Skip to content

Miesiąc: Wrzesień 2019

O wątpliwych pożytkach ze śledzenia forów internetowych. Czyli: selfpublisher? A fuj!

Dla leniwych: post jest o tym, że jako selfpublisher mam przerośnięte ego i niedostatek talentu Zrobiłam to! Zrobiłam to, głupia, głupia, głupia! Czytałam internety! Sprawdzałam w sieci kilka wydawnictw, którym jakiś czas temu podesłałam swoje maszynopisy. Chciałam wiedzieć, co o nich sądzą inni piszący, jakie są opinie, kiedy odpowiadają, komu i co dalej. Jako człowiek, który większość swojego zawodowego życia spędził „budując internetową przyszłość naszego kraju” powinnam była wiedzieć, jak takie fora wyglądają. Powinnam pamietać, co się zwykle dzieje na forach. Ale nieeeee. Ja musiałam wejść i sprawdzić sama. Musiałam…

„Ja, ssak”, czyli znalezione w czasie szukania inspiracji

„Ja, ssak” Liama Drew to jedna z tych rzetelnych książek, które w równym stopniu uczą i zaskakują. Niekoniecznie to lektura dla początkujących i dopiero co odkrywających swoją fascynację biologią ewolucyjną, ale nie stawia też przed czytelnikiem zapór o wysokości Himalajów. Jest dobrze napisana, lekko i z polotem, bez trywializacji języka nauki i traktowania czytelnika z wyższością. Liam Drew sprawił, że jego podróż przez świat ssaków stała się dla czytelnika osobista. Nie wybrał konwencji wykładu, snuje opowieść o ssakach, co rusz podkreślając, że jest jednym z nich. To niezwykle ciekawe, bo…

„Dziewięć ogonów lisa” Michała Palarczyka

Na początek uwaga:   Oddanie książki do oceny innym ludziom, poprzez jej wydanie czy na skutek innych wydarzeń, jest aktem dowodzącym albo odwagi, albo nieodpowiedzialności. Piszemy coś, wlewamy w to całego siebie, a potem przychodzi ktoś i pisze, że to do chrzanu, że głupie, że sam by lepiej, że inni „umiom” bardziej… no właśnie.  Człowiek pisze i wystawia się na oceny, które czasem są niesprawiedliwe, czasem wredne, czasem wreszcie po prostu bolesne. (żeby nie było, udostępniam tekst wiadomości, którą dostałam od niedoszłego wydawcy) Wiem o tym i tym trudniej mi…

Człowiek szuka inspiracji. Człowiek czasem nawet je znajduje

Powiedzmy sobie jasno – tytuł nie jest najbardziej jasny. Za chwilę będzie lepiej. Dużo czytam, ponieważ mózg jest jak lokomotywa: żeby produkował moc, musi dostawać paliwo. Paliwem są słowa innych ludzi, rzeczywistość, zdarzenia, emocje. Bardzo często pomysły przychodzą z lektur. Chcę rozumieć innych ludzi, żyjących w innych epokach, po to, by moi bohaterowie mieli odrobinę historycznej akuratności. W poszukiwaniu tejże „akuratności” przesłuchałam dwa audiobooki. Pierwszy, ten którego nie polecam, to: „Unmentionable. The Victorian Lady’s Guide to Sex, Marriage, and Manners” Therese Oneill. I mam z tą pozycją duży kłopot. Z…

„Polowanie na cienie” poszło w internet!

„Polowanie na cienie” jest trzecim, najmroczniejszym na razie tomem „Drogi Smoka” Po zamieszaniu w Wiecznym Mieście („Pracowite wakacje w Rzymie”) Andrea Niwiński, Oleg Tsun i Alex Fitzwilliam mają w głowie tylko jedno… Nie, nie „to”! To znaczy… „to” także, ale przede wszystkim chcą po prostu mieszkać sobie w spokoju ciesząc się i życiem, i sobą. Marzą o tym, żeby nic się nie działo i żeby mogli niespiesznie uczyć się bycia w tym nietypowym związku, łączącym dwóch mężczyzn i kobietę, dwóch Zmiennych i Człowieka, dwójkę choleryków i peacemakera, dwójkę introwertyków i…

Koleżance, która zapytała, czemu byłam „zranioną sarną, dedykuję ten wpis!

Pisałam kiedyś o tym, jak nie być „zranioną sarną”. Koleżanka zapytała, co mnie konkretnie zabolało? Ludzie mają prawo do opinii, prawda? Nie odpowiedziałam jej od razu, bo opinia jeszcze bolała, a i mnie nie było łatwo przyznać się do tego, że nie jestem ideałem i moje pisanie nie powala wszystkich i każdego. Każdy tak ma, prawda? Ale, jako że obiecałam, że jej powiem, to muszę się wywiązać z obietnicy. Robię to publicznie, bo wierzę w egzorcyzmowanie własnych strachów. Takiego maila dostałam od wydawcy (kolejnego), który odrzucił moją książkę. ten przynajmniej…