Skip to content

Miesiąc: Grudzień 2020

„Splątane drzewo życia” Davida Quammena – czyli zapowiadało się lepiej…

Dawno nie cieszyłam się na żadną książkę tak, jak na „Splątane drzewo życia”   Kocham ewolucję Uwielbiam książki opisujące jej mechanizmy i to na każdym poziomie, od molekularnego po społeczny. Nie wiem, czy jest coś od ewolucji piękniejszego. Dlatego, kiedy zobaczyłam, że wydano po polsku Quammena, pomyślałam sobie: „yasssssss”. Opis zapowiada co następuje: „Co wydarzyło się na przestrzeni ostatnich około czterech miliardów lat, by życie od swych prymitywnych początków mogło wybujać do tak olśniewającej różnorodności i złożoności, jaką obecnie możemy podziwiać? Jak przypadkowe zdarzenia dały początek stworzeniu tak cudownemu jak…

Najlepszy prezent świąteczny? Umowa na wydanie trzeciego tomu „Drogi Smoka”!

Na początek – WESOŁYCH ŚWIĄT! Dla wszystkich, którzy je obchodzą i dla tych, którzy po prostu korzystają z tego, że nie trzeba iść do pracy. OBY TE DNI MINĘŁY WAM SPOKOJNIE I RADOŚNIE. Teraz sprawa zasadnicza (dla mnie): trzeci tom „Drogi Smoka” wyjdzie nakładem wydawnictwa 4Generations!   Trzeci tom „Drogi Smoka” to… …więcej Olega, Alexa i Andrei, zdecydowanie więcej miejsca dla Napierów, Hyeon Ju i chłopaków z Krakowa. Pojawią się inni Nadnaturalni – poznacie wreszcie Nieśmiertelnych, Magicznych i co najmniej jednego Panteona. No i zagrożenie😱. Ale takie, że… hoho. Ani…

Natalia o „Pracowitych wakacjach w Rzymie”: nie potrafiłam się od tej książki oderwać

Drugi tom cyklu „Droga Smoka”, czyli „Pracowite wakacje w Rzymie”, miał swoją premierę 24 listopada. Pokazało się już kilka recenzji, którymi się z Wami dzieliłam. Dziś Natalia, nastka_diy_book BTW: zachęcam do śledzenia jej profilu. Dużo fajnych opinii i recenzji! Ale do rzeczy. Oto, co Natalia  pisze o mojej książce: „Muszę przyznać, że nie potrafiłam się od tej książki oderwać. Nie chodzi tylko o sam gatunek, ponieważ uwielbiam książki z gatunku Urban fantasy, lecz to właśnie dodatek romansu paranormalnego tworzy z książki genialną pozycję. Właśnie ten romans paranormalny powoduje u mnie…

„Coś głęboko ukrytego. Światy kwantowe i emergencja czasoprzestrzeni” Seana Carrolla, czyli – wow, napracowałam się czytając!

„ŚWIAT JEST FUNKCJĄ FALOWĄ” [s.43] Jest dobry rodzaj zmęczenia, taki, który przychodzi razem z satysfakcją, bo po długim wysiłku udało się zrobić coś dobrego lub wartościowego. Kiedy odłożyłam „Coś głęboko ukrytego” Seana Carolla od wydawnictwa Prószyński i S-ka (dziękuję za książkę!) miałam właśnie takie uczucie. To była bardzo, bardzo trudna lektura Nie będę udawać, że jestem matematyki czy fizykiem, nie jestem. Lubię tzw nauki ścisłe na tyle, żeby trzymać rękę na pulsie wydarzeń i nie popełniać żenujących błędów w rozmowie z moimi znajomymi, nerdami/geekami/specjalistami. Ale i lubienie, i bycie jako…

„Błyszczące sześciany” Dexa Carstera, czyli jak nie pokochałam głównego bohatera

„Poczułem coś na kształt pogardy do siebie za chwilę okazania słabości. Ucieczka od problemów poprzez strumień lasujących mózg zawartości transmitera była jednak zbyt pociągająca dla mego rozdartego serca. Romansidła, dramaty, sporty drużynowe, fantastyka naukowa, kanały przyrodnicze, erotyka – wszystkiego było na pęczki. Wszystkim tym karmił się dawny świat i do niczego dobrego nas to nie doprowadziło. Nie miałem zamiaru powielać błędów innych pochłaniaczy tanich odskoczni od rzeczywistości. Mimo wszystko wciąż uważałem, że mogłem zrobić dla świata coś więcej niż tylko stać się jednym z wielu trybików nienaoliwionej maszyny, która w…

„The Sound of a Wild Snail Eating” Elisabeth Tova Bailey, czyli książka zupełnie niezwykła

Wyobraźcie sobie, że jesteście bardzo chorzy Spędzacie w łóżku nie tydzień, dwa. Ale miesiące i lata. Choroba sprawia, że jesteście zależni od innych i macie zaledwie tyle sił, by odwrócić głowę na poduszce. Pewnego dnia budzicie się w nocy i słyszycie dziwny dźwięk. Jakby ktoś bardzo, bardzo mały chrupał seler naciowy. I po chwili uświadamiacie sobie, że słyszycie jak ślimak, którego dostaliście od sąsiadki i który mieszka w terrarium, je sałatę. „The Sound of a Wild Snail Eating” Elisabeth Tova Bailey to niezwykła książka Pokazuje chorobę, ale przez pryzmat… pasji,…

„George i Wielki Wybuch” Lucy i Stephena Hawkingów, czyli bardzo przyjemny powrót do szkoły…

Najpierw wyznanie Po książkę dwójki Hawkingów sięgnęłam, bo mam znajomego, który regularnie punktuje moją niewiedzę/luki w wiedzy z zakresu tzw „przedmiotów ścisłych” (fatalna nazwa, tak zupełnie btw. Ktoś, kto ją wymyślił, nie znał mojej mgr od rosyjskiego z liceum. To dopiero był przedmiot ścisły. Do dziś „ji pomniu cziudnaje mgławienije” śni mi się po nocach…). Ma rację, więcej nie wiem, niż wiem, choć zwykle udaje mi się niewiedzę przykryć. Zbyt rzadko, co mnie irytuje, więc… Zresztą to nie tylko ambicja, ale i potrzeba A Wy, nie miewacie czasem wrażenia, że…

„The Cartiers” Franceski Cartier Brickell, czyli brylanty, perły i inne takie

Gdzie zwykle kupujecie swoje diamenty? U Tiffany’ego? W Van Cleefs& Arpels? U Cartiera? Tak tylko pytam, bo chciałabym wiedzieć, ot, na wypadek, gdyby przyszło mi go głowy nabyć jakiś pierścionek z brylantem albo tiarę. Tiara to must have każdego sezonu. Tak, robię sobie żarty, przyznaję! Ale to dlatego, że ostatnie dni spędziłam z rodziną Cartier Sięgałam po „The Cartiers. The Untold Story of the Family Behind the Jewelry Empire” autorstwa Franceski Cartier Brickell z niepokojem, który miał dwa źródła. Pierwsze z nich wynika z mojego „braku przekonania” do historii XIX…