Skip to content

Kategoria: Ludzie piszą, ja recenzuję

UWAGA DISCLAIMER!

To jest MOJE miejsce na recenzje nie do końca znanych Autorek i Autorów.

Sama piszę. Wiem, jak boli nie sama krytyka, tylko krytykanctwo i uwagi osób, które „nie czytały, ale się znają”, jak odbierają siły złośliwości („to może lepiej nie pisać? Po co ci to?”). Wiem, jak to jest iść pod górkę i pytać się „a warto?”

Jeśli szukasz krwi na zębach, to nie tu. Jeśli chcesz konkretów i mojej osobistej oceny, to tutaj.

Piszę tylko o tych, których pisanie mi się podobało. Tak wybieram.

„Wrzenie. Francja na krawędzi” Anny Pamuły, czyli – bez uproszczeń…

„Mam siedmiu braci: dwóch to salafici, jeden jest Świadkiem Jehowy, dwóch głosuje na Front Narodowy. Zupełnie zwyczajna z nas francuska rodzina XXI wieku” Czytałabym „Wrzenie. Francja na krawędzi” jako doskonale napisany reportaż o problemach, o których mówi się od dawna, gdyby nie jedno zdanie, które spadło na mnie i czaiło się prawie na końcu książki, albo – mówiąc precyzyjniej – blisko jej końca. To jedno małe zdanie sprawiło, że książka przestała być dla mnie zabawą intelektualną, … dotyczącą sytuacji społecznej w kraju, który nawet lubię, ale z którym nie posiadam…

„Ocalić przyszłość” Ireneusza Osłowskiego, czyli o tym, jak się nieco zirytowałam

„Przez nanowęglany jednej ze ścian widoczny był częściowo pierścień asteroidów i ogromna zamarznięta planeta, wokół której stacja orbitowała. Naszła go refleksja, że powinien już przyzwyczaić się do takich widoków, lecz ciągle urzekało go piękno wszechświata. Natura z jej potęgą i stworzone przez myślące istoty obiekty współgrające z nią”. [s. 11] Nim przyznam się, co mnie tak w… yyyy… rozbiło opowiem o samej książce. „Ocalić przyszłość” Ireneusza Osłowskiego to hard SF, poruszająca znane i chyba lubiane przez czytelników tematy: powstanie cywilizacji ziemskiej, wpływ jaki mieli na nią wywrzeć przybysze z przestrzeni…

„Ziemia nieświęta” Grzegorza Gajka, czyli na każdej ścieżce czyha strach

„Gdzieś w oddali słychać było dudnienie licznych kopyt. Spośród obleczonych w koronki pajęczyn gałęzi wyzierało nienaturalnie wielkie i jasne oko księżyca. Witchdoctor wstał. Między drzewami majaczyły sylwetki duchów – nieskończony korowód, przeszłość, przyszłość. Los. Jego los. Czarownik zamknął oczy i zobaczył ścieżki. Niezliczoną liczbę ścieżek”. Horror. Jesteśmy w świecie, pod którego powierzchnią czai się groza „Ziemia nieświęta” Grzegorza Gajka jest dobrym pomieszaniem horroru, powieści gotyckiej, urban fantasy, dark fantasy z domieszką powieści rozliczeniowej. Jest postmodernistycznym odwołaniem do kultury wysokiej i do tej – zdecydowanie niskiej. Jest powieścią, którą przeczytałam za…

„Książę” Magdaleny Parys, czyli przeszłość w natarciu

„Nic nie boli dziwniej niż stary ból, który sączył się i bolał po trochu, bo nie zdążył wyboleć całkiem. Jak gdyby czekał na dogodny moment, aby ten, który go w sobie nosił, był wreszcie gotów. Teraz cię odwiedzę, przyjdę i będę. Byłem cierpliwy, łagodny, teraz po prostu jestem”. Kojarzy Wam się tytuł „Książę” z Machiavellim? Powinien, bo pod płaszczykiem thrillera politycznego słyszę w książce Magdaleny Parys pytanie o naturę sprawowania rządów, dochodzenia do władzy, o motywacje rządzących. Podobnie jak traktat włoskiego filozofa i ten „Książę” jest głęboko pesymistyczny. Dobra, dobra…

„Twardy. Zimny. Martwy” Marcina Pełki, czyli John Rambo spotyka Brudnego Harry’ego

Bawiłam się jak dziecko! Nie, nie żartuję. Nie, nie używam ironii. Stwierdzam fakty. Dla mnie „Twardy. Zimny. Martwy” Marcina Pełki to książka typowo wakacyjna. Niech rzuci kamieniem, kto takich nie czyta. Książka Pełki przywołuje nostalgiczne wspomnienia godzin spędzonych przy zdartych taśmach VHS, na oglądaniu filmów z szybką akcją, z kawałkami ciał walającymi się dookoła, strzelaniną i emocjami ograniczonymi do minimum. „Twardy. Zimny. Martwy” Marcina Pełki taki właśnie jest i podoba mi się to. W dalszym ciągu nie żartuję ani nie ironizuję. Żyjemy w wolnym kraju i mam pra… stop, od…

„Wszystkie grzechy Korporacji Somnium” Dawida Kaina, czyli uwięzieni w labiryncie słów

„Słowa bywają takie problematyczne, powinno się je wypluwać jak wino po krótkiej degustacji” [s. 25] Książka nie jest obszerna, ale ma swoją wagę „Wszystkie grzechy Korporacji Somnium” Dawida Kaina to zbiór opowiadań, które autor połączył z sobą w bardzo subtelny sposób. Kilka rzeczy spajających te krótkie formy, to kwestie dość ewidentne: Kraków, Korporacja Somnium i ostateczny brak nadziei, właściwy bohaterom każdego z utworów. Ale jest tam coś więcej. Coś bardziej niepokojącego. Nie, nie to, że opowiadania się przenikają, rozmawiają z sobą i uzupełniają się. Raczej to, że tworzą… jakby to…

„Niegodziwi święci” Emily Duncan, czyli młodzieńczość ucieleśniona (a może „uksiążkowiona”?)

„Ucieczka, by ocalić siebie dla jakiegoś wyższego celu, była gorzkim rodzajem przetrwania, skoro oznaczało ono – wraz z każdym działaniem, jakie podejmowała – utratę wszystkiego i wszystkich znanych jej osób” Poznajcie Nadieżdę Łaptiewą, Serefina Meleskiego i Malachiasza. To bohaterowie – przynajmniej ci główni – „Niegodziwych świętych” Emily Duncan.   Zapraszam Was w podróż po ciekawej krainie, która nieco przypomina carską Rosję, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę sztafaż językowy, „pogodowy” oraz religijny, w której magia płynie kilkoma równoległymi nurtami i jest powodem wojen, zamieszania i tragedii. Ale także źródłem przygód i…

„Ostatnia siostra” Miki Wing, czyli hmmmmm…

„Luk poczerwieniał na twarzy i zacisnął z całych sił pięści. Jego wzrok, niczym rzucony nóż, wbił się w przeglądającego pliki Voldorowa. Na chwilę schylił głowę i przełknął ślinę przez zaciśnięte z wściekłości gardło. Stał tak i miał wrażenie, że wypełnia go wodór, któremu wystarczy iskra do wybuchu”. [s. 80] First things first – ocena! Zacznę od pozytywu: pomysł na książkę, na akcję książki był bardzo, ale to bardzo dobry. Myślę, że autorka/autor, „Ostatniej siostry” ma szansę napisać kiedyś naprawdę dobrą książkę, bo ma to, co ważne: wyobraźnię i marzenie, by…

„Testament Darwina” Emilii Nowak, czyli: Darwin i ewolucja. Co może pójść nie tak???

Od czego by tu zacząć… 🙄 Od wykrzyknika. Ewolucja! Zasadziłam się na książkę Emilii Nowak, bo ewolucja mnie fascynuje. Siły, które rzeźbią świat są niby niewidoczne, ale ich siła budzi szacunek. Podziwiam Darwina za jego… za to, że miał cojones, żeby napisać i wydać swoje przemyślenia. Darzę szacunkiem wszystkich, którzy spędzają życie, szukając, katalogując i pokazując nam, jak działają mechanizmy opisane przez Darwina i jego następców. Dla tych, którzy uparcie twierdzą, że ewolucja mówi o tym, że pochodzimy od małpy, że „jest tylko teorią”, że nie ma na nią dowodów,…

„Niepewność. Rozmowy o strachu i nadziei” Agnieszki Jucewicz i Tomasza Kwaśniewskiego, czyli spojrzenie w duszę pandemii

„Jeśli ludzie, którzy znaleźli się w wielkich tarapatach, nadal marzą, to świadczy o tym, że jeszcze nie utracili wiary w to, że ich sytuacja może się poprawić”. [„Ostrożnie z marzeniami”, Agnieszka Jucewicz rozmawia z Bartłomiejem Dobroczyńskim]     Pandemia a dosłowność czasu Pamiętam, jak na początku lockdownu napisałam znajomej, że percepcja upływu czasu w  pandemicznym zamknięciu uległa znaczącej zmianie. Kiedyś, przed marcem 2020 roku, mogłam powiedzieć, kiedy pojadę na wakacje, mogłam napisać gdzie, podać konkretne miejsca i daty! Widziałam, gdzie się zatrzymam i na ile. Planowałam na miesiące do przodu,…