Dlaczego cykl „Droga Smoka” zaczyna się w 2052 roku?

No, to czemu ta cała „Droga Smoka” zaczyna się w tym 2052?

Bo jestem pesymistką i chciałam wyobrazić sobie marną przyszłość.

Mój pesymizm rozpoczął się, przynajmniej zdaniem moich rodziców, w przedszkolu, czyli w momencie, w którym zetknęłam się z ludźmi w dużej masie. Teraz dopiero dotarło do mnie, że każdy introwertyk chyba musi być trochę pesymistą.

No nic. Pesymizm rozrastał się i krzewił, a w późniejszych latach zaczął róść jak na drożdżach,  karmiony polityką, ekonomią, ochroną środowiska, prawami kobiet i tzw „mniejszości”, literaturą i mediami.

Nie mam zamiaru tłumaczyć, co konkretnie jest i było pożywką dla mojego pesymistycznego podejścia do przyszłości, można wybrać jedno z powyższych i stwierdzić, że „od…ło jej z powodów…. .”

„Droga Smoka” zaczyna się w momencie, kiedy Zmienny, niejaki Hyeon Ju, przywozi Andrei Niwiński rannego Alexa Fitzwilliama i po prostu go zostawia w Krakowie.

Mamy 2052 rok i, na dobrze czy złe, świat wygląda inaczej, niż nasz.

Unia jeszcze istnieje, działa raczej jako wspólnota gospodarcza, prawna i militarna, niż polityczna. Ma jednak bardzo duże uprawnienia w dziedzinie bezpieczeństwa wewnętrznego, bo swobodny przepływ ludzi został utrzymany.

Politycy na szczeblu lokalnym, państwowym,  lubią mieć kozła ofiarnego i porządek, wobec tego najsilniejsze siły policyjne ma właśnie Unia. Paradoks? A skąd! No, wiecie… macie w miarę porządek na obejściu, ale jak ktoś wyrzuci wam przez pomyłkę stare brony, to zawsze można płakać i krzyczeć, żę „to Unia! To jej wina! Żądamy reparacji”

Wielka Brytania szczęśliwie dla wszystkich opuściła była Unię, przetrwała zamieszanie i rozwija swoje „splendid isolation” z zapałem, z jakim kiedyś podbijała świat. Są rozsadnikiem złej kuchni, fatalnej polityki i bardzo dobrej literatury.

W 2052 wszędzie, ale to wszędzie rządzą konserwatyści.

W latach 30 trochę przegięliśmy, jako ludzie, z rozwojem technologii, przemysłu i z „czynieniem sobie Ziemi poddaną” i skończyło się to całkiem dużym wymieraniem. Naszego własnego gatunku.

Wymieranie było spowodowane kilkoma czynnikami.

Po pierwsze: środowiskowymi.

Po prostu rozwój populacji był już nie do utrzymania przy dostępnych zasobach. Brak wody wygnał miliony ludzi z południa na północ, a tam zadziałały na nas lokalne choroby, na które nie wszyscy byliśmy gotowi. Wielu z nas zmarło w trakcie migracji z pragnienia, z głodu, na skutek chorób związanych z zanieczyszczeniem dostępnych źródeł wody. Brzmię, jak ekololo? Wait, and see.

Po drugie, zaczęliśmy się bawić naszymi genami. Postanowiliśmy „wzmocnić” nasz gatunek i „stworzyć” ludzi odpornych na gorsze warunki środowiskowe, bardziej empatycznych, piękniejszych, sprawniejszych. Nie na raz, tylko osobno. Osobno tych odpornych, niech za nas pracują, a co? Ci empatyczni są nam potrzebni, o kto się będzie nami zajmował? Mili nie jesteśmy, trzeba empatii, żeby z nami wytrzymać w naszej starości. piękni i sprawni to sobie dośpiewajcie po co.

Nikt nie wiedział, ile tych „poprawionych” istnień powołaliśmy do życia, do momentu kiedy nie uderzyła w nas epidemia grypy. Część ofiar śmiertelnych nowego szczepu wirusa to były starsze osoby, pozbawione opieki zdrowotnej, głównie ze Stanów. Ale gros, 99% stanowiły dzieci w wieku 2-8 lat, urodzone w Azji, ale o bardzo różnym pochodzeniu etnicznym i wielu narodowościach. Wszystkie były dziećmi. Całe piętnaście milionów dzieci, które zmarły w czasie epidemii grypy, były ofiarami manipulacji genetycznych. Okazało się, że zabawa w geny nie jest jeszcze dla nas. Sporo z nas umarło, żebyśmy się o tym przekonali.

Ale zmiany w liczebności naszej populacji to nie wszystko

Po trzecie, internet zdziczał, i to do takiego stopnia, że doprowadził (nie on, tylko ludzie, którzy potrafią ciągnąć korzyści z tego, co się w nim dzieje) do upadku Rosji, rewolucji majowej i przywrócenia Cesarstwa Rosyjskiego. Echa tego czuć było na całym świecie. Pojawiło się więcej broni, więcej zmilitaryzowanych organizacji działających zdecydowanie poza prawem i tak dalej. Internet tak zatruwał system polityczny, że nawet partie konserwatywne stwierdziły, że coś z tym trzeba zrobić i ograniczyły go tak, że każde poważniejsze działania w sieci są, ze swojej natury, nielegalne.

Politycy za to nie zmienili się wcale. Rządzący są jak owce, nie jak pasterze. Lezą tam, gdzie lezie stado ich wyborców. Wyborcy byli radykalnie przestraszeni i żądali szybkich efektów. Politycy, jak to oni, w parlamentach czy gdzie tam obradowali, dokonywali aktów autoradykalizacji. Prawo, które uchwalili na Konferencji w Santiago de Chile, a które potem przyjęły wszystkie państwa świata oprócz Sudanu Południowego, ograniczyło internet, AI, VR, AU i inne skrótowce prawie do zera. Podobnie rozwałkowano wielkie monopole informacyjne, w tym wyszukiwarki, sieci social oraz skrzyżowanie księgarni z delikatesami. Przesada nie jest dobra w niczym.

Po czwarte, brak wody spowodował wojny lokalne, głównie w Afryce i Azji. Na obu tych kontynentach klęska głodu okazała się zabójcza dla milionów ludzi. Na obu doszło do rzezi dzikich zwierząt, na które polowani zdesperowani ludzie. W Afryce subsaharyjskiej mieliśmy do czynienia z „Wielkim Głodem”, po którym nie został ani jeden duży gatunek ssaka. Ekosystem tego kontynentu nigdy nie wrócił do stanu sprzed 2030.

Po piąte, zmieniła się mapa świata. Nie tylko Rosja zmieniła się na Cesarstwo Rosyjskie. Stany Zjednoczone zaczęły się rozpadać krótko po 2024 roku. Wschód, najstarsze zasiedlone stany tzw „Trzynaście Kolonii” oderwało się najwcześniej, bo już w 2032 roku ogłosiły niezależność i złożyły wniosek w ONZ o przyjęcie w poczet członków. Kilka lat później to samo zrobiło Zachodnie Wybrzeże. Środek dawnych Stanów trzyma się jeszcze nazwy USA i uważa się za dziedzica tego mocarstwa. Niewiele można jednak zrobić, żeby mocarstwowość udowodnić, bo w 2043 Teksas ogłosił secesję. Secesja zakończyła się sukcesem. Nie bardzo kto miał się jej sprzeciwić.

W Europie też lepiej nie było. Wielka Brytania zdryfowała i jest gdzieś na Morzu Północnym, zadowolona z siebie, że hej, ale o tym wiecie. Aaaa… Włochy zbankrutowały w latach 20. Wyprzedawały się ze wszystkiego, bo nie mieli z czego utrzymać tej resztki państwa, która została. Obłowiła się na tym ruska mafia (patrz: „Pracowite wakacje w Rzymie”) i nie tylko. Podnieśli się po kilku latach, tylko dlatego, że w końcu kilku prokuratorom i sędziom udało się postawić pare osób przed sądem. Włosi zobaczyli, że się da i zaczęli akcję samo-ogarniania się. Idzie ciężko, ale nie jest to już państwo upadłe.

Po szóste, jedynymi organizacjami, które z tego pagaille**wyszły obronną ręką, z zachowaniem godności, zaufania społecznego i szacunku były: Unia Europejska, Monarchia Brytyjska, NATO, Legia Cudzoziemska i sporo lokalnych armii, które, o dziwo, zachowały zimną krew. Organizacją, która się nie skompromitowała była także FIFA, ponieważ ona okres kompromitacji przeżyła w latach 2020-24. W czasach, kiedy dzieje się akcja „Drogi Smoka” FIFA zdążyła już się odbudować i zaczęła całkiem nieźle zarabiać. Oczywiście konserwatyści, twierdzą, że FIFA „powinna wywalić wszystkie kobiece kluby”, ale nikt ich nie słucha. Money talks.

Po siódme, ludzie nauczyli się, żeby „robić swoje”. Politycy swoje, a oni swoje. W ogromnej większości przypadków ruchy obywatelskie, znienawidzone przez polityczny establishment wszelkiej maści, nawet przez trockistów i komunistów, potrafią postawić na swoim i zmusić opornych wybrańców narodu do zrobienia tego, czego wyborcy chcą.

Oczywiście w czasie kampanii wyborczej politycy plotą, co im ślina na język przynosi i oczywiście wybiera się w dalszym ciągu tych najbardziej elokwentnych. Ale wszyscy wiedzą, że to tylko dlatego, że normalnym ludziom nie chce się „zasiadać w ławach”. Zawód polityka nigdzie w Europie, w Cesarstwie, w Azji, nawet w większej części państw na kontynencie afrykańskim, nie cieszy się poważaniem.

Podobno słyszano raz ojca przestrzegającego dziecko w dniu rozdania świadectw: „ja cię do nauki nie zmuszę. Ale jak się nie będziesz uczył, to zostaniesz posłem. I wtedy co?”. Skarcone dziecko dostało dwadzieścia lat później Nobla z fizyki. Do dziś w kwestii poważania i szacunku, oraz kompetencji niewiele się zmieniło.

Po ósme, wszystkim tym zmianom i tragediom winni byli „wegetarianie, baby i pedały*”. Szczęśliwie, nikt nie wiedział, że na Ziemi mieszkają Zmienni, Nieśmiertelni, Magiczni i Panteony, bo byłoby na nich. 

Nie, skreślić to. I tak byłoby na „baby, wegetarian i pedałów”. Jak zwykle.

*wszystkie osoby LGBTQ przepraszam za użycie tego określenia. Jest cytatem.

** pagaille, w języku Moliera znaczy burdel, zamieszanie, bałagan

zdjęcie: Johannes Plenio z Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *