Skip to content

„Dużo orgazmów proszę” The Hotbed Collective, czyli chyba wszystko, co chciałybyście wiedzieć

Świetną książkę przeczytałam w weekend!

„Orgazm […] Poprawia jakość snu, pomaga zachować młody wygląd, a jeśli osiągasz go podczas seksu z partnerem, to wzmacnia waszą więź i zmniejsza chęć marudzenia o porządki w szufladzie z plastikowymi pojemnikami. Orgazmy pomagają związkom przetrwać, podczas gdy inne okoliczności działają na ich niekorzyść. Nie stanowią ograniczonego zasobu. Są za darmo, a co najlepsze, osiągnięcie szczytowania nie odbiera tej przyjemności nikomu innemu. To się nie zeruje. Im więcej orgazmów, tym lepiej”. [s. 14]

Opowieść o niej zacznę od tzw disclaimera: to jest książka feministyczna :)!

Uwaga jest konieczna, bo wiem, że jest wiele osób, dla których to pojęcie i wszystko, co ono oznacza, jest bardziej odrzucające, niż krew lejąca się hektolitrami z ekranu telewizora i komputera, literatura gore i hard-core porno razem wzięte.

Ci, dla których feminizm i wartości, które niesie są ofujne – mogą przestać czytać.

„[…] badanie z 2017 roku na temat życia seksualnego ponad 50 tysięcy Amerykanów wykazało, że 95 procent heteroseksualnych mężczyzn prawie zawsze lub zawsze ma orgazm podczas seksu, w porównaniu z 89 procent gejów, 88 procentami biseksualnych mężczyzn i 86 procentami lesbijek. Następnie pojawia się PRZEPAŚĆ: zaledwie 66 procent biseksualnych kobiet stwierdziło, że zawsze lub prawie zawsze szczytuje podczas stosunku. W przypadku heteroseksualnych kobiet takiej odpowiedzi udzieliło 65 procent ankietowanych”. [s. 40]

Po poradniki sięgam rzadko

Sama wiem (oczywiście, że najlepiej!) co mam robić, jak i kiedy i chętnie dzielę się swoją mądrością z innymi, dlatego też nieprzesadnie cenię sobie to, że ktoś udziela dobrych rad mnie.

A tak serio – „Dużo orgazmów proszę” sprawiło mi mnóstwo radości!

Nie jest to poradnik o tym, gdzie dotykać, co naciskać, jak szukać punktu, którego nie ma, jakie pozycje dają najwięcej przyjemności i jakiego żelu używać. Nie… do końca 😉 (o tym wszystkim także piszą autorki książki!).

To przede wszystko celebracja mojej wolności i swobody w poszukiwaniu tego, co sprawia mi, jako kobiecie, przyjemność. To holistyczne spojrzenie na człowieka, nie zaczynające się i nie kończące się na okolicach łechtaczki, ale biorące pod uwagę zarówno potrzeby psychologiczne jak i fizyczne, poczucie bezpieczeństwa, wiek, doświadczenia, zmiany hormonalne – wszystko!

Słowa, które pojawiają się bardzo często w „Dużo orgazmów proszę” to: „jak chcesz”, „jeśli sprawia ci to przyjemność”, „jeśli masz na to ochotę”.

Angielski podtytuł książki „Why Female Pleasure Matters” chyba najlepiej oddaje ogólne podejście autorek do kwestii seksu i intymności. Dziewczyny mówią, że moja, kobieca przyjemność się liczy, że jest ważna, że mam do niej prawo. Proste, prawda? A jednak – ciągle jeszcze nieoczywiste.

„Dużo orgazmów proszę” uwodzi mnie językiem (aluzja jakoś sama wyszła)

Nie tylko dlatego, że sporo mówi o seksie oralnym, ale przede wszystkim dlatego, jak o seksie mówi w ogóle. Mam wrażenie, że uczestniczę w rozmowach osób, które znają się jak łyse konie i wszystkim mogą rozmawiać swobodnie, i które ot tak zaczęły rozmawiać o orgazmach i o tym, jak być bardziej zadowoloną z własnego życia łóżkowego.
Nie ma w „Dużo orgazmów proszę” języka naukowego, który skutecznie stawia barierę między normalnym człowiekiem a specjalistą. Nie. Język jest dosadny i soczysty, ale nie wulgarny. Pełno w książce humoru i emocji.

Tłumaczka, p. Agą Zano, zrobiła kawał dobrej roboty. Order należy się jej choćby za nieużywanie słowa „srom”, oznaczającego zewnętrzne żeńskie narządy płciowe. Nie znoszę tego słowa, nie wiem dlaczego miałabym się wstydzić tego kawałka siebie, który mam między nogami. To, że nasi przodkowie uznali, że kobieta ma „srom” czyli coś, co jest wstydliwe lub coś czego wstydzić się trzeba, nie znaczy, że muszę się z ich opinią zgadzać. Nie mam „sromu”. Tłumaczka używa konsekwentnie określenia „wulwa”. Przyzwyczaję się do niego i za parę lat uznam, że jest super.

