Skip to content

Kategoria: Inspiracje i dezinspiracje, nie tylko literackie

Książki, które lubię i nie.

Książki, z których się uczę i czerpię wiedzę.

„Kobiety ze słynnych obrazów” Iwony Kienzler, czyli błahe i rozczarowujące

Nie mam szczęścia do Storytela :/ To moje trzecie podejście do tego katalogu polskich audiobooków i tym razem powiedziałam sobie zdecydowanie: pas! Nie, nie jestem (przesadnym) snobem, po prostu wiem, co lubię. Tak, czytam romanse i kryminały, nawet te marne. Nie o to chodzi, żem taka wymagająca, jeśli chodzi o beletrystykę, że nie mogę nic znaleźć dla siebie po polsku. Nie jestem. Jestem wymagająca jedynie w stosunku do pozycji popularnonaukowych Zwłaszcza historii. Co mnie podkusiło, żeby szukać czegoś porządnego na Storytelu? Nie wiem. Dopuszczam  możliwość, że nie umiem szukać, lub…

„Being mortal. Medicine and what matters in the end”, czyli szczera rozmowa o śmierci, starości i umieraniu

Bycie istotą śmiertelną? Co to znaczy? Sama nie wiem, co sprawiło, że sięgnęłam audiobooka/książkę dr Atula Gawande? Może informacje o kolejnych osobach, które zmarły na covid, może boleśniejsze zrozumienie własnego starzenia się i śmiertelności? Nie mam pojęcia. Wiem dwie rzeczy: słuchanie „Being mortal” proste nie było oraz ani przez chwilę nie żałowałam, że tej książki wysłuchałam. Od razu powiem, że książka wyszła po polsku i można ją znaleźć. Nosi tytuł: „Śmiertelni”.  Kim jest dr Atul Gawande? To Amerykanin, chirurg, pochodzący z rodziny z medycyną związanej „od pokoleń”. Autor kilku książek,…

„Cher Bon Dieu”, czyli „Kolor purpury” Alice Walker

Leżała sobie spokojnie na półce, w Krakowie Dawno nie miałam jej w rękach. Kilka dobrych lat. Siedem? Osiem? Chyba bałam się jej dotykać, bo kupiłam ją dawno, dwadzieścia lat temu, w Tunisie, w małym antykwariacie na Menzah VI. Książkę wydano w latach 80. na fatalnym papierze, klejoną, co widać, bo kartki fruwają – patrzcie, biedna książka, prawda? Czytałam ją powoli, bo nie mówiłam wtedy najlepiej po francusku. Dawkowałam ją sobie też dlatego, że każdy kawałeczek bolał i wrastał we mnie. . „Kolor purpury” Alice Walker, po francusku „Cher bon Dieu”,…

Robert Jordan „Wojownik Altaii”, czyli nostalgia, nostalgia, nostalgia

Tak, to TEN Robert Jordan! Ten od Conana Barbarzyńcy, a szczególnie Conan the Defender (no. co, lubię, no!). Yup. Dokładnie ten. No i autor cyklu „Koło czasu”. Wiecie już o kim mówię? Tak? No właśnie. No i teraz zacznie się dla mnie niewielki kłopot, bo przecież „Słowacki wielkim poetą był”, prawda? Są tacy pisarze, o których twórczości nie wypada powiedzieć: nope, to mi się jakoś specjalnie nie podoba. Takim pisarzem jest Jordan i tak jest z „Wojownikiem Altai”. Nie byłam zachwycona tą pozycją, chyba dlatego, że szukałam tego czegoś, co…

„O operze i o prawie” Ewy Łętowskiej i Krzysztofa Pawłowskiego, czyli o łączeniu przyjemnego i bardzo frustrującego

W Polsce – mimo lockdownów, wirusów i niedofinansowań – łatwiej jest być miłośnikiem opery niż prawa Coś mi nie brzmi ten nagłówek. Moment, poprawię go. O, tak będzie chyba zręczniej: w Polsce łatwiej być miłośnikiem opery niż zwolennikiem demokratycznego państwa prawa. Wchodzić w szczegóły nie będę, bo koń jaki jest, każdy widzi, że zacytuję nieocenionego Benedykta Chmielowskiego. Książkę autorskiego duetu: Łętowska i Pawłowski miałam na półce od dobrych paru lat. Nie przeczytałam jej jednym tchem, ale też nie jest to książka napisana tak, by ją pochłaniać, a by ją smakować,…

„Biblia waginy” dr Jen Gunter, czyli przeczytaj koniecznie!

Uwaga: w tym poście używam słów: wagina, cipka, pochwa, łechtaczka, miesiączka, seks, życie płciowe, narządy reprodukcyjne, penis oraz jeszcze bardziej obraźliwych jak: fakty oraz nauka. Ostrzegam, jeśli komuś one się nie podobają, to jest dobre miejsce, żeby czytanie tego posta zakończyć. „To nie pochwa czyni z ciebie kobietę, ale to, jak sama się czujesz”. [s. 423]   „Władza i zdrowie są ze sobą nierozerwalnie związane. Nie możesz być świadomą swoich praw pacjentką i współdecydować o procesie leczenia, jeśli masz do dyspozycji tylko nieprawdziwe informacje i półprawdy. Podobnie dzieje się, kiedy…

„Wydech” Teda Chianga, czyli humanistyczna filozofia nauki nie tylko dla wielbicieli SF

Nie przepadam za opowiadaniami Zwykle wybieram dłuższe formy. One bardziej współgrają z tym, jak pracuje mój mózg. Ale lubię Teda Chianga, czytałam wcześniej jego „The Lifecycle of Software Objects” i byłam ciekawa innych opowiadań wydanych po polsku razem z tym. Marudziłam także wewnętrznie Bo większość opowiadań z tego tomu już wyszła, a te które się ukazały (niektóre ponad 10 lat temu!) dostały i Hugo, i Nebulę, i inne nagrody. Dowód? A proszę: Nebula: Kupiec i wrota alchemika (2007) Hugo: Kupiec i wrota alchemika  (2008) Wydech (2009), Cykl życia oprogramowania (2010)…

„Diuna – Kapitularz” Franka Herberta, czyli godne zakończenie serii-legendy

„Niektórzy nigdy nie są uczestnikami. Życie toczy się obok nich. Nie stać ich na nic więcej niż niemy opór, przeciwstawiają się wszystkiemu, co mogłoby odebrać im złudzenia bezpieczeństwa”. [s. 169] Moja miłość do Franka Herberta zaczęła się dawno temu, w innej galaktyce W jednym z pierwszych wpisów w tym blogu pisałam, jak to w zamierzchłej przeszłości, w czasach, które teraz są na nowo przywoływane dzięki działaniom pogrobowców i naśladowców zamordyzmów XX wieku, pani bibliotekarka zrugała mnie, że śmiem nie pamiętać, że Herbert miał na imię Zbigniew, nie jakiś Frank. Good…

„Życie seksualne muzułmanina w Paryżu” Leili Marouane, czyli czytelnik w gabinecie luster

„[..] kim jest pisarz, jeśli nie dozorcą, mamo? Karmi się życiem innych ludzi”. [s.202] „Życie seksualne muzułmanina w Paryżu” Leili Marouane dostałam w prezencie Muszę przyznać, że były czasy, kiedy literaturę tzw „frankofonii” czytałam namiętnie i to w oryginale, nieraz frustrując się i spędzając niezliczone godziny ze słownikami (próbujcie czytać powieści napisane przez autorów z Antyli czy Madagaskaru. Francuski nie wystarczy 😳). Później zrobiłam sobie przerwę, ponieważ w życiu zawodowym potrzebny mi był angielski i musiałam się go uczyć na gwałt. Nie miałam czasu na delektowanie się tym, co powstaje…

„Paradyzja” Janusza A. Zajdla, czyli o strachu i paranoi

„… wolność – to świadomość braku alternatywy, innej możliwej rzeczywistości dla naszego świata niż ta, w której żyjemy. Masza wolność to wiara w optymalizację. Centralny System Zabezpieczeń kalkuluje bezstronnie i to on właśnie określa co w danej chwili i sytuacji jest konieczne dla przetrwania tego świata”. Miałam %&*$#-naście lat, kiedy przeczytałam po raz pierwszy „Paradyzję” Janusza A. Zajdla i pamiętam, że miałam gęsią skórkę i pogłębioną przez lekturę świadomość ogromnej opresji. Żeby było jasne – nic złego wokół mnie się nie działo, a jednak ta lektura drażniła jak pyłek olchy. …