Skip to content

Kategoria: Fascynacje historyczne

Uwielbiam historię i książki o historii. Tu będę się dzielić najlepszymi rzeczami, które przeczytałam, lub których wysłuchałam.

„W salonie i w kuchni” Elżbiety Kaweckiej, czyli prawdziwe życie w dworkach i pałacach

Lubię takie książki, które już pożółkły 🙂 Wiem, to znak słabej jakości papieru i tego, że niebawem książka, którą lubię, może odejść do książkowej Krainy Wiecznych Łowów. Ale jest coś dojmująco pięknego w kruchości przedmiotów, podobnie jak piękna jest kruchość ludzi, której ci czasem nie boją się pokazać. „W salonie i w kuchni” Elżbiety Kaweckiej pięknie się starzeje. PIW wydał ją ascetycznie, ale i też wyszła w trudnym roku, w 1989 i sama jest świadectwem epoki wielkich zmian. Czarno białe ilustracje nienajlepszej jakości, słaby papier, okładka na której widać każdy…

„W cieniu koronkowej parasolki”, czyli jak zagubiłam się między halką a gorsetem

Wyznanie z tytułu jest boleśnie prawdziwe Uwielbiam czytać o historii ubioru, chodzę/chodziłam na wystawy, na których mogłam zobaczyć tiurniury, gorsety, suknie, mantyle, fichu, rękawiczki, pantalony… Mnie – człowieka chodzącego zwykle w dżinsach, wybierającego odzież prostą i wygodną – fascynuje proces projektowania, produkowania, szycia i ubierania tych warstw, upinania ich. Chodzenia w nich, prania, prasowania! Radzenia sobie z chłodem i upałem. Czyli cała ta otoczka normalności, o której zapominamy, bo dla nas to, co kiedyś było normalnym ubraniem, jest „k o s t i u m e m  z epoki”. A…

„Wyprawy krzyżowe w oczach Arabów” Amina Maaloufa. Czyli nic dodawać nie trzeba, prawda?

„Mieszkańców ziemi można podzielić dwojako, Na tych, co mają rozum, lecz brak im wiary, I na tych, co mają wiarę, lecz brak im rozumu” Abu al-Al Marri [s.51] Na początku była obawa Podchodziłam do tej pozycji z niezwykłą ostrożnością. Nie, nie dlatego, że na krucjaty patrzy nie z „naszej” perspektywy. W końcu po to po nią sięgnęłam, żeby wyjść z własnego paradygmatu. Obawiałam się, co i jak może napisać Maalouf Wiecie… pisarz zawsze ma ochotę podkoloryzować, podkreślić, uwypuklić. Zsubiektywizować. Zawsze, to – choroba jakby to powiedzieć? – skaza. Jakby rzeczywistość…

„Historia życia prywatnego. Od Cesarstwa Rzymskiego do roku tysięcznego”. Czyli – skarb, nie książka!

Na początek – wstydliwe przyznanie się do stronniczości Muszę przyznać jedno: przyzwyczaiłam się do anglosaskiego sposobu uprawiania historii i jej popularyzowania, ten francuski wydawał mi się zatem na początku lektury „Historii życia prywatnego” nieco… nazbyt eseistyczny. Publicystyczny. Dygresyjny i nawet średnio naukowy. Tak, biję się w piersi, tak myślałam. Wszystko jest kwestią nawyku i muszę przyznać, że pod naporem faktów ugięłam się i po prostu czytałam i czytałam. Po zakończonej lekturze z chęcią koryguję sama siebie: części napisane przez historyków francuskich czytało mi się równie dobrze jak tą, stworzoną przez…

Radek Rak i jego „Baśń o wężowym sercu, albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli”, czyli uwodzicielski rytm języka

„[…] przyszłość tworzyć może każdy, kto chce, ale do tworzenia przeszłości trzeba wielkiej czarodziejskiej mocy albo sprytnego umysłu”. [s. 167]. Pochodzę z Galicji Jeślibyście mieli tyle lat, ile mam ja i gdybyście mieli w dzieciństwie okazję słuchać bardzo, bardzo wiekowych sąsiadów i sąsiadek, słyszelibyście czasem wspomnienia o tym, jak to „pradziadek poszli, a później z konikiem wrócili. Konik ładny był, ino na robotę w polu za słaby, to i się zmarnił”. Tu ktoś poszedł z chłopami, ale się spił w karczmie i go ominęło. Co? Przygoda? Tragedia? Okazja do zarobku?…

„Kapitan i dwie panny”, czyli historia z pierwszej ręki

Najlepsza jest taka historia, którą dostaje się wprost od jej świadków. To dlatego „Kapitan i dwie panny” są tak fascynującą lekturą. Nie, „Kapitan i dwie panny” to nie jest powieść o zaletach ménage à trois NIektórzy mogliby powiedzieć „niestety”, na szczęście nie znam takich osób. „Kapitan i dwie panny” to trzy, wydane przez Wydawnictwo Literackie, pamiętniki z XIX wieku, pisane przez dwie panny: Helenę Darowską z domu Mieroszewską, Helenę z Kadłubowskich Kunachowiczową i kapitana Józefa Patelskiego. Muszę przyznać, że wszystkie trzy pamiętniki uwiodły mnie absolutnie Każdy z nich jest w…

„Ostatnie lata polskiego Wilna”, czyli ot, taka sobie przyjemna pogadanka historyczna

W Małopolsce ciągle jeszcze można usłyszeć/przeczytać określenie „austriackie gadanie” Oznacza to paplaninę bez większego sensu, uprawianą głównie po to, żeby mówić. Nie ukrywam, że przyszło mi to sformułowanie do głowy, kiedy czytałam „Ostatnie lata polskiego Wilna” Kopera i Stańczyka. To nie jest jednak taka zła książka Uznaję ją po prostu za niezwykle irytującą i rozczarowującą pozycję, za taką, która dobrze się zapowiadała, ale obietnic nie dowiozła. „Ostatnie lata polskiego Wilna” zasadzie zawierają wszystko, co powinna mieć dobra książka popularnonaukowa. Historia Wiln a w XX-leciu to przecież materiał, który mógłby przełożyć…

„Wiedeń 1814” Davida Kinga, czyli uczyć, bawiąc czy odwrotnie?

Kongres Wiedeński fascynował mnie od wielu lat Z wielu powodów, z których najważniejszym jest ten, że ład stworzony na nim przetrwał sto lat. Przez te sto lat Europą nie szarpała żadna wielka wojna. Ewenement w skali historycznej dla naszego małego kontynentu! Jak oni to zrobili? Po przesłuchaniu „War, Peace, and Power: Diplomatic History of Europe, 1500–2000” Vejasa Gabriela Liuleviciusa, postanowiłam wreszcie wziąć się do roboty i pogłębić wiedzę. Pierwszym wyborem czytelniczym był „Wiedeń 1814” Davida Kinga Muszę przyznać uczciwie: po pierwszym rozdziale byłam mocno zirytowana tym, jak napisana jest ta…

„Gorączka filmowa” Pawła Sitkiewicza, czyli książka dla kochających kino, a nieco zmęczonych serialami

Jesteście ciekawi czy w XX-leciu międzywojennym chodzono raczej „do kina”, czy też „na filmy”? Odpowiedź – nieewidentną – otrzymacie w książce Pawła Sitkiewicza, „Gorączka filmowa” Wiecie? Uwielbiam historię w każdym jej aspekcie. Może nie mam ochoty zgłębiać wiedzy o wszystkich epokach, ale nigdy nie powiem „nie” książce opisującej, jak funkcjonowali zwykli ludzie, co jedli, jak się ubierali, jak wyglądało ich życie rodzinne, religijne, społeczne. Nawet jeśli opis życia codziennego dotyczy nielubianego przeze mnie okresu historycznego i tak jest dla mnie ciekawy. Nawet jeśli dotyczy lat 1918-1939 i tak go przeczytam,…

„Alexander the Great and the Macedonian Empire”, Kennetha W. Harla, czyli smakowity kąsek!

Mam kłopot z Aleksandrem Wielkim, na szczęście on się o tym nie dowie. Każdy pewnie „ma” taką postać historyczną, którą – owszem – docenia, której dokonania budzą jej/jego podziw, ale której nie lubi. Dla mnie taką postacią jest Aleksander Macedoński. Od przeczytania trylogii Karola Bunscha („Olimpias”, „Parmenion”, „Aleksander”) człowieka serdecznie nie znoszę. Żadne wysiłki edukacyjne podejmowane przez grono niezłych pedagogów w liceum czy później, na studiach, nie były w stanie zmienić mojego podejścia do tego, jak go nazywałam w myślach, „aroganckiego gówniarza”. Jest to – tak swoją drogą – dowód…