „egzemplarz” którejś z części sagi, w dowolnym formacie elektronicznym, zapraszam do kontaktu: monika.lech.writer@gmail.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *