Skip to content

Kategoria: Fajną książkę wczoraj czytałam!

Książki, które lubię i nie. Książki, z których się uczę i czerpię wiedzę.

„Ja, ssak”, czyli znalezione w czasie szukania inspiracji

„Ja, ssak” Liama Drew to jedna z tych rzetelnych książek, które w równym stopniu uczą i zaskakują. Niekoniecznie to lektura dla początkujących i dopiero co odkrywających swoją fascynację biologią ewolucyjną, ale nie stawia też przed czytelnikiem zapór o wysokości Himalajów. Jest dobrze napisana, lekko i z polotem, bez trywializacji języka nauki i traktowania czytelnika z wyższością. Liam Drew sprawił, że jego podróż przez świat ssaków stała się dla czytelnika osobista. Nie wybrał konwencji wykładu, snuje opowieść o ssakach, co rusz podkreślając, że jest jednym z nich. To niezwykle ciekawe, bo…

„Dziewięć ogonów lisa” Michała Palarczyka

Na początek uwaga:   Oddanie książki do oceny innym ludziom, poprzez jej wydanie czy na skutek innych wydarzeń, jest aktem dowodzącym albo odwagi, albo nieodpowiedzialności. Piszemy coś, wlewamy w to całego siebie, a potem przychodzi ktoś i pisze, że to do chrzanu, że głupie, że sam by lepiej, że inni „umiom” bardziej… no właśnie.  Człowiek pisze i wystawia się na oceny, które czasem są niesprawiedliwe, czasem wredne, czasem wreszcie po prostu bolesne. (żeby nie było, udostępniam tekst wiadomości, którą dostałam od niedoszłego wydawcy) Wiem o tym i tym trudniej mi…

Człowiek szuka inspiracji. Człowiek czasem nawet je znajduje

Powiedzmy sobie jasno – tytuł nie jest najbardziej jasny. Za chwilę będzie lepiej. Dużo czytam, ponieważ mózg jest jak lokomotywa: żeby produkował moc, musi dostawać paliwo. Paliwem są słowa innych ludzi, rzeczywistość, zdarzenia, emocje. Bardzo często pomysły przychodzą z lektur. Chcę rozumieć innych ludzi, żyjących w innych epokach, po to, by moi bohaterowie mieli odrobinę historycznej akuratności. W poszukiwaniu tejże „akuratności” przesłuchałam dwa audiobooki. Pierwszy, ten którego nie polecam, to: „Unmentionable. The Victorian Lady’s Guide to Sex, Marriage, and Manners” Therese Oneill. I mam z tą pozycją duży kłopot. Z…

Jak autor, który inspirował może stać się dezinspiracją, czyli żal, żal, żal.

Przyznawałam się już nie raz i nie dwa do inspiracji literackich. Książki kocham, może niezbyt odwzajemnioną miłością, ale jednak. Zawsze, ale to zawsze ceniłam Thomasa Harrisa za jego „Milczenie owiec”. Pamiętam, że „Milczenie…” czytałam, siedząc pod kocem, uważnie rozglądając się, czy Hannibal Lecter gdzieś na mnie nie czyha. Dlaczego miałby na mnie się czaić, tego nie wiedziałam, ale byłam tak zafascynowana i przerażona jednocześnie, że nawet zastanawiać się nad tym nie chciałam. Cenię sposób, w jaki Harris zbudował każdą z postaci w tej książce, nawet taką, która pojawia się raz…

W poszukiwaniu inspiracji: czego lękali się nasi przodkowie?

