Skip to content

Co się dzieje, gdy już nic nie można poprawić?

Opowiem Wam o bardzo nieoczywistej reakcji na doskonałą, wymarzoną i długo wyczekiwaną wiadomość. Klucz do całej sytuacji znajduje się w tejże informacji oraz w odpowiedzi na pytanie z tytułu wpisu.

News brzmi następująco: „Morze krwi” ukaże się za 4 tygodnie! Zaś odpowiedź na dość alarmistycznie brzmiący tytuł nie jest skomplikowana:

Co? No jak to: co się dzieje? Kernel panic!

Informacja, o której mowię, a raczej jej… logiczny efekt (czyli uświadomienie sobie, że od tej chwili z moją książką nie mogę już zrobić zupełnie nic), spowodował, że poczułam, jakby pojawił mi się „w systemie” krytyczny błąd, z którym tenże mój „system” nie umie sobie poradzić, bo mu procesor nie wyrabia.

Tak się właśnie czułam, kiedy wysłuchałam najlepszej wiadomości w 2020 roku… Można zrobić facepalm.

Uwaga: wielce prawdopodobnie wszystkich terminów technologicznych użyłam nieprawidłowo 😉. I know 😎. Jeśli je pochrzaniłam, to szybko dostanę podpowiedź, jak ów straszliwy błąd poprawić i jak przestać się publicznie kompromitować, a w tym wpisie pojawi się „edit”. 😋

Skąd panika?

Ponieważ już dokładnie wiadomo, kiedy moje „Morze krwi” (w wersji papierowej) będzie mieć premierę! 31 lipca 2020 roku. Data jest znana i ustalona. Kropka. 

E-book pojawi się w księgarniach internetowych jakiś miesiąc później.

Ciężko było się przyznać, że coś takiego, jak druk własnej książki jest przyczyną tremy i stresu, wiecie?

Jak się czuję?

Hm.. trochę tak:

A trochę tak:

Ale głównie to tak 🥳:

 

Dlaczego? Cóż…

Zaletą e-booków jest to, że autor zawsze może coś poprawić

Wersję się podmieni i już, twórcy kamień spadł z serca. Uważny czytelnik, który powraca do tytułu po jakimś czasie, może nawet nie zauważy, że oczy jednego z bohaterów raz były niebieskie, raz brązowe, a teraz są konsekwentnie orzechowe.

Nie, to nie jest przykład z życia 🤥🙄, skąd.

Kiedy książka ma się ukazać w wersji papierowej, sprawa staje się o wiele poważniejsza

A wydawać by się mogło, że poważne to są kamienne tablice z Dziesięciorgiem Przykazań czy Kodeks Hammurabiego. W końcu, co kamień to kamień, prawda?

Papier jest…  nietrwały. Łatwo go zniszczyć, czas nie jest dla niego łaskawy i tak dalej. Czym się tu przejmować?

A jednak – wydanie książki w papierze oznaczało dla mnie pojawienie się emocji, których się nie spodziewałam i na które nie byłam gotowa, a które streszczę w takim oto równoważniku zdania:

„Dupa, ciociu”

Tak właśnie mówiła moja siostrzenica, kiedy była małą dziewczynką i kiedy przydarzyła się jej jakaś kosmiczna katastrofa. Mawiała to ze smutkiem, rezygnacją i dziwnym fatalizmem, kiwając głową z całą pięcio-sześcioletnią powagą, na jaką było ją stać.

Nie przyznam się, że tego słowa na „D” nauczyła się ode mnie. Chociaż… obym tylko takie wtopy (wychowawcze) miała na sumieniu.

To wielce adekwatne zdanie powiedziałam sobie wczoraj, na głos, dokładnie w momencie, kiedy zadzwoniła moja wydawczyni ze wspaniałą informacją, że moja książka właśnie pofrunęła do drukarni.

Powtórzę sobie to, co mówię co chwila: „Morze krwi” poszło do drukarni!

Do drukarni. Będzie książką. Stanie w czyjejś bibliotece.

A ja nic już nie mogę zrobić

Nic! Los książki odseparował się od mojego. „Morze krwi” mi się wyemancypowało 😬.

Wiecie? Najgorsza jest właśnie ta świadomość utraty kontroli. Nic już nie zmienię, nie zrobię update, nie dopieszczę żadnego zdania, nie usunę zbędnego przymiotnika. Teraz to, co napisałam, musi się bronić samo.

Trzymajcie kciuki i czytajcie
😌

Książka ukaże się nakładem wydawnictwa 4Generations.

Published in"MORZE KRWI", część 1Wydawanie książek i inne przygody

2 komentarze

  1. Pamiętam jakby to było wczoraj, gdy napisałaś do mnie czy zechce przeczytać Twoją powieść i ocenić ją. A dzisiaj Twoje dziecko będzie wydane 🙂

    Bardzo, mocno, ogromnie się cieszę, nawet jeśli moja radość w tym zdaniu była bardzo kiepsko określona ♥

    Ściskam mocno!

    Ovca

    • Monika Lech Monika Lech

      ❤️czasem pozornie przypadkowe spotkania owocują naprawdę pięknie. Dziękuję za wsparcie, za to że pchnęłaś mnie do przodu, za rozmowy na messengerze i za śmiech 😀
      ściskam równie mocno 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *