Skip to content

Efekt roku ognistego konia, czyli o „Kwiatach w pudełku” Karoliny Bednarz

To, co możecie zobaczyć na ilustracji u góry, to prosty wykres pokazujący, ile dzieci rodziło się w Japonii rok po roku. Zaczyna się niewinnie, prawda? Od kilku kropek.
Nie będzie jednak o polityce demograficznej, 500+ i innych takich. Nie.

Będzie o książce, ale zacznę właśnie od statystyki

Sprawdzałam – jak to ja – jedną z danych, o której w swoich „Kwiatach w pudełku” pisała Karolina Bednarz.

Otóż autorka wspomniała była, że w Japonii nieźle się trzyma wiara w pomyślne i niepomyślne lata. Ot, powiedzielibyśmy sobie – przesąd, jakich mnóstwo. Szczęśliwie, u nas takich nie ma (😉), jako nacja wolni jesteśmy bowiem od takich nieracjonalności.

WJaponii fenomenem pomyślnych/niepomyślnych lat nikt nie żyje na co dzień. Chyba, że przychodzi rok ognistego konia, po japońsku hinoeuma.

Dlaczego ten rok jest tak wyjątkowy? Otóż kobiety urodzone w tym roku są ponoć kłótliwe i nieposłuszne mężom.

„W 1966 roku, ostatnim jak dotąd hinoneuma, przyszło na świat czterysta sześćdziesiąt tysięcy dzieci mniej niż rok wcześniej. Rok później wszystko wróciło do normy. […] Nie ma nic gorszego niż kobieta od urodzenia naznaczona fatum” [s. 104]

Tę właśnie informacje weryfikowałam i ją możecie zobaczyć na wykresie oraz pod linkiem. Ten bardzo widoczny spadek, ten dół w statystyce był spowodowany strachem, że na świat przyjdzie kobieta, która mogłaby okazać się kłótliwa i nieposłuszna mężowi. Jeśli taką obawę przeżywa wiele osób, to efekt jest taki: znaczącą niższa liczba narodzonych dzieci. Prewencja.

Jak się domyślacie „Kwiaty w pudełku” nie są lukrowaną opowieścią o kawaii i o pięknie japońskich wiśni.

Są książką, której czytanie było bolesne i trudne. Autorka, Karolina Bednarz, kapitalnym językiem, czystym, pozbawionym sentymentalizmu, oddalonym od publicystycznych ocen, a jednocześnie zaangażowanym, pokazuje teraźniejszość kobiet w kraju, który ciągle jest dla wielu z nas wzorem do naśladowania.

Bednarz nie pisze „z głowy”. Pokazuje źródła informacji, rozmawia z ludźmi, powołuje się na konkretne prace naukowe i na informacje z mediów. Towarzyszy bohaterkom nienachalnie, nie oceniając i nie grzmiąc – podając fakty. A fakt jest w zasadzie jeden: kobieta powinna być piękna, młoda, posłuszna i pozostawać w domu.

Jak zatem wygląda życie kobiet w Japonii?

Sięgnijcie po tę książkę, nie będę Wam odbierać tej przyjemności. Nie oderwiecie się od niej i wiele razy mrukniecie: rany, dobrze, że mieszkam w Polsce (serio, tak mówiłam, co spowodowało atak śmiechu mojego męża, który wie, jak kolorowo potrafię dissować naszą jaśnie patriarchalną rzeczywistość)

Karolina Bednarz pisze o dużej księgarni w Tokio, w której jedna część jest przeznaczona dla książek napisanych przez mężczyzn, druga dla tych, które napisały kobiety. Nie gatunek się liczy, tylko płeć autora. Piszę o samym języku, który wpycha kobiety w sferę wiecznej niedojrzałości, podległości, dziecięcości i „niepełności”, w szufladkę z „kimś/czymś przesiąkniętym złem.
Przesadzam?
Jeśli już to nie ja, tylko Autorka, która wie, o czym pisze.

Znak „kobieta” w zestawieniu z innymi znakami może znaczyć: zazdrość, zakłócać, nienawidzić, nierządnica, gwałcić, hałaśliwy. Jeśli do znaku kanji „kobieta” dodamy „miotła”, wyjdzie nam „pani domu” [s. 42]

Niewiele jest wyjątków, większość zestawień znaku kobieta jest taka właśnie: negatywna.

Nie lepiej się o kobietach mówi. Od imprez, po pracę, telewizję, rodziny.

„Żony i tatami są najlepsze, kiedy są nowe” [s. 43] mówią mężczyźni.

Rodzice powiedzieliby inaczej: „Czasem zamiast home nu paru – wydać córkę za mąż, mówi się katadukeru – posprzątać”.

„Niezamężne kobiety po trzydziestce to przegrane psy” i tak dalej i tak dalej.
[s. 41-44]

Język to potężna broń. W Japonii używa się go niezwykle skutecznie.

„Japończycy łatwo uwierzyli, że kobiety i mężczyźni powinni mówić inaczej. Są przekonani, że wiele słów można podzielić na kobiece i męskie, stawiając między płciami niewidzialną ścianę. A kobiety, zamiast się zbuntować, często tłumaczą sobie: Onna dakara – bo jestem kobietą”. [s. 37]

Trudno być nie-mężczyzną w Japonii

W swoich „Kwiatach w pudełku” Bednarz pokazuje kwestię dzieci urodzonych poza małżeństwem, kwestię edukacji i nierówności jakie jej poziom wprowadza, kwestie pracy zawodowej, podziału (jego braku) obowiązków domowych. Nie unika takich tematów jak aborcja, porzucanie dzieci, przemoc, molestowanie.

Sporo miejsca poświęca fenomenom takim jak LGBTQ, girlsbandy, kawai, nowoczesne formy prostytucji czy pornografia. Nie ucieka przed opisaniem specyfiki japońskiej bezdomności i ten podział prawie dusi, tak jest przygnębiający. Nie przez sam fakt istnienia bezdomnych i tego, jak dramatyczny jest ich los, a le przez to, że nawet w bezdomności kobiety muszą się tłumaczyć, co robią na ulicy, dlaczego nie wrócą do domu. Czasem nie mają gdzie wracać, czasem nie mogą, ale i tak pytanie pada, bo dom jest przecież „naturalnym miejscem dla kobiety”.

„Osaka, gdzie na ulicy mieszka najwięcej osób w kraju, co roku wydaje półtora miliona dolarów na jedzenie dla sześciu koali w miejskim zoo. Ich posiłki kosztują więcej niż te, dla tysiąca pozostałych zwierząt razem wziętych. […] Za tę kwotę można by nakarmić wszystkich bezdomnych w Japonii. Przez lata”. [s. 189]

„Kwiaty w pudełku” to nie pocztówka

Zdaję sobie sprawę, że nie ma w świecie społeczeństwa egalitarnego, ale to, jak głęboko w japońska codzienność jest wrośnięty sięga system klasowo-kastowy jest dla mnie zaskoczeniem. Niezwykle nieprzyjemnym.

Karolina Bednarz pisze nie tylko o współczesności Japonii i Japonek. Autorka sprawnie porusza się w źródłach historycznych, ciekawie opisuje to jak było i skąd wziął się taki a nie inny dzień dzisiejszy. W przypisach do jej książki znalazłam mnóstwo inspiracji do lektury.

W „Kwiatach w pudełku” Karolina Bednarz pokazuje jaka jest druga strona świateł, piękna, porządku i bezpieczeństwa w Japonii. Pokazuje jak ideał harmonii społecznej tłamsi i rani, jak w XXI wieku XIX wiek żyje w najlepsze.

To gorzka książka, ale nie żałuję ani chwili, którą z nią spędziłam.

Published inFascynacje historyczne

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *