Skip to content

Miesiąc: grudzień 2019

„Kocham cię jak Irlandieeee”

Z „Dublina” do „Irlandii” Edward Ruthefurd w swojej „Irlandii” kontynuuje wątki z wcześniejszej książki, z „Dublina”. Śledzimy losy potomków bohaterów, których zdążyliśmy już poznać, a nawet polubić. Pierwsza książka obejmuje ponad tysiąc lat historii Szmaragdowej Wyspy, druga – ledwie kilka setek, ale jakie to lata! Anglicy coraz bardziej ograniczają autonomię irlandzkich baronów, napływają nowi koloniści, różniący się od rdzennych Irlandczyków religią, zwyczajami, językiem, wprowadzane są nowe prawa. Ciężka ręka Korony ogranicza i dramatycznie utrudnia życie. Wojny domowe, bunty, rzezie, wielki głód, fala emigracji za ocean, powstanie i niepodległość. Sporo się…

Jak zmasakrować templariusza i asasyna? To proste!

Mam nieszczęście należeć do tych ludzi, którzy rzadko odkładają książki. „Jak to, ja nie dam rady?”, „Nie, dam mu/jej szansę”, „Może się rozwinie”, „To nie może być takie złe”. Wiecie, takie właśnie myśli chodzą mi po głowie, kiedy czytam jakiegoś gniota. To czemu nim nie rzucę w kąt? Bo po pierwsze: książkami się nie rzuca, a po drugie, uczono mnie przecież, żeby się nie poddawać. Nie poddaj się! Wytrwaj! Idź do przodu! No. Tak. Chciałam uzupełnić wiedzę. Po raz kolejny przeleciałam przez „Królów przeklętych” Maurice Druona i chciałam odświeżyć to,…

„Skrzypeczki płanetników” Mariusza Obiedzińskiego. Czyli: kolejne YA w mojej kolekcji!

No, człowiek czyta powieści dla młodzieży, co się człowiek będzie wymigiwał i udawał, że tego nie robi? Jeśli się lubi fantasy, urban i SF, to sięga się z ciekawości i po rzeczy dla nieco młodszych odbiorców. Oto kolejna z takich lektur, które mam za sobą: „Skrzypeczki płanetników” Mariusza Obiedzińskiego. Książka będzie mieć swoją premierę pod koniec lutego. Rodzeństwo, Tomek i Luiza, jedzie spędzić swoje urodziny u dziadka. Oboje obchodzą je tego samego dnia, dokładnie w noc Kupały. Jak można się domyślić, nie będą to dla nich takie zwyczajne urodziny. Ale…

„Złote klatki” Elizabeth Smal, czyli: jestem ofiarą ironii czy nie?

„Złote klatki” Elizabeth Smal zmusiły mnie do odkurzenia na własny użytek pojęcia „ofiary ironii”. Uwaga, nie wykładam tu niczego, nie mądrzę się, poprawiam jedynie własną znajomość teorii literatury.Otóż ofiara ironii, to taki ktoś, kto stwierdzenie: „fajna bryka”, wypowiedziane przez jednego „samochodziarza” do innego, bierze za pochwałę samochodu, będącego przedmiotem dyskusji, a nie jego druzgocącą krytykę. Każdemu pewnie raz czy drugi zdarzyło się być taką ofiarą ironii. Mnie także. Powiem tak: nienawidzę tego uczucia, kiedy już się zorientuję, że się nie zorientowałam ?! Czytałam sobie zatem „Złote klatki” Elizabeth Smal, z…

Językowy kameleon, czyli „Miasto niesamowitości” Huberta Smolarka

Dostałam „Miasto niesamowitości” Huberta Smolarka i muszę przyznać, że nie paliłam niespecjalnie, żeby sięgnąć po tę książkę. Ale kiedy już ją otworzyłam, wsiąkłam dokumentnie. Nie, nie dlatego, że jak napisano na okładce „to zbiór opowiadań z pogranicza weird fiction, fantastyki oraz thrillera, które łączy tytułowe miasto – Toruń”. Nie. Dlatego, że uświadomiłam sobie, że mam do czynienia z językowym kameleonem! Ale o tym, duuużo szerzej, za chwilę. Wydawca, prezentując tę pozycję, zachęca czytelnika przywołaniem wielkich gatunku: Poego, Lovecrafta, Doyle. To prawda, wpływy czuć i słychać w narracji, w kreacji świata…

Białowłosy transformers między piekłem a niebem

„Anioł trzeciego świata” Sylwestra Wysockiego to dziwna książka. Mam spory kłopot z jej ocenieniem, a nie miewam przecież kłopotów z powiedzeniem, że coś mi się podoba/nie podoba. Wiecie, co mnie uwiera? Gdybym dzieliła swoją opinię na warstwy, to wyglądałaby tak: 1. Ogólny pomysł na akcję – 5/10 2. Wykonanie – 2/10 3. Wyobraźnia plastyczna 7/10 4. Umiejętność przelania obrazów na papier? 2/10 5. ilość akcji na stronicę 7/10 6. umiejętność opisania bitew, bitek, ataków i uników? 1/10 7. kreacja postaci 4/10 8. umiejętność nadania im życia – 1/10 I tak…