The Hotbed Collective każdy rozdział rozpoczyna od osobistego, często żenującego wspomnienia

Dziewczyny, Lisa Williams i Anniki Sommerville, robią coś niesamowitego: dzieląc się z nami swoimi (czasem koszmarnymi) wspomnieniami natury intymnej i mówią „patrzcie, jesteśmy jak wy. Nam też zdarzyły się rzeczy dziwne, smutne, obrzydliwe, niepojęte. Też byłyśmy młode i głupie”. Pokazując swoje „miękkie”, pozwalają nam otworzyć się bardziej na to, co przekazują.

A przekazują ważną prawdę: masz prawo do przyjemności seksualnej

Miałam napisać „do przyjemności w łóżku”, ale kto powiedział, że to musi być łóżko, prawda? No właśnie. Przyjemność seksualna, która może, ale nie musi być równoznaczna z orgazmem, nie jest udzielaną kobiecie „łaską”, nie trzeba na nią „zasłużyć”. I nie, nie jest „tylko dla sportu”, „hedonistyczna”, nie jest dowodem na „egoistyczne podejście do seksu”.

Autorki z The Hotbed Collective przypominają pewną bardzo smutną prawdę:

„zachodnia nauka poznała pełną strukturę tego organu [ łechtaczki – uzup. ML] dopiero w 1998, nasza wiedza na jego temat do zaledwie czubek góry lodowej”. [s. 74]

Czubek?

No ja myślę!

Nie wiem, czy jest coś, co bardziej mi uświadomiło, jak nieważna jest kwestia kobiecości, kobiecej przyjemności i znajomości kobiecego ciała dla nauki, dla świata w ogóle, jak fakt, że pełna budowa łechtaczki została opisana trzydzieści lat po lądowaniu człowieka na Księżycu!

Chciałabym użyć w tym miejscu bardzo brzydkiego wyrazu, ale ćwiczę się w powściągliwości, więc soczystych słów nie będzie.

Powtórzę dla nieprzekonanych, a nie mających zamiaru sięgnąć po tę pozycję: „Dużo orgazmów proszę” The Hotbed Collective to nie jest książka o tym, jak się masturbować czy jak uprawiać seks, żeby mieć więcej orgazmów.

Ale oczywiście znajdziecie w niej na ten temat mnóstwo informacji. Nie chciałabym jednak, żeby tę książkę sprowadzać do poradnika „jak sobie robić dobrze”.

Zaraz, moment… a co w tym złego? Właśnie.

Dziewczyny z The Hotbed Collective mówią o świadomej zgodzie na seks

Używają przy tym kapitalnej metafory osnutej wokół zgody na picie herbaty (za Emmeline May). Zajrzyjcie na https://rockstardinosaurpirateprincess.wordpress.com/2015/03/02/consent-not-actually-that-complicated/

i same sprawdźcie.

Autorki mówią o miłości, o samoocenie i o tym, co się z nią dzieje pod wpływem wyidealizowanych obrazków z internetu. Mówią o seksie dojrzałym a nawet o tym, który uprawiają ludzie w wieku późniejszym niż średni. Tak, wiem: „mogliby już sobie dać spokój”, „a fuj, to oni to jeszcze robią?”, „nie mów o tym, bo mi niedobrze”.
Jest to tak zwana „gówno-prawda”, jedna z tych, z którymi rozprawiają się autorki (jest ich sporo!)

A, zapomniałabym, że jest całkiem sporo o feminizmie😈

No dobra, a co jest o seksie? Przecież to poradnik!

Oj, no dużo. Jest o o mocy fantazji erotycznych (oraz o porno i tym, jaki ma wpływ na prawdziwy seks), o tym, czy pożądanie się wypala do cna, o tym, jak ćwiczyć mięśnie dna miednicy, żeby orgazmy były „lepsze”, o seksie analnym, zabawkach erotycznych i tak, jest o masturbacji.

Dla miłośników przypisów (ja! Ja! Ja!) są przypisy i odnośniki. Są cytaty ze znanych i lubianych, po to, byśmy nie poczuły się zawstydzone naszą niewiedzą.

„Zaczęłam czerpać przyjemność z seksu dopiero wtedy, gdy nauczyłam się masturbacji. Żałuję, że nie odkryłam jej wcześniej. Eva Longoria”. [s. 76]

I nie, to nie jest książka tylko dla kobiet

Po pierwsze – nie ma takich książek (jak nie ma takich wyłącznie dla mężczyzn), po drugie – jeśli jesteś heteroseksualną kobietą, to dobrze by było, gdyby Twój partner/partnerzy wiedzieli co nie co, prawda?
Żałuję, że takich książek nie było, kiedy byłam dużo, dużo młodsza. Żałuję, że wprowadzenie edukacji seksualnej w szkołach napotyka na takie trudności. No nic, może książki jak „Dużo orgazmów proszę” zaczną burzyć tę ścianę, która stoi między nami a prawdziwą troską o zdrowie i dobrostan kobiet.

Zabawna, pełna wiedzy, dodająca pewności siebie – taka jest „Dużo orgazmów proszę” The Hotbed Collective

Prószyński i Ska – należą się Wam gratulacje za wydanie tej pozycji!

Published inFajną książkę wczoraj czytałam!

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *