Skip to content

Miesiąc: Sierpień 2019

„Polowanie na cienie” – fragment trzeciej części „Drogi Smoka”

„Polowanie na cienie” Trzasnęłam drzwiami i poszłam, jak stałam, w sięgającym mi do kolan podkoszulku, bokserkach i niezawiązanych glanach, do sąsiadów. Nie, żebym się jakoś szczególnie naszła. Daleko nie mam. Czterdzieści metrów, no, góra pięćdziesiąt. Było po szóstej, więc wiedziałam, że Michał, mój sąsiad i przyjaciel od czasu, kiedy uczyliśmy się korzystać z nocników, był już w pracy i kroił ludzi. On lubił w poniedziałki zaczynać operacje bardzo, bardzo wcześnie. Pierwszą miał właśnie o szóstej. Podobno i pielęgniarki, i asystenci tego nienawidzili, ale doktor Nitsch był tak dobrym chirurgiem, że…

Szykuję się do wypuszczenia w świat trzeciej części „Drogi Smoka”

  Trzecia część serii „Droga Smoka” to oczywiście także romans, ale tym razem – mroczniejszy niż dwie poprzednie części. „Polowanie na cienie”  pokazuje ten moment, w którym Ludzie: Andrea, Kuba, Wojtek, Michał i Mary, zanurzą się w świat Nadnaturalny, który – na dobre i na złe – zmieni ich życie. „Polowanie na cienie” to także powieść o zagrożeniu, jakie czyha na Zmiennych i na cały świat Nadnaturalny. Ktoś czai się w cieniu i atakuje, podgryzając, zabijając niszcząc. Hyeon Ju, Alex, Oleg, Yoshitsune, Mary i Napierowie robią wszystko, by uratować, co…

Jak autor, który inspirował może stać się dezinspiracją, czyli żal, żal, żal.

Przyznawałam się już nie raz i nie dwa do inspiracji literackich. Książki kocham, może niezbyt odwzajemnioną miłością, ale jednak. Zawsze, ale to zawsze ceniłam Thomasa Harrisa za jego „Milczenie owiec”. Pamiętam, że „Milczenie…” czytałam, siedząc pod kocem, uważnie rozglądając się, czy Hannibal Lecter gdzieś na mnie nie czyha. Dlaczego miałby na mnie się czaić, tego nie wiedziałam, ale byłam tak zafascynowana i przerażona jednocześnie, że nawet zastanawiać się nad tym nie chciałam. Cenię sposób, w jaki Harris zbudował każdą z postaci w tej książce, nawet taką, która pojawia się raz…

Jak przestać być zranioną sarną?

Człowiek, który pisze, nawet jeśli z pisania się nie utrzymuje, jest równie wrażliwy, jak kiedyś bywały panny na wydaniu. Czytelniczki i Czytelnicy romansów mnie zrozumieją. W niczym, ale to w niczym nie różnię się od „przeciętnej osoby piszącej”. Jestem wrażliwa. A krytyka mnie boli. Niedawno dostałam recenzję jednej z rzeczy, które napisałam. Jak można się już domyślić, recenzja łagodna nie była. Osoba oceniająca, której bardzo za jej uwagę podziękowałam, zrobiła kawał dobrej roboty. Znalazła błędy stylistyczne, nieznośności interpunkcyjne i zwykłe literówki. Opisała je rzeczowo i nawet dowcipnie. Podoba mi się…

W poszukiwaniu inspiracji: czego lękali się nasi przodkowie?

Ostatnio sporo czytam o przełomie renesansu i baroku. Fascynuje mnie ta epoka i jej ludzie. Widzę, jak wiele jest podobieństw między tamtymi czasami, a tymi, w których żyjemy. Wiem, że to brzmi paradoksalnie, bo jak to tak? XXI wiek i jakieś tam zamierzchłe epoki??? Samochody i karoce? Długie suknie i mini? Szabla i iphone? Tak, mogłabym wymieniać te różnice długo, ad nauseam prawie, ale dotarło do mnie, że jeśli popatrzymy na to, co najważniejsze, na ludzi, ich zwyczaje, strachy, zabobony i pragnienia, to przekonamy się, jak są podobne, żeby nie…

24 godziny z życia Zwykłusa Normalusa Człowiekusa

Alberto Angela miał nosa pisząc „Jeden dzień w starożytnym Rzymie”. To interesująca książka i wypełniła wiele luk w mojej wiedzy.  Wszyscy, którzy interesują się historią tamtego okresu potrafią wymienić co najmniej kilku cezarów, kilka wydarzeń, kilka osobistości, które wpłynęły na rozwój świata. Ale nie wiem, czy wszyscy potrafią sobie wyobrazić, jak to na prawdę było żyć w antycznym Rzymie. Mnie nie przychodziło to łatwo, bo mój paradygmat jest paradygmatem człowieka współczesnego, urodzonego w 2 połowie XX wieku. Widzieć Koloseum to jedno, ale wiedzieć, przeczytać, opisaną z detalami jedną z walk?…

„Bitwa na miarę jednego życia” – fragment

 – Wyjedź za miasto, za jakiekolwiek z miast Romy. Na polach zobaczysz tylko zdemobilizowanych i zbyt okaleczonych, żeby walczyć, no i kobiety i dziewczynki. Przejdź się ulicami Latium, zobacz, kto pracuje w warsztatach, kto prowadzi sklepy. Kobiety, starcy i kaleki.  – O to ci chodzi?! Teraz dopiero wybuchł prawdziwym gniewem, który dziś krążył mu jakoś wyjątkowo płytko pod skórą. Teraz dopiero siła jego krzyku sprawiła, że wszyscy pochylili głowy. – Tylko o to ci chodzi!? – parsknął teraz wysilonym śmiechem – O baby!? Bo sama jesteś pizdą, jak one! –…

„Mrs Wheelton-Jones ma zwidy” – fragment

„W starości we wszystkich, którzy nas otaczają, szukamy śladów tych, których znaliśmy i kochaliśmy” – pomyślała sobie Mrs Wheelton-Jones – „Tak radzimy sobie z upływem czasu i stratą. Dzięki temu wydaje nam się, że nie straciliśmy nikogo do końca, a wszyscy, których kiedyś znaliśmy, żyją sobie w innych” To była dziwna myśl, ale Josie ją polubiła, jak lubiła wszystko, co było odzwierciedleniem ciągłości i trwania.  – To faktycznie wygląda rewelacyjnie – klasnęła rękami, patrząc na eleganckie pudełeczka z lunchem – A macie dla mnie czas? – Oczywiście, Josie – Elijah…

O kobietach, które stały za plecami cesarzy

„Pierwsze damy antycznego Rzymu” Annelise Freinsenbruch to nie tylko faktograficzny opis największych i najbardziej znanych Rzymianek żyjących w starożytności, to także rzeczowa analiza tego, jak kobiety były odbierane w tej epoce.  Napisać, że Livia była posądzana o otrucie swojego męża, to jedno, pisali o tym i Tacyt, i Swetoniusz. Freinsenbruch idzie dalej, ona pisze, dlaczego historycy uważają, że była to prawdopodobnie jedynie legenda.  „Pierwsze damy antycznego Rzymu” to także książka okrutna. Okrutna, bo pokazuje, czarno na białym, jakie było życie w czasach, które tak często idealizujemy, bo idealizuje je popkultura.…

Jak napisałam dystopię…

Podobno pesymiści tak mają, lubią dystopie, bo im się wszystko kojarzy Niestety nie wiem, czy to prawda, bo nie prowadziłam żadnych badań na ten temat. Brak danych, brak możliwości generalizowania. Fakt jest faktem, że jeśli ktoś przychodzi do mnie i pyta, czy chcę dobrą wiadomość, czy złą, to zawsze wybieram złą. Dlaczego?  Bo IMHO nie ma „dobrych wiadomości”. Są relatywnie nie najgorsze, ale to wszystko. W historii i polityce też zawsze widzę tylko te „ciekawe rzeczy” i przewiduję podobno najgorsze z możliwych rozwinięcia akcji. Ergo – jestem pesymistą. Napisałam dystopie…