Skip to content

„George i Wielki Wybuch” Lucy i Stephena Hawkingów, czyli bardzo przyjemny powrót do szkoły…

Najpierw wyznanie

Po książkę dwójki Hawkingów sięgnęłam, bo mam znajomego, który regularnie punktuje moją niewiedzę/luki w wiedzy z zakresu tzw „przedmiotów ścisłych” (fatalna nazwa, tak zupełnie btw. Ktoś, kto ją wymyślił, nie znał mojej mgr od rosyjskiego z liceum. To dopiero był przedmiot ścisły. Do dziś „ji pomniu cziudnaje mgławienije” śni mi się po nocach…).

Ma rację, więcej nie wiem, niż wiem, choć zwykle udaje mi się niewiedzę przykryć. Zbyt rzadko, co mnie irytuje, więc…

Zresztą to nie tylko ambicja, ale i potrzeba

A Wy, nie miewacie czasem wrażenia, że nauka – zwłaszcza fizyka – idą do przodu tak szybko, że po prostu nie nadążacie? Że utknęliście gdzieś w jakiś czasie przeszłym i – jeśli chodzi o wiedzę – jesteście jak mucha w bursztynie? Skamielina, pozostałość świata, który nie istnieje?
Często to mam, dlatego czytam i słucham wykładów popularyzujących naukę, nie tylko tych, dotyczących historii. Czasem/często frustruję się niezmiernie, wracam, doczytuję, słucham raz jeszcze. Nie jest to proste – przyznaję uczciwie.
Ale lubię ten wysiłek i bardzo zazdroszczę dzieciakom, że mogą sięgać po takie książki jak „George i Wielki Wybuch” Lucy i Stephena Hawkingów

 

„- Chcemy dowiedzieć się, dlaczego i jak narodziły się te miliardy gwiazd, nieskończenie piękne galaktyki, planety, czarne dziury, i niesamowita różnorodność życia na Ziemi. Jak się to wszystko zaczęło? Próbujemy wrócić do momentu Wielkiego Wybuchu, żeby znaleźć odpowiedź. Tym właśnie zajmuje się kosmologia jako nauka. Wielki Zderzacz Hadronów pomoże nam odtworzyć pierwsze chwile istnienia czasu, byśmy zdołali zrozumieć sposób powstania Wszechświata. Nie robimy niczego niebezpiecznego. Wielki Zderzacz Hadronów też nie jest groźną maszyną”.

Do rzeczy!

Nazwiska Hawking nikomu nie trzeba przedstawiać

Powiem tylko tyle, że Lucy jest córką Stephena Hawkinga, dziennikarką oraz znaną, popularną i nagradzaną popularyzatorką nauki.

Książka, do przeczytania której Was zachęcam (do przeczytania oraz do sprezentowania jej Waszych pociechom)  to kolejna z serii przygód George’a, jego przyjaciółki Annie i jej ojca, matematyka Erica. Oraz grupy przyjaciół i wrogów.

Tym razem dostajemy „George i Wielki Wybuch” w nowym tłumaczeniu, w którym nie ma już „Jerzego” i „Anny”, co mi odpowiada. Nie przepadam za tłumaczeniem imion na polski. Moim zdaniem to zbędne.

O czym jest „George i Wielki Wybuch” Lucy i Stephena Hawkingów?

Mamy niebezpieczną sytuację. Na świecie przybywa przeciwników nauki i poczynają oni sobie coraz to odważniej. Chcą, by zakończono eksperyment Erica, ojca Annie, który ten zamierza przeprowadzić w Wielkim Zderzaczu Hadronów. Media na całym świecie obiegają informacje, że doświadczenie, które zamierza rozpocząć naukowiec i jego koledzy, doprowadzi do stworzenia tzw „prawdziwej próżni”, która pożre wszystko, cały Wszechświat, a z nim – oczywiście nas.

Mamy zatem do czynienia z książką przygodową, przynajmniej w jednej z jej warstw. Ale jest i inna, warstwa naukowa.

W tak zwanych „wstawkach naukowych” dostajemy informacje o naszym układzie słonecznym, Wielkim Wybuchu, próżniach, o czasie i względności, o świecie kwantowym, o teorii 11. wymiarów, osobliwościach i zderzeniach cząstek.

Napisane są kapitalnie! Pięknym, potoczystym językiem, bez żargonu, bez zadęcia, bez udawania, że autorzy niosą kaganek oświaty! Pisane tak, że wie się, że sprawiało to radość piszącym, że cieszą się oni z tego, że wiedzę mogą innym przybliżać.

No i są Wykłady przez duże „W”

Cztery spore niby-eseje naukowe, napisane przez tuzy! O narodzinach Wszechświata opowiada sam Hawking, o ciemnej stronie Wszechświata (niebywale fascynującym zagadnieniu) pisze dr M. S. Turner z Chicago, to jak matematyce i tym, jak pomaga ona w zrozumieniu Wszechświata pisze dr Paul Davies, a o tunelach czasoprzestrzennych – dr Kip Thorne.

No dobrze, czym się ekscytować?

Jak to „czym”? Wszystkim!
Czarną energią, bombą kwantową, tym jak działa, z czego się składa i co robi Wielki Zderzacz Hadronów i co z tym kotem niejakiego Schrodingera? Jest też trochę absurdalnego humoru, trochę wczesnonastoletniej dramy, trochę żartów ze świadomych ekologicznie rodziców George’a, odrobinę życia rodzinnego i tak dalej i tak dalej.

Książki popularnonaukowe są fascynujące. Otwierają nam drzwi do kolejnych odkryć, których dokonujemy samodzielnie. Co nas interesuje? co nowego? O czym nie mieliśmy pojęcia? Budzą nas, dziecko w nas, to, które chce badać i odkrywać.

Nie bójmy się kupować dzieciom książek popularnonaukowych. (i sami je czytajmy, niekoniecznie po kryjomu 🙃)

Dla dorosłych i dla dzieci

Myślę, że „George i Wielki Wybuch” Lucy i Stephena Hawkingów to świetna pozycja dla dzieciaków, ciągle jeszcze ciekawych świata. Dla tych, którym szkoła nie przytępiła jeszcze ciekawości i chęci poznania.

Ale myślę, że i rodzice skorzystają czytając tę książkę. Z ciekawości, dla funu

, dla uzupełnienia wiedzy? A jakie to ma znaczenie? Odkrywać, to się liczy.

Owszem, akcja jest infantylna, bo jest to książka dla dzieci. Nie ma sensu się pochylać nad kwestiami emocjonalnymi czy zakrętami akcji, od tego mamy inne książki. Warto przejrzeć tablice, rysunki, wkładki naukowe. Jeśli Was to nie zainspiruje, to jesteście z kamienia! 😛

Na zdjęciu – ilustracja poglądowa. Jak wyglądałby prosiak na innych planetach Układu Słonecznego. Skuteczne i obrazowe pokazanie różnic, prawda?

A, żeby nie zapomnieć: wszystko zaczyna się od szukania nowego domu dla prosiaka. I jest w to zamieszany superkomputer i nanokomputer, który wygląda jak chomik. Enjoy the ride!

Published inCo teraz czytam? Czego słucham?

Be First to Comment

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *