Skip to content

„Inspiracja” Adriana Bednarka, czyli nie jestem już 23-letnim chłopcem, niestety

Na wakacjach człowiek robi różne dziwne rzeczy. Także czyta książki, które są nieco poza granicami wyborów czytelniczych, których dokonuje na co dzień.

W każdym razie tak ma konkretny człowiek, Monika Lech, która wzięła się za czytanie „Inspiracji” Adriana Bednarka.

„Pogładziłem torbę z iPadem, zastanawiając się nad odpowiedzią. Mógłbym powiedzieć, że piszę opowiadania, bo próbuje się oderwać od chujowej codzienności i zapomnieć o dramatach, jakie do niej doprowadziły. Dalej wyjaśnić, że Aneta Borkowska jest idealnym tematem na krótki intensywny kryminał, a jej pogrzeb może dostarczyć wielu inspiracji. Zwłaszcza w kontekście opisu potencjalnego mordercy. Ewentualnie dodać, że przyglądanie się ludziom jest jedną z lepszych rozrywek, jakie mi się ostatnio trafiają […]”. [s. 17]

To niezła książka,  takie 7/10 we w miarę zobiektywizowanej, dziesięciostopniowej skali. Wielu recenzentów daje książce 10/10, niestety muszę zgłosić kilka zdań odrębnych. Dlaczego? Dowiecie się w recenzji. Uwaga – niniejszy post to spoiler, czytacie na własną odpowiedzialność.

O czymże więc jest „Inspiracja” Adriana Bednarka?

W 50-tysięcznym mieście giną młode, piękne dziewczyny i wiadomo, że w okolicy grasuje seryjny morderca. Kolejny, ponieważ jeden już w tym mieście zabijał.

Oskar, 23-letni pisarz, jest zafascynowany zbrodniami i jest przekonany, że wie, kim jest morderca. Poznaje go przypadkiem i zaczyna koło niego krążyć. Sytuację komplikuje fakt, że Oskar się zakochuje w dziewczynie, która zdecydowanie „gra o dwie ligi wyżej” niż on sam i ma związki z psychopatycznym zabójcą. Piękna, pochodząca z pozornie dobrej rodziny, popularna Luiza, jest… a nie, za dużo szczegółów już teraz to byłoby okrucieństwo, nie jakiś zwykły spoiler.

Oskar, którego krótkie życie już jest pełne tragedii i dramatów staje w obliczu kolejnych. I kolejnych. I kolejnych. I wychodzi z nich, owszem, ale jak? Przeczytajcie. Przekonacie się.

„Inspiracja” Adriana Bednarka to pisany przeważnie w pierwszej osobie

opis polowania na seryjnego mordercę, na „Łowcę Nimfetek”.

Książka jest drastyczna, paskudna, brudna – taka, jaka powinna być każda tego typu pozycja.

Narracja pierwszoosobowa, prowadzona z perspektywy Oskara jest – jak bohater – miejscami irytująca. Bednarek pisze tak, jak mówiłby chłopak z ambicjami literackimi, którego język i styl są niebywale niedojrzałe, nieco pompatyczne, z niewielkimi, ale irytującymi błędami stylistycznymi i składniowymi.

Wtręty narracyjne w trzeciej osobie są napisane klinicznym i czystym językiem, prawie reporterskim stylem.

Bednarek nie zapomina o tym, że w stresie nie mówi się długimi okresami retorycznymi, tylko wyrzuca się z siebie słowa w równoważnikach zdań. W większości scen (jest wyjątek), w których Oskar jest w dużym stresie, narracja jest prowadzona krótkimi, urywanymi zdaniami. Prawie widać, jak przeskakują impulsy nerwowe w mózgu bohatera. Ładnie zrobione, bardzo ładnie.

„Inspiracja” Adriana Bednarka to książka z natury swojej pozbawiona humoru. No, chyba że uznamy, że zdanie „wszystkie włosy na moich plecach i rękach stanęły dęba”. [s. 83] za jego przejaw. 🙄

Plusy „Inspiracji” Adriana Bednarka

1. Akcja.

Cokolwiek by nie mówić – „Inspiracja” wciąga. Mimo minusów, na które oczywiście się doczekacie, to dobra książka. Polowanie na seryjnego mordercę to sport, który zawsze wciąga. Zawsze. Jest w ludziach, którzy zabijają jedną istotę po drugiej, coś, co fascynuje w sposób wręcz niezdrowy i „Inspiracja” na tym pociągu bazuje.

Książka chudzinką nie jest – poza 500 stron – ale czyta się ją szybko. Na zdjęciu, jako dowód, recenzentka pilnująca rowerów i czytającą w pociągu. Prawie przeoczyłam stację końcową. (Nie, to nie jest błąd, zaczytałam się…)

2. Psychologia

Jest coś niesamowitego w podążaniu za Oskarem, Luizą i „Łowcą”. To jak schodzenie do bardzo ciemnej, bardzo zimnej i śmierdzącej piwnicy. Idziesz i wiesz, że z każdym krokiem w dół będzie tylko i wyłącznie gorzej. Robisz ten krok i wiesz, że miałeś rację – jest gorzej. I co robisz? Leziesz dalej w głąb dusz skręconych bardziej niż łańcuch DNA. Co decyzja to początek nowej tragedii. Czytam kolejne zdania, kolejne uzasadnienie i jest mi niedobrze, ale czytam dalej i obserwuję, jak ludzie zwijają się w trąbkę i pogrążają się w studni zła.

Żaden z bohaterów nie jest fajny, żadnego nie da cie lubić. Niektórzy są niebywale przerysowani, ale ta podróż i odkrywanie ran, blizn na duszy, urazów, śledzenie odcisków, jakie zostawia przeszłości – wow. Paskudne, ale wow.

3. Obrazowość

Adrian Bednarek nie ucieka przed opisywaniem drastycznych szczegółów. To świetnie, dzięki temu książka jest mroczniejsza, trudniejsza do zniesienia i bardziej uwierająca. Zło widać lepiej, nie jest symboliczne, ale otacza i przytłacza, budzi odrazę i fascynację.

4. Język

O nim pisałam powyżej, powtórek zatem nie będzie 😎

5. „Łowca Nimfetek”

Powiedziałabym, że rozwiązanie narracyjne związane z seryjnym mordercą jest naprawdę niezłe, naprawdę. Daruję to, że jest mocno deux ex machina, ale sam twist akcji jest smakowity.

Przeczytajcie, będziecie wiedzieć, do czego robię aluzję.

Dobrze, to teraz czas na przyznanie się, czemu odebrałam „Inspiracji” Adriana Bednarka gwiazdki. Innymi słowy:

Minusy książki

Zacznę od czegoś nieewidentnego, ale irytującego.

1. Fatalne sceny seksu

Tak, wiem, że opisuje je Oskar i że od dwudziestotrzylatków za dużo wymagać nie można (w kwestii opisu takich czynności), jednak – kurcze no – nie. Nie. Nie. Strony 168-169 nie zapiszą się w historii literatury.

Zresztą niezależnie od tego, kto opisuje daną scenę, seks u Bednarka jest napisany źle. Wyobraźcie sobie… albo nie, przeczytajcie:

„Nasza gra zmieniła się w momencie, gdy Luiza dostała się wreszcie pod moje spodnie. Zwinnym ruchem opuściła mi je razem z bokserkami i prawą ręką chwyciła penisa. To okazało się punktem zwrotnym. Kontakt rozgrzanego organu z jej dłonią był niczym wciśnięcie detonatora. Krzyknąłem podniecony, omal nie tracąc kontroli nad nogami. Żeby nie upaść musiałem przytrzymać się jej biodra. W tym samym momencie moje palce opuściły jej wnętrze, a język odkleił się od szyi. Otworzyłem oczy, nasze rozmyte spojrzenia spotkały się na moment. Usta zapragnęły kontaktu. Bez zbędnych słów zatraciły się w pocałunku i runęliśmy na podłogę. Moje plecy posłużyły za poduszkę, przyjmując na siebie cała siłę uderzenia. Luiza upadła na mnie, penis wyślizgnął jej się z dłoni”. [s. 168-169].

Ta scena to rzecz, której moja wyobraźnia nie chce zwizualizować, a lubię sobie wyobrażać, a i owszem.

2. Oskar

Na szczęście zapomniałam już, jak to jest być dwudziestotrzyletnim młodzieńcem. I dobrze, bo jak patrzę na Oskara, to wydaje mi się, że bycie takowym jest straszne. Jest się irytującym, aroganckim, skupionym na sobie, świętoszkowatym chłopczykiem, udającym dojrzałość, a podejmującym dziecinne decyzje.

Nie żeby starsi od Oskara (i w książce, i w życiu) lepsze decyzje podejmowali, ale… Wkurza mnie gość niebywale. NIEBYWALE.

„Pewnie mało kto zwróciłby uwagę na tak z pozoru błahy szczegół, ale ja byłem szalenie spostrzegawczy[…]”  [s.211]

„Kiedy planuje się zbrodnię doskonałą, należy wziąć pod uwagę wszystkie możliwe zmienne, mogące spowodować wpadkę”. [s.224]

„[…] odstrzeliła się jak na wesele. Błyszcząca grafitowa sukienka do połowy ud i czarne szpilki. Proste włosy opadały na prawe ramię. Wyglądała bosko. Niezaprzeczalna uroda, córka seryjnego mordercy, moja wielka miłość. Tak definiowałem Luizę”. [s. 283]

Oskar jest pisarzem, publikuje opowiadania i pod wpływem wydarzeń pisze książkę. Kiedyś pomógł ująć innego seryjnego mordercę i uważa, że wychodzi mu to nieźle. Poświęca życie dwóch ofiar „Łowcy Nimfetek”, by ująć zabójcę. Tak to zostawię bez dalszych komentarzy.

Albo nie! Tyle razy miał szansę zawiadomić policję i co? I gucio. Wiedział lepiej, że policja sobie nie poradzi i na nim, i tylko na nim spoczywa ciężar powstrzymania mordercy.

Litości, please.

Jest oceniającym wszystko dupkiem, wygłaszającym mądrości życiowe i komunały.

3. Policja

Kryminały, thrillery, książki szpiegowskie podobno dzielą się na dwie grupy. W pierwszej policja i siły porządku to idioci, którzy nic nie potrafią, na niczym się nie znają i bez pomocy ze strony ludności cywilnej nie są w stanie złapać gangu Olsena (starsi wiedzą, o kim mówię, młodsi sprawdzą).

W drugiej z kolei moc i inteligencja policji i innych takich organów są niezmierzone i żaden przestępca nie ma z nimi szans. „Inspiracja” Adriana Bednarka, a raczej Oskar, to wyznawcy pierwszego podejścia. To dzięki Oskarowi w ręce stróżów prawa wpada pierwszy seryjny morderca, on także wkłada im w łapy „Łowcę Nimfetek”. Geniusz zbrodni i jej wykrywania, jak pragnę zakwitnąć.

A policja, to po prostu nie ogarniające rzeczywistości ludziki, które Oskarowi do pięt nie dorastają.

4. Szczegóły! Detale!

Jestem upierdliwcem. Lubię detale, bo są jak przyprawy. Nieodpowiednie, brakujące, źle użyte psują smak.

Krew szybko zasycha i bluzka ofiary po kilku godzinach nie ma prawa lśnić szkarłatem, tylko jest po prostu nieprzyjemnie brązowa. Trup świeży nie śmierdzi trupem, tylko ekskrementami, sorry, taka jest fizjologia. Deszcz nie zmywa szminki, bo szminka to nie akwarelka. Tłuszcz (w ciele człowieka) jest żółtawy, nie biały i nie spływa, bo to nie olej kokosowy. Pierwsza jazda samochodem z automatem i wyjście bez zadrapania z groźnej sytuacji, kiedy opona robi bum? Sure, why not???

I tak dalej i tak dalej, o procedurach, planowaniu zbrodni nawet nie wspomnę.

Mimo rzeczy, które mnie drażniły, uważam, że „Inspiracja” Adriana Bednarka to książka, po którą warto sięgnąć. Zachęcam!

Published inLudzie piszą, ja recenzuję

2 komentarze

  1. joka joka

    Bardzo wnikliwa analiza, przyznam szczerze, że na wiele szczególików nie zwróciłam uwagi. Rzeczywiście sceny zbliżeń można było bardziej pikantnie doprawić, ale poza tym całą fabułę, sposób narracji i kreację głównych bohaterów oceniam na plus 🙂

    • Monika Lech Monika Lech

      Bo to jest dobra książka, zwłaszcza na wakacje. Dziękuję za komentarz:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *