Skip to content

Kategoria: Co napisałam?

Moje książki i opowiadania

Seria „Droga Smoka” to następujące pozycje:

  1. Morze krwi
  2. Pracowite wakacje w Rzymie
  3. Polowanie na cienie
  4. Czarne Piaski
  5. Uleczony świat 

Skończyłam „Drogę Smoka”… i…

No tak. Skończyłam. I już mi czegoś brakuje 🙃 Tuż przed Świętami napisałam „koniec” pod ostatnim z tomów mojej „Drogi Smoka”, cyklu urban fantasy, który zaczęłam pisać w kwietniu 2018. Pierwszą książkę, „Morze krwi”, napisałam w dwa miesiące i oddałam beta-testerom chyba w lipcu. Od razu siadłam do pisania części drugiej, bo w pierwszej bohaterom brakowało zasadniczego komponentu. Nie, nie chodzi o realizm czy charakter, thank you very much. Po napisaniu „Pracowitych wakacji w Rzymie” wątek emocjonalny, czyli romansowy, był już ustawiony, ale okazało się, że bohaterowie mają nie tylko…

Jak Droga Smoka zaczęła być sagą…

Kiedy zaczęłam pisać „Morze krwi” wiedziałam doskonale, co chcę osiągnąć. Chciałam napisać romans urban fantasy, którego bohaterów mogę polubić, który nie „załatwia” kwestii emocji i życia wewnętrznego za pomocą zdania: „wyszła, trzasnąwszy drzwiami”. Chciałam, żeby moje postaci się zmieniały i rosły. Chciałam ten wzrost pokazać, a nie tylko zasygnalizować. No co? Wychowałam się na książkach, które miały więcej, niż 150 stron! Lubię literaturę, w której są bohaterowie, nie tylko akcja! Lubię slowburnery, chciałam napisać jednego z nich. Miałam w głowie tyle historii, że wiedziałam, że na „Morzu krwi” się nie…

„Czarne Piaski” – fragment

Wypuściłam w sieć kolejną – czwartą – część mojej sagi „Droga Smoka”. Niżej znajdziecie fragment pierwszego rozdziału „Czarnych Piasków” Parvaneh Schodzenie z roweru było bolesne. Bon, oui, nie chce mi się nawet opisywać jak bardzo. Niezależnie od tego, jak często jeżdżę, to i tak po tych 120 kilometrach zsiadanie, a potem siadanie na czymkolwiek robi się… pas tres drôle, niezbyt zabawne. Tyłek jakoś do konia przyzwyczaja się szybciej niż do siodełka kolarzówki. Dziewczyna-ochroniarz wzięła ode mnie rower. – Proszę, podpompuj mi koła, Bianca, mogę jej jeszcze potrzebować. Bon après midi!…

„Polowanie na cienie” poszło w internet!

„Polowanie na cienie” jest trzecim, najmroczniejszym na razie tomem „Drogi Smoka” Po zamieszaniu w Wiecznym Mieście („Pracowite wakacje w Rzymie”) Andrea Niwiński, Oleg Tsun i Alex Fitzwilliam mają w głowie tylko jedno… Nie, nie „to”! To znaczy… „to” także, ale przede wszystkim chcą po prostu mieszkać sobie w spokoju ciesząc się i życiem, i sobą. Marzą o tym, żeby nic się nie działo i żeby mogli niespiesznie uczyć się bycia w tym nietypowym związku, łączącym dwóch mężczyzn i kobietę, dwóch Zmiennych i Człowieka, dwójkę choleryków i peacemakera, dwójkę introwertyków i…

Szykuję się do wypuszczenia w świat trzeciej części „Drogi Smoka”

Pierwszy fragment trzeciej części poniżej Trzasnęłam drzwiami i poszłam, jak stałam, w sięgającym mi do kolan podkoszulku, bokserkach i niezawiązanych glanach, do sąsiadów. Nie, żebym się jakoś szczególnie naszła. Daleko nie mam. Czterdzieści metrów, no, góra pięćdziesiąt. Było po szóstej, więc wiedziałam, że Michał, mój sąsiad i przyjaciel od czasu, kiedy uczyliśmy się korzystać z nocników, był już w pracy i kroił ludzi. On lubił w poniedziałki zaczynać operacje bardzo, bardzo wcześnie. Pierwszą miał właśnie o szóstej. Podobno i pielęgniarki, i asystenci tego nienawidzili, ale doktor Nitsch był tak dobrym…

„Bitwa na miarę jednego życia” – fragment

 – Wyjedź za miasto, za jakiekolwiek z miast Romy. Na polach zobaczysz tylko zdemobilizowanych i zbyt okaleczonych, żeby walczyć, no i kobiety i dziewczynki. Przejdź się ulicami Latium, zobacz, kto pracuje w warsztatach, kto prowadzi sklepy. Kobiety, starcy i kaleki.  – O to ci chodzi?! Teraz dopiero wybuchł prawdziwym gniewem, który dziś krążył mu jakoś wyjątkowo płytko pod skórą. Teraz dopiero siła jego krzyku sprawiła, że wszyscy pochylili głowy. – Tylko o to ci chodzi!? – parsknął teraz wysilonym śmiechem – O baby!? Bo sama jesteś pizdą, jak one! –…

„Mrs Wheelton-Jones ma zwidy” – fragment

„W starości we wszystkich, którzy nas otaczają, szukamy śladów tych, których znaliśmy i kochaliśmy” – pomyślała sobie Mrs Wheelton-Jones – „Tak radzimy sobie z upływem czasu i stratą. Dzięki temu wydaje nam się, że nie straciliśmy nikogo do końca, a wszyscy, których kiedyś znaliśmy, żyją sobie w innych” To była dziwna myśl, ale Josie ją polubiła, jak lubiła wszystko, co było odzwierciedleniem ciągłości i trwania.  – To faktycznie wygląda rewelacyjnie – klasnęła rękami, patrząc na eleganckie pudełeczka z lunchem – A macie dla mnie czas? – Oczywiście, Josie – Elijah…

„Pracowite wakacje w Rzymie” – fragment

Andrea – Jakim cudem ten telefon zadzwonił? Kto to jest Wujaszek Wania? Czemu ten gość mówi z ruskim akcentem? Czemu, do chuja psa, nazywa cię myszeńką? Każdy z nich oczywiście musiał zadać jakieś pytanie, no bo jak nie?  Prywatna rozmowa telefoniczna, z Alexem, znajdującym się w jednym pomieszczeniu z rozmówcą, była niemożliwa. Niewiele można poradzić na niesamowicie wyostrzony słuch Zmiennych. To samo tyczyło się przypadku, kiedy moi chłopcy przebywali z rozmówcą w jednym pokoju: prywatność była również wykluczona. Oni nie mieli super-naturalnego słuchu. Ich po prostu interesowało wszystko i nie…

„Morze krwi” – kolejny fragment

Podobno fragment, który wybrałam i opublikowałam wcześniej, jest nudny. Wypraszam sobie, ale publikuję inny. Fragment rozdziału czwartego: Krew. Dużo krwi. Alex – To zastrzyk przeciwbólowy, idiotko. Michał musiał uderzyć Andreę w rękę, bo usłyszeliśmy plaśnięcie i ciche „auć”. Mój Wilk przeskoczył ze stanu „wkurzony”, w stan „na wojennej ścieżce”, ale uspokoiłem go i powiedziałem, że to było w najlepszym interesie naszej Andrei. Naszej? Potrząsnąłem głową. Potem było kolejne „auć”. – Misiek, kurde… Andrea jako pacjent była katastrofą. Musiałem to przyznać. Nie wiem, co zrobiłbym na miejscu Michała, ale bardzo prawdopodobne,…