Beezar.pl, czyli najdziwniejsze miejsce w sieci…

Trafiłam przez przypadek na Beezar.pl,

miejsce, które jest tak „bizarre”, że sama nie wierzę, że wpuściłam tam swoją książkę! Serwis sam definiuje się w sposób następujący:

„Beezar.pl jest portalem łączącym w sobie rozbudowane funkcje serwisu self-publishingowego z serwisem społecznościowym. Powstał z myślą o polskich artystach (pisarzach i muzykach) oraz naukowcach, a także o wszystkich zainteresowanych poszukiwaniem nowych odkryć literackich, muzycznych i naukowych”.

Właściciele/administratorzy/zarządzający serwisem piszą o nim dalej:

„W Portalu opublikujesz ebooki oraz pliki mp3. Założysz profil swojego solowego projektu lub zespołu muzycznego w którym grasz. Utwory mp3 nagrane solo lub z zespołem, sprzedasz jako single albo pogrupujesz w konkretne albumy. W zależności od tego czy jesteś pisarzem, naukowcem czy muzykiem stworzysz własną bibliografię lub dyskografię, niekoniecznie związaną tylko z utworami opublikowanymi w Beezar.pl.

Dyskusje z fanami

W Beezar.pl masz możliwość stworzenia kręgu fanów Twojej twórczości oraz poddania jej ocenie innych. Możesz podzielić się wrażeniami dotyczącymi konkretnego utworu i porozmawiac na temat warsztatu twórczego poszczególnych artystów.

Zarobki w Beezar.pl

Podczas publikacji samodzielnie ustalasz marżę jaką chcesz uzyskać za sprzedaż jednego egzemplarza Twojego utworu. Zarobione pieniądze kumulujesz w „portfelu”, a po osiągnięciu progu 100 złotych masz możliwość wypłacenia środków na osobiste konto bankowe.
Ponadto za udział w konkursach i ofertach promocyjnych organizowanych przez Beezar.pl możesz zarobić dodatkowe środki przelewane na Twoje konto bonusowe”.

No i umieściłam się, a czemu nie?

mam nadzieję, że moja książka  nie będzie miec tam koszmarów. 

Proces zakładania konta i publikacji jest banalnie prosty. Powiedziałabym, że w czasach RODO i braku zaufania do „internetów” jest nawet zbyt prosty, dlatego nie zostawiłam im swojego NIP. Są rzeczy, co to których kobieta powinna zachowywać dyskrecję. NIP, PESEL są takimi właśnie rzeczami.

Umieściłam „Morze krwi” także zbędnych dramatów i kłopotów.

To tyle, co mogę po Beezar powiedzieć.

Boję się tam zaglądać, wiecie?
Czasem są takie miejsca, które są trochę creepy, to jest takie. Nie mam pojęcia, jak to wyjaśnić. Są przecież site’y w których aż kipi od złości, gdzie każdy dostaje po uszach i to one powinny wydawać się nieprzyjazne, prawda?
Beezar jest po prostu… jak umarłe miasteczko, w którym krążą duchy.

Zostawiłam tam swoją książkę, tak jak zostawia się swoje rzeczy w różnych miejscach, w nadziei, że ktoś na nie wpadnie, znajdzie je i polubi.

Polecam Bezaar.pl? Nie.

Uwaga: to że uważam, że serwis umiera, nie znaczy, że jest martwy. Jego Uzytkownicy toczą spory i dyskutują we własnym gronie. Może zatem po prostu nie potrafiłam się w nim znaleźć lub nie miałam dla niego wystarczająco dużo czasu?

Nie wiem. Podtrzymuję swoją opinię: jeśli chcesz publikować książki, a masz dużo czasu, to zaplanuj Bezaar.pl jako ostatnią instancję, w której książkę umieścisz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *