Skip to content

Miesiąc: Wrzesień 2020

„Ziemia nieświęta” Grzegorza Gajka, czyli na każdej ścieżce czyha strach

„Gdzieś w oddali słychać było dudnienie licznych kopyt. Spośród obleczonych w koronki pajęczyn gałęzi wyzierało nienaturalnie wielkie i jasne oko księżyca. Witchdoctor wstał. Między drzewami majaczyły sylwetki duchów – nieskończony korowód, przeszłość, przyszłość. Los. Jego los. Czarownik zamknął oczy i zobaczył ścieżki. Niezliczoną liczbę ścieżek”. Horror. Jesteśmy w świecie, pod którego powierzchnią czai się groza „Ziemia nieświęta” Grzegorza Gajka jest dobrym pomieszaniem horroru, powieści gotyckiej, urban fantasy, dark fantasy z domieszką powieści rozliczeniowej. Jest postmodernistycznym odwołaniem do kultury wysokiej i do tej – zdecydowanie niskiej. Jest powieścią, którą przeczytałam za…

„(…) autorce gratuluje świetnego debiutu!” – kolejna recenzja „Morza krwi”!

Ojej, jest i kolejna recenzja „Morza krwi”! Tym razem autorstwa inżynier.i.ksiązki, która czyta i recenzuje m.in dla portalu nakanapie.pl. To z Klubu Recenzenta tegoż portalu otrzymała moją książkę. ❤️ Zacytuję inny fragment recenzji Całość jest w nakanapie.pl, gdzie Was odsyłam.  Lubię sposób, w jaki zostali wykreowani główni bohaterowie, ani przez moment nie są płascy i przerysowani, co jest ogromnym plusem i sprawia, że lubię ich od początku do końca, a ich zachowanie absolutnie mnie nie irytuje. Lubię przyjaciół Andrei, którzy wnieśli dużo humoru do tej historii. Pokazali co oznacza prawdziwa…

„Podoba mi się w niej dosłownie wszystko” – czyli Aleksandra Sarzyńska o „Morzu krwi”

Muszę przyznać, że uważnie obserwuję instagramowy profil lady_in_red_ola_la . Lady_in_red_ola_la to solidna firma Zdjęcia, które pokazuje na Instagramie i na swoim profilu facebookowym są dopracowane, przemyślane i wysmakowane, a recenzje konkretne. Ola nie schlebia. zdjęcie poniżej i w czole wpisu pochodzi ze strony facebookowej Oli Sarzyńskiej Kiedy dowiedziałam się, że dostała „Morze krwi” do recenzji miałam tremę. Kto by nie miał? – pocieszałam się, przypominając sobie wszystkie zalety książki, którą napisałam. Tak, myślę, że napisałam bardzo ciekawą serię książek Mogę mieć gorsze dni i nie wierzyć w siebie, ale w głębi…

„Książę” Magdaleny Parys, czyli przeszłość w natarciu

„Nic nie boli dziwniej niż stary ból, który sączył się i bolał po trochu, bo nie zdążył wyboleć całkiem. Jak gdyby czekał na dogodny moment, aby ten, który go w sobie nosił, był wreszcie gotów. Teraz cię odwiedzę, przyjdę i będę. Byłem cierpliwy, łagodny, teraz po prostu jestem”. Kojarzy Wam się tytuł „Książę” z Machiavellim? Powinien, bo pod płaszczykiem thrillera politycznego słyszę w książce Magdaleny Parys pytanie o naturę sprawowania rządów, dochodzenia do władzy, o motywacje rządzących. Podobnie jak traktat włoskiego filozofa i ten „Książę” jest głęboko pesymistyczny. Dobra, dobra…

„Being mortal. Medicine and what matters in the end”, czyli szczera rozmowa o śmierci, starości i umieraniu

Bycie istotą śmiertelną? Co to znaczy? Sama nie wiem, co sprawiło, że sięgnęłam audiobooka/książkę dr Atula Gawande? Może informacje o kolejnych osobach, które zmarły na covid, może boleśniejsze zrozumienie własnego starzenia się i śmiertelności? Nie mam pojęcia. Wiem dwie rzeczy: słuchanie „Being mortal” proste nie było oraz ani przez chwilę nie żałowałam, że tej książki wysłuchałam. Od razu powiem, że książka wyszła po polsku i można ją znaleźć. Nosi tytuł: „Śmiertelni”.  Kim jest dr Atul Gawande? To Amerykanin, chirurg, pochodzący z rodziny z medycyną związanej „od pokoleń”. Autor kilku książek,…

„Cher Bon Dieu”, czyli „Kolor purpury” Alice Walker

Leżała sobie spokojnie na półce, w Krakowie Dawno nie miałam jej w rękach. Kilka dobrych lat. Siedem? Osiem? Chyba bałam się jej dotykać, bo kupiłam ją dawno, dwadzieścia lat temu, w Tunisie, w małym antykwariacie na Menzah VI. Książkę wydano w latach 80. na fatalnym papierze, klejoną, co widać, bo kartki fruwają – patrzcie, biedna książka, prawda? Czytałam ją powoli, bo nie mówiłam wtedy najlepiej po francusku. Dawkowałam ją sobie też dlatego, że każdy kawałeczek bolał i wrastał we mnie. . „Kolor purpury” Alice Walker, po francusku „Cher bon Dieu”,…

„Twardy. Zimny. Martwy” Marcina Pełki, czyli John Rambo spotyka Brudnego Harry’ego

Bawiłam się jak dziecko! Nie, nie żartuję. Nie, nie używam ironii. Stwierdzam fakty. Dla mnie „Twardy. Zimny. Martwy” Marcina Pełki to książka typowo wakacyjna. Niech rzuci kamieniem, kto takich nie czyta. Książka Pełki przywołuje nostalgiczne wspomnienia godzin spędzonych przy zdartych taśmach VHS, na oglądaniu filmów z szybką akcją, z kawałkami ciał walającymi się dookoła, strzelaniną i emocjami ograniczonymi do minimum. „Twardy. Zimny. Martwy” Marcina Pełki taki właśnie jest i podoba mi się to. W dalszym ciągu nie żartuję ani nie ironizuję. Żyjemy w wolnym kraju i mam pra… stop, od…