Ostatnio sporo czytam o przełomie renesansu i baroku. Fascynuje mnie ta epoka i jej ludzie. Widzę, jak wiele jest podobieństw między tamtymi czasami, a tymi, w których żyjemy. Wiem, że to brzmi paradoksalnie, bo jak to tak? XXI wiek i jakieś tam zamierzchłe epoki??? Samochody i karoce? Długie suknie i mini? Szabla i iphone? Tak, mogłabym wymieniać te różnice długo, ad nauseam prawie, ale dotarło do mnie, że jeśli popatrzymy na to, co najważniejsze, na ludzi, ich zwyczaje, strachy, zabobony i pragnienia, to przekonamy się, jak są podobne, żeby nie…

24 godziny z życia Zwykłusa Normalusa Człowiekusa

Alberto Angela miał nosa pisząc „Jeden dzień w starożytnym Rzymie”. To interesująca książka i wypełniła wiele luk w mojej wiedzy.  Wszyscy, którzy interesują się historią tamtego okresu potrafią wymienić co najmniej kilku cezarów, kilka wydarzeń, kilka osobistości, które wpłynęły na rozwój świata. Ale nie wiem, czy wszyscy potrafią sobie wyobrazić, jak to na prawdę było żyć w antycznym Rzymie. Mnie nie przychodziło to łatwo, bo mój paradygmat jest paradygmatem człowieka współczesnego, urodzonego w 2 połowie XX wieku. Widzieć Koloseum to jedno, ale wiedzieć, przeczytać, opisaną z detalami jedną z walk?…

O kobietach, które stały za plecami cesarzy

„Pierwsze damy antycznego Rzymu” Annelise Freinsenbruch to nie tylko faktograficzny opis największych i najbardziej znanych Rzymianek żyjących w starożytności, to także rzeczowa analiza tego, jak kobiety były odbierane w tej epoce.  Napisać, że Livia była posądzana o otrucie swojego męża, to jedno, pisali o tym i Tacyt, i Swetoniusz. Freinsenbruch idzie dalej, ona pisze, dlaczego historycy uważają, że była to prawdopodobnie jedynie legenda.  „Pierwsze damy antycznego Rzymu” to także książka okrutna. Okrutna, bo pokazuje, czarno na białym, jakie było życie w czasach, które tak często idealizujemy, bo idealizuje je popkultura.…

„Synergis” Michała Lelonka

Wszystkich czytających zapraszam do przeczytania disclaimera do całej kategorii „recenzje” Nie powiem, jak dostałam do rąk „Synergis” Michała Lelonka, bo człowiek musi mieć jakieś tajemnice. Powiem tylko, że chciałabym, żeby ten Autor miał szansę się ukazać w papierze i żeby nie trzeba było jego książki przesyłać sobie mailem.  Dlaczego?  Bo jego debiutancka i ciągle pozostająca w „maszynopisie” książka jest erudycyjna, nieewidentna, bo drażni i inspiruje, bo zmusiła mnie do myślenia, zaciekawiła i… wkurzyła do łez. Ale po kolei.  Zacznijmy od akcji.  Żeby nie spoilerować, będzie krótko i bez szczegółów. Z…

„Infamia” Maćka Jakubskiego

Wszystkich czytających zapraszam do przeczytania disclaimera do całej kategorii „recenzje” „Infamia” Maćka Jakubskiego to fantasy, z lekko zarysowanymi elementami grozy. Główni bohaterowie są wyraziści, ale nie są na tyle bezczelni, żeby nie ustąpić miejsca na scenie innym postaciom, przez co książka tylko zyskuje w odbiorze. Punktem wyjścia książki Jakubskiego jest spotkanie, do którego nie doszło. Nekromanta Nyteshad i czarodziej Alkkenstan powinni się byli spotkać w bardzo konkretnej lokalizacji, po podróży przez portal, którym ratowali się ucieczką z miejsca ich poprzedniej przygody. Nie spotkali się, bo magia powiedziała „nope”. Ten brak…

Diuna Franka Herberta: THE BOOK

Na początek anegdota Jest rok… no, powiedzmy jest druga połowa lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Biblioteka publiczna w jednym z miasteczek Małopolski, nie w Bochni, licealistka przychodzi po książkę. Dialog rozgrywa się między nią, a bibliotekarką. L: Dzień dobry, czy jest Diuna Franka Herberta? B. myśli. L: Książka wyszła w 1985… B. wychodzi. Wraca. L. czeka. B: Nie Frank Herbert, tylko Zbigniew Herbert, dziecko drogie, i nie ma takiego wiersza w jego twórczości. L: Ale… B. Czy ty nie powinnaś czytać lektur, dziecko? L. wychodzi, pokonana przez system. Przyznam się od…