Skip to content

Miesiąc: Grudzień 2019

„Kocham cię jak Irlandieeee”

Z „Dublina” do „Irlandii” Edward Ruthefurd w swojej „Irlandii” kontynuuje wątki z wcześniejszej książki, z „Dublina”. Śledzimy losy potomków bohaterów, których zdążyliśmy już poznać, a nawet polubić. Pierwsza książka obejmuje ponad tysiąc lat historii Szmaragdowej Wyspy, druga – ledwie kilka setek, ale jakie to lata! Anglicy coraz bardziej ograniczają autonomię irlandzkich baronów, napływają nowi koloniści, różniący się od rdzennych Irlandczyków religią, zwyczajami, językiem, wprowadzane są nowe prawa. Ciężka ręka Korony ogranicza i dramatycznie utrudnia życie. Wojny domowe, bunty, rzezie, wielki głód, fala emigracji za ocean, powstanie i niepodległość. Sporo się…

Kolejny fragment „Uleczonego świata”

„Uleczony świat” w całości między innymi na Legimi.pl Oleg – Ja pierdolę, trzeba mieć jaja jak melony, żeby z nimi dzielić łoże. Przerażające sukin… dranie. James, rudy troll, brzmiał jak pełne podziwu połączenie współczesnego nastolatka i siedemnastowiecznego Szkota. Powinien się zdecydować, kim jest, no. I nie obrażać mojej diabelskiej dwójki. Wzruszyłem ramionami. Zgadzanie się z Napierami rzadko prowadziło do czegoś dobrego, najczęściej do bójek lub pijatyk. Albo jednego poprzedzonego drugim. Takie było przynajmniej moje dotychczasowe doświadczenie. Ale to, co mówił Jamie, to była prawda. Mam jaja i dzieliłem łóżko i…

Wigilijne rozdanie🎄

Dziś wigilijne rozdawnictwo mojej książki. Uwaga – tylko ebook! Za to można wybrać format: mobi, epub, pdf lub pdb. Rozdaję głównie tu: https://www.instagram.com/m.lech.writer/ Moje „Morze krwi” może być gorzkawą i szorstką odtrutką na słodycz Świąt Bożego Narodzenia. To romans, to prawda, ale urban fantasy, w dodatku z tych bardziej brutalnych, zarówno w warstwie akcji, jak i języka. Uprzedzam lojalnie wszyskich, że to książka dla dorosłych, zdających sobie sprawę z tego, że w języku polskim istnieją wulgaryzmy, a w świecie – brutalność i brzydota. Niezłym jestem marketingowcem, prawda? Brawo, ja! 🤣…

Jak zmasakrować templariusza i asasyna? To proste!

Mam nieszczęście należeć do tych ludzi, którzy rzadko odkładają książki. „Jak to, ja nie dam rady?”, „Nie, dam mu/jej szansę”, „Może się rozwinie”, „To nie może być takie złe”. Wiecie, takie właśnie myśli chodzą mi po głowie, kiedy czytam jakiegoś gniota. To czemu nim nie rzucę w kąt? Bo po pierwsze: książkami się nie rzuca, a po drugie, uczono mnie przecież, żeby się nie poddawać. Nie poddaj się! Wytrwaj! Idź do przodu! No. Tak. Chciałam uzupełnić wiedzę. Po raz kolejny przeleciałam przez „Królów przeklętych” Maurice Druona i chciałam odświeżyć to,…

„Dreamwalker i Wilk” – fragment

„Dreamwalker i Wilk” jest szóstym tomem sagi „Droga Smoka”. „Dreamwalker i Wilk” – zarys fabuły Gdyby nie to, że Ninę Łącz z rowu wyciągnęli bikerzy, spędziłaby noc we wraku samochodu.Co jeszcze może się zdarzyć w weekend? Cóż. Nina ocali życie ojca i dziecka, dostanie niesamowitą pracę, odkryje, że weszła do świata Nadnaturalnych. Zdąży się także zakochać w przystojnym, acz sporo od niej starszym, Akanishi no Yoshitsune. Co jeszcze przytrafi się dwójce ludzi, których dzieli prawie wszystko? Fragment powieści   Nina Szpital w Bochni był jednym z tych, których nikt nie…

„Dreamwalker i Wilk”. Cykl się rozwija!

No dobrze. Skończyłam z zasadniczą częścią „Drogi Smoka”. Alex, Oleg i Andrea mieli tyle miejsca i tyle czasu, że wszystkim należy się trochę odpoczynku od nich, prawda? Zapraszam do spotkania z nowymi/starymi bohaterami, pochodzącymi ze świata „Drogi Smoka”. Muszę się do czegoś przyznać: lubię tę dwójkę ludzi, których przygody oddaję w Wasze ręce. 🙂 „Dreamwalker i Wilk” to także romans urban fantasy, bo jak nie? Nina Łącz miała drugi wypadek samochodowy w ciągu trzech dni i była nieco zmęczona tym zamieszaniem. Była zmęczona także bałaganem, jaki zapanował w jej życiu.…

„Skrzypeczki płanetników” Mariusza Obiedzińskiego. Czyli: kolejne YA w mojej kolekcji!

No, człowiek czyta powieści dla młodzieży, co się człowiek będzie wymigiwał i udawał, że tego nie robi? Jeśli się lubi fantasy, urban i SF, to sięga się z ciekawości i po rzeczy dla nieco młodszych odbiorców. Oto kolejna z takich lektur, które mam za sobą: „Skrzypeczki płanetników” Mariusza Obiedzińskiego. Książka będzie mieć swoją premierę pod koniec lutego. Rodzeństwo, Tomek i Luiza, jedzie spędzić swoje urodziny u dziadka. Oboje obchodzą je tego samego dnia, dokładnie w noc Kupały. Jak można się domyślić, nie będą to dla nich takie zwyczajne urodziny. Ale…

„Uleczony świat” – kolejny fragment powieści

„Uleczony świat” – piąta część sagi „Droga Smoka” „Uleczony świat” zarys akcji powieści Andrea, Alex i Oleg wreszcie są razem. Obudzili Smoka i przeżyli Czarne Piaski. Świat Nadnaturalny także wydaje się podnosić po klęskach, które na niego spadły. Zaraza Zmiennych, rebelia Magicznych, próby zatrucia Nieśmiertelnych – wszystko to jest już historią. Można by się cieszyć życiem, gdyby nie to, że ciągle nie wiadomo jednego: kto stoi na czele spisku, którego celem jest przejęcie władzy nad Nadnaturalnymi i nad Ludźmi? Wprowadzenie do fragmentu 7 lutego 2054 roku Niwiński powiedziała do lady…

„Złote klatki” Elizabeth Smal, czyli: jestem ofiarą ironii czy nie?

„Złote klatki” Elizabeth Smal zmusiły mnie do odkurzenia na własny użytek pojęcia „ofiary ironii”. Uwaga, nie wykładam tu niczego, nie mądrzę się, poprawiam jedynie własną znajomość teorii literatury.Otóż ofiara ironii, to taki ktoś, kto stwierdzenie: „fajna bryka”, wypowiedziane przez jednego „samochodziarza” do innego, bierze za pochwałę samochodu, będącego przedmiotem dyskusji, a nie jego druzgocącą krytykę. Każdemu pewnie raz czy drugi zdarzyło się być taką ofiarą ironii. Mnie także. Powiem tak: nienawidzę tego uczucia, kiedy już się zorientuję, że się nie zorientowałam 😉! Czytałam sobie zatem „Złote klatki” Elizabeth Smal, z…

Językowy kameleon, czyli „Miasto niesamowitości” Huberta Smolarka

Dostałam „Miasto niesamowitości” Huberta Smolarka i muszę przyznać, że nie paliłam niespecjalnie, żeby sięgnąć po tę książkę. Ale kiedy już ją otworzyłam, wsiąkłam dokumentnie. Nie, nie dlatego, że jak napisano na okładce „to zbiór opowiadań z pogranicza weird fiction, fantastyki oraz thrillera, które łączy tytułowe miasto – Toruń”. Nie. Dlatego, że uświadomiłam sobie, że mam do czynienia z językowym kameleonem! Ale o tym, duuużo szerzej, za chwilę. Wydawca, prezentując tę pozycję, zachęca czytelnika przywołaniem wielkich gatunku: Poego, Lovecrafta, Doyle. To prawda, wpływy czuć i słychać w narracji, w kreacji świata…