Skip to content

Kategoria: Wydawanie książek i inne przygody

Beezar.pl, czyli najdziwniejsze miejsce w sieci…

Trafiłam przez przypadek na Beezar.pl, miejsce, które jest tak „bizarre”, że sama nie wierzę, że wpuściłam tam swoją książkę! Serwis sam definiuje się w sposób następujący: „Beezar.pl jest portalem łączącym w sobie rozbudowane funkcje serwisu self-publishingowego z serwisem społecznościowym. Powstał z myślą o polskich artystach (pisarzach i muzykach) oraz naukowcach, a także o wszystkich zainteresowanych poszukiwaniem nowych odkryć literackich, muzycznych i naukowych”. Właściciele/administratorzy/zarządzający serwisem piszą o nim dalej: „W Portalu opublikujesz ebooki oraz pliki mp3. Założysz profil swojego solowego projektu lub zespołu muzycznego w którym grasz. Utwory mp3 nagrane solo…

Z dylematów selfpublishera: czy poleciłabym Ridero?

Odpowiadam na pytanie zadane mi na Twitterze: polecasz Ridero? Najkrótsza dpowiedź brzmi: to skomplikowane. Serio, to jest moja odpowiedź 🙂 Ale uporządkujmy argumenty. Kiedy człowiek pisze tak, że zostaje mu bycie selfpublisherem, ma kilka opcji: albo samodzielnie przygotowywać swoje książki w wielu formatach i starać się je „upchnąć” księgarniom internetowym, albo skorzystać z którejś z platform dla tych, którzy lubią/muszą wydawać sami. Pisałam już w blogu o Smashwords, którego jestem fanem i o Google Play Books. Jeśli jesteście ciekawi moich wrażeń, zachęcam do sprawdzenia moich starych wpisów. Nie dzieliłam się…

O wątpliwych pożytkach ze śledzenia forów internetowych. Czyli: selfpublisher? A fuj!

Dla leniwych: post jest o tym, że jako selfpublisher mam przerośnięte ego i niedostatek talentu Zrobiłam to! Zrobiłam to, głupia, głupia, głupia! Czytałam internety! Sprawdzałam w sieci kilka wydawnictw, którym jakiś czas temu podesłałam swoje maszynopisy. Chciałam wiedzieć, co o nich sądzą inni piszący, jakie są opinie, kiedy odpowiadają, komu i co dalej. Jako człowiek, który większość swojego zawodowego życia spędził „budując internetową przyszłość naszego kraju” powinnam była wiedzieć, jak takie fora wyglądają. Powinnam pamietać, co się zwykle dzieje na forach. Ale nieeeee. Ja musiałam wejść i sprawdzić sama. Musiałam…

Koleżance, która zapytała, czemu byłam „zranioną sarną, dedykuję ten wpis!

Pisałam kiedyś o tym, jak nie być „zranioną sarną”. Koleżanka zapytała, co mnie konkretnie zabolało? Ludzie mają prawo do opinii, prawda? Nie odpowiedziałam jej od razu, bo opinia jeszcze bolała, a i mnie nie było łatwo przyznać się do tego, że nie jestem ideałem i moje pisanie nie powala wszystkich i każdego. Każdy tak ma, prawda? Ale, jako że obiecałam, że jej powiem, to muszę się wywiązać z obietnicy. Robię to publicznie, bo wierzę w egzorcyzmowanie własnych strachów. Takiego maila dostałam od wydawcy (kolejnego), który odrzucił moją książkę. ten przynajmniej…

Jak połączyć WordPressa z domeną kupioną w nazwa.pl?

Tak, być może to dziwny temat jak na bloga, który poświęciłam swojemu pisaniu, jednak uważam, że mogę poświęcić także trochę miejsca swoim (wygranym) potyczkom z tym, czego nie umiem, a nauczyć się chce. Miałam domenę, którą kupiłam w nazwa.pl, miałam serwer na wordpressie kupiony via nazwa.pl i miałam pytanie, jak połączyć jedno z drugim. Znaleźć pomoc na stronie firmy, powiecie. Cóż, gdyby życie było takie proste… Byłam sobą, uparłąm się, że „ja sama”, pobłądziłam, pochrzaniłam, popsułam, napisałam z prośbą o pomoc. Była niedziela. Nazwa.pl odpisała momentalnie i konkretnie, za co…

CREDITS

W moim blogu korzystam z darmowych zdjęć Dziękuję ich Autorom, że udostępniają swoje dzieła autorom takim, jak ja. Wrona, która pojawia się wszędzie jest by GDJ, in https://pixabay.com/photo-2789537/ Inne wrony są z  freestocks.org  na Pexels, a ta z pochylonym łbem, tzn głową, jest obrazem Gordon Johnson z Pixabay. Jjeszcze inna pochodzi z Clker-Free-Vector-Images z Pixabay TAK! KOCHAM WRONY     Okładki!   „Morze krwi” Zdjęcie z okładki „Morza krwi” z Amazon.com jest autorstwa Kellepics z Pixabay.com. Więcej jej/jego zdjęć znajdziecie pod linkiem. „Pracowite wakacje w Rzymie” To zdjęcie zrobił pixel2013, czyli S.…

Co człowiek robi, kiedy nic nie robi? O pożytkach z sabbaticala

#spelnianiemarzen, #noweotwarcie, #kreatywnosc, #samorealizacja, #szukanieswojejdrogi, #zyciowezen, #lifeworkbalance, #bewhatyouwant Zastanawiałam się długo, jakie jeszcze hashtagi mogę umieścić w nagłówku, żeby nakarmić demona internetu, ale doszłam do wniosku, że tyle wystarczy. W miejscu, w którym zwykle piszemy o osiągnięciach zawodowych i karierze, zwłaszcza tej, która rozwija się błyskawicznie, chcę podzielić się opowieścią o moim sabbaticalu, czyli o tym, jak „nic nie robiłam”  Co to jest ten cały „sabbatical”? Sabbatical nie jest nowym wynalazkiem. W Polsce jest pewnie lepiej znany jako „urlop dla poratowania zdrowia”, do którego mają prawo nauczyciele i nauczyciele akademiccy.…