Skip to content

Kategoria: Ludzie piszą, ja recenzuję

UWAGA DISCLAIMER!

To jest MOJE miejsce na recenzje nie do końca znanych Autorek i Autorów.

Sama piszę. Wiem, jak boli nie sama krytyka, tylko krytykanctwo i uwagi osób, które „nie czytały, ale się znają”, jak odbierają siły złośliwości („to może lepiej nie pisać? Po co ci to?”). Wiem, jak to jest iść pod górkę i pytać się „a warto?”

Jeśli szukasz krwi na zębach, to nie tu. Jeśli chcesz konkretów i mojej osobistej oceny, to tutaj.

Piszę tylko o tych, których pisanie mi się podobało. Tak wybieram.

„Korporacja bezpieczeństwa cywilnego” – niezła, naprawdę niezła lektura!

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA! „Korporacja bezpieczeństwa cywilnego”? Ależ to przewrotna książka! Dobrze, przyznaję się: mam słabość do SF/fantasy/urban i innych „dzieci literatury z nieprawego łoża” (określenie pewnego dr hab specjalizującego się w literaturze XIX wieku, nie moje). Oczywiście, że mam do nich słabość! To pierwszorzędne książki! Owszem, jak w każdym gatunku zdarzają się zbuki, ale i te potrafię wybaczyć. „Korporacja bezpieczeństwa cywilnego” Agathy Magpie zbukiem nie jest. To kawał dobrej rozrywki w stylu, który lubię. Jest w tej książce i wrażliwość, i dzieciakowatość, i arogancja młodości, i głód głębi. Treści opisywać nie…

To gift or not to gift? ;)

W pogoni za odpowiednią książką Wszyscy, którzy czytają lub do czytania chcą zachęcić bliźnich, szukają teraz książek, które nadają się na prezent. Z większością rodziny nie mam kłopotu, znam ich i wiem, o czym marzą czytelniczo. Mam jednak jeden niewielki kłopot. Otóż mój bratanek, do tej pory kontentujący się dinozaurami i Batmanem, powiedział, że nie jest duży i chce tyranozaura, tylko książkę. Dodał, że mam mu coś znaleźć. Młode to, a wymagające, że hoho! A kłopocik polega na tym, że o ile jeszcze znam się na YA, szczególnie fantasy czy…

Galaktyczny syndrom niespokojnych nóg

Wow… Jechaliście kiedyś rollercoasterem? Załóżmy, że tak. Pewnie zatem wiecie, że może to być zarazem niezwykle przyjemna, jak i nieco nieciekawa przygoda. No właśnie. Czytanie książki „Ziarno światła. Przebudzenie” Nikolasa Razmuka przypominało mi jedną z moich przejażdżek rollercoasterem. Serce wali, adrenalina krąży w żyłach, ale jednocześnie coś mocno niepokoi i zaczyna siadać błędnik. Ale zacznijmy od początku, od zaspoilerowania własnej recenzji. Tak, bawiłam się nieźle, czytając tę książkę. „Ziarno światła” to space opera, space western i co jeszcze chcecie, byle było szybkie, przygodowe i w kosmosie. Zdanie: „Galaktyka pełna jest…

„Andyjski dysk”, czyli kłopot z teoriami spiskowymi i „niemainstreamową nauką

Fabuła powieści „Andyjski dysk” Czesława Kierzka wydaje się prosta, ale nie da się jej opowiedzieć dobrze. Nie, inaczej: nie jestem w stanie dobrze jej opowiedzieć. Macie jednak wszystko na okładce i w opisie książki. Słowa wydawnictwa lub samego Autora nieźle wprowadzają w tematykę, a nawet w atmosferę powieści. Dodam tylko coś, co może będzie spoilerem, ale podkręci apetyty: „Niesamowita, megalityczna cywilizacja istniała przed powstaniem Andów i została zniszczona wówczas, gdy rodziły się te góry!” [s. 114] Dokładnie o to chodzi;)! „Andyjski dysk” Czesława Kierzka to powieść idealna dla: – wielbicieli…

Kiedy dorosły czyta książkę YA…

„Dziewczyna o chabrowych oczach” Catherine Cachée to zdecydowanie powieść YA. Gdybym miała ją przypisać do jakiegoś gatunku, powiedziałabym, że to raczej baśń niż fantasy. Akcja powieści dzieje się prawdopodobnie współcześnie, w okolicach Strasbourga, trochę w lasach regionu, trochę w samym mieście. Główna bohaterka, Iris, zdecydowanie nie jest człowiekiem. Jej lud, a raczej jej siostry mieszkają od wieków w ukrytym przed ludźmi miasteczku Paix. Iris, jak każda z jej magicznych sióstr, ma unikalne umiejętności i talenty. Podobnie jak jej siostry ceni sobie wspólnotę, spokój i piękno. I podobnie jak jej siostry…

„Armagedon wygląda mniej więcej tak, jak cała reszta”

Z „Distortion” Cezarego Zbierzchowskiego jest jak z bolącym zębem. Ząb rwie i ćmi, człowiek (a przynajmniej niektórzy) bada go językiem i dłubie w nim, więc boli jeszcze bardziej, no to bada się go i dźga jeszcze mocniej. Nie jest to przyjemne, ale ciężko wyjść ze sprzężenia zwrotnego „ból – dotyk”. Z „Distortion” jest tak samo. Nie ma się już ochoty czytać, a jednak nie da się jej odłożyć. Nie można po prostu zapomnieć o tej książce. Zacznę jednak od prostej rzeczy, od przyznania, że dawno nie czytała tak dobrej i…

„Dziewięć ogonów lisa” Michała Palarczyka

Na początek uwaga:   Oddanie książki do oceny innym ludziom, poprzez jej wydanie czy na skutek innych wydarzeń, jest aktem dowodzącym albo odwagi, albo nieodpowiedzialności. Piszemy coś, wlewamy w to całego siebie, a potem przychodzi ktoś i pisze, że to do chrzanu, że głupie, że sam by lepiej, że inni „umiom” bardziej… no właśnie.  Człowiek pisze i wystawia się na oceny, które czasem są niesprawiedliwe, czasem wredne, czasem wreszcie po prostu bolesne. (żeby nie było, udostępniam tekst wiadomości, którą dostałam od niedoszłego wydawcy) Wiem o tym i tym trudniej mi…

„Synergis” Michała Lelonka

Wszystkich czytających zapraszam do przeczytania disclaimera do całej kategorii „recenzje” Nie powiem, jak dostałam do rąk „Synergis” Michała Lelonka, bo człowiek musi mieć jakieś tajemnice. Powiem tylko, że chciałabym, żeby ten Autor miał szansę się ukazać w papierze i żeby nie trzeba było jego książki przesyłać sobie mailem.  Dlaczego?  Bo jego debiutancka i ciągle pozostająca w „maszynopisie” książka jest erudycyjna, nieewidentna, bo drażni i inspiruje, bo zmusiła mnie do myślenia, zaciekawiła i… wkurzyła do łez. Ale po kolei.  Zacznijmy od akcji.  Żeby nie spoilerować, będzie krótko i bez szczegółów. Z…

„Infamia” Maćka Jakubskiego

Wszystkich czytających zapraszam do przeczytania disclaimera do całej kategorii „recenzje” „Infamia” Maćka Jakubskiego to fantasy, z lekko zarysowanymi elementami grozy. Główni bohaterowie są wyraziści, ale nie są na tyle bezczelni, żeby nie ustąpić miejsca na scenie innym postaciom, przez co książka tylko zyskuje w odbiorze. Punktem wyjścia książki Jakubskiego jest spotkanie, do którego nie doszło. Nekromanta Nyteshad i czarodziej Alkkenstan powinni się byli spotkać w bardzo konkretnej lokalizacji, po podróży przez portal, którym ratowali się ucieczką z miejsca ich poprzedniej przygody. Nie spotkali się, bo magia powiedziała „nope”. Ten brak…