Skip to content

Very Urban Fantasy Posts

„Sny Lazurowej Wody” Rafała Milcewicza, czyli pytania. Bardzo dużo pytań!

„Kiedy w Lazennie umiera król, a spadkobierca Lazurowego Tronu ginie bez śladu po bitwie na klifach, najpotężniejsze na Kontynencie królestwo pogrąża się w anarchii. Choć nad krajem roztacza się widmo wojny z Kamieniogrodem, lordowie z Kolegium Ochmistrzów rozpoczynają zakulisowy wyścig po władzę. Jednak nie tylko oni wezmą w nim udział. Koroną Królów zainteresowana jest też jedna z królewskich kochanic, oskarżana o czary Oreen. Motywowana zasłyszaną przepowiednią nie cofnie się przed niczym, aby zapewnić swojemu synowi koronę… Czyje podstępy i intrygi okażą się najskuteczniejsze? Komu uda się zrealizować swoje cele, a…

#zostańwdomu i samokształcenie selfpublishera

Tytuł notki powinien wywołać zawał serca u purystów językowych oraz u wszystkich zatroskanych stanem polszczyzny 🤭 W ubiegłym tygodniu postanowiