Skip to content

Very Urban Fantasy Posts

Zamykam bloga!

Drogie, kochane Czytelniczki Szacowni Czytelnicy   Ten blog będzie istniał jeszcze tylko kilka dni. Dziękuję Wam za wszystko, za każde przeczytane zdanie! Jesteście piękni! Muszę się skupić na pisaniu, nie na blogu. Jakby co – m.lech.writer@gmail.com    Zachęcam do kontaktu!   dziękuję! Monika Lech  

„Droga Smoka” na Amazon.com i Amazon.pl!

W ramach przypomnienia: 12 grudnia premierę miały „Czarne Piaski”, czwarty tom „Drogi Smoka”. Przy tej okazji pisałam nie tylko o tym, gdzie można kupić najnowszy tom (przypomnę: na stronie Wydawnictwa Oficynka, na Bonito.pl i Empik.pl) Jednak od niedawna pojawiła się opcja wejścia w posiadanie pierwszych trzech tomów „Drogi Smoka” w wersji papierowej!!! Skąd? Z Amazona! Jak? Już podaję konkrety. ale wpierw przypomnę, że pierwsze papierowe wydanie „Morza krwi” od nieodżałowanego, wspaniałego acz nieistniejącego (cholerna pandemia!) Wydawnictwa 4Generations można znaleźć w internecie, na Allegro, ktoś sprzedaje także na Instagramie. To jest…

„Droga Smoka” – gdzie można kupić e-booki?

Pochwaliłam się tym, że oficjalnie „Czarne Piaski” miały już swoją premierę. Pomyślałam sobie, że może warto przypomnieć poprzednie tomy. Bo trzy poprzednie tomy, to w kolejności: „Morze krwi” „Pracowite wakacje w Rzymie” „Sztuka znikania” i można kupić w najlepszych miejscach w internecie. Najlepszych dla książek. Wiem, nie każdy lubi e-booki. O wersjach papierowych w kolejnym wpisie Pod linkami podaję miejsca, gdzie „Drogę Smoka” w wersji e-bookowej można dostać. Legimi: Lech Monika – ebooki, audiobooki i książki – Legimi online Można zajrzeć na Google Książki i znaleźć w wyszukiwarce, co trzeba.…

„Błazen. Dzieje postaci i motywu” Michała Słowińskiego, czyli z kogo się śmiejecie…?

„Błazen pojawił się w chwili, kiedy człowiek zauważył, że ten obok myśli inaczej, mało że od niego, ale inaczej od ich fratrii, inaczej od całego premiera – i wtedy ów bystry obserwator zdziwił się, może zaśmiał, potem zaczął przekonywać, złościć się i w końcu albo dziwaka wypędził, albo zabił. Ten „inny” , w dodatku słabszy i mniejszy, zrozumiał w nagłej chwili olśnienia, że ten śmiech to jego ostatnia szansa. Błazen to społeczny archetyp […]. To także bohater numer jeden, by nie powiedzieć dziecko ludowej kultury śmiechu”. [s.25] No i jest…

„Jedzenie. Rytuały i magia” w opracowaniu Franza-Theo Gottwalda i Lothara Kolmera – warta polecenia!

„Spożywanie razem posiłków tworzy miedzy ludźmi więź. Wspólne przygotowywanie potraw – obecnie znowu będące w modzie – nakładanie ich i rozdzielanie, a potem rozmowy przy stole angażują wszystkich. Już dzięki koszykowi chleba podawanemu z ręki do ręki powstaje zamknięty krąg. W tym momencie zdaje się panować równość między tymi, którzy przy stole siedzą lub – jak kiedyś w starożytności – siedzą. Horyzontalna płaszczyzna i związek współbiesiadujących. We wcześniejszych i bardziej archaicznych społeczeństwach ludzie wierzyli jeszcze w związek wertykalny z innymi: ze zmarłymi lub istotami wyższymi”. [s.11] Potrzebowałam takiej książki: ciekawie…

„Odkrycie kreatywności. O procesie społecznej estetyzacji” Andreasa Reckwitza, czyli od artysty-naśladowcy po miasta kreatywne

„Jeśli w obrębie kultury współczesnej istniałoby pragnienie, które wykracza poza granice zrozumienia, to byłoby nim dążenie do tego, aby nie być kreatywnym. Dotyczy to zarówno jednostek, jak i instytucji. Niemożność bycia kreatywnym stanowi stanowi problematyczna, ale prawdopodobnie uleczalną słabość. Jednak niechęć do bycia kreatywnym i świadome niewykorzystanie kreatywnego potencjału, lub co gorsza brak woli wykrzesania z siebie lub dopuszczenia czegoś twórczo nowego, wydaje się pragnieniem absurdalnym, tak jak w przeszłości absurdalnym jawił się zamiar bycia niemoralnym, nienormalnym, niesamodzielnym”. [s.17]   No i to kolejna, bardzo solidna naukowa pozycja od Narodowego…

„Macie swoją kulturę. Kultura alternatywna w Polsce 1978-1996” Xawerego Stańczyka, czyli 1408 gramów nauki z pazurem!

„Treści kontestacyjne docierały oficjalnie i nieoficjalnie rozmaitymi mediami – od bezpośrednich spotkań i rozmów, poprzez zasłyszane opowieści, po nowoczesne środki masowego przekazu. Lektury i słuchanie muzyki stanowiły na pewno ważne kanały, ale nie można nie docenić wpływu kina i telewizji: przypuszczam, że oficjalnie dystrybuowany w kinach na początku lat osiemdziesiątych musical „Hair” w reżyserii Milosa Formana budził bez porównania większe zainteresowanie kontestacją niż naukowe publikacje szkoły frankfurckiej”. [s. 42] OK, to nie fair od razy w tytule  wpisu powiedzieć, ile waży książka, którą właśnie recenzuję. Ale dodam jeszcze jedno –…

Harry Oliver „Czarne koty i prima aprilis”, czyli niedosyt i raz jeszcze – niedosyt

„Chociaż mało której parze noc poślubna kojarzy się ze spaniem, nowożeńcy powinni mieć się na baczności, kiedy już zacznie morzyć ich sen. Dość makabryczny przesąd głosi bowiem, że to z nich, które uśnie później, będzie żyć dłużej”. [s.126] Harry Oliver „Czarne koty i prima aprilis” to – w założeniu – książka o tym, skąd się wzięły przesądy w naszym życiu. Jak sami zobaczycie na okładce – stoi to jak byk i nie da się tego nie widzieć.  Jednak widzieć to jedno, a dać się książce do siebie przekonać – to…

„Mitologia współczesna” Marcina Napiórkowskiego, czyli „to nie to, co myślisz, kochanie”

„…to właśnie przepaść między „ja” i „my”, pomiędzy tym, co „wiem”, a tym, co „się wie”, stanowi przestrzeń dla wyobraźni mitycznej! Patrząc na sprawy z tej strony, skłonny jestem zaryzykować stwierdzenie, że żyjemy w całkiem dobrym dla mitów czasie. Problem polega tylko na tym, że własnych mitów się nie widzi. We własne mity się wierzy. Można powiedzieć, że nie dostrzegamy mitycznych podstaw naszego światopoglądu, tak jak nie zauważamy okularów, przez które patrzymy, myśląc, że to świat jest taki, jakim go widzimy”. [s.11-12] Po przeczytaniu „Potwornych istot”, o której tutaj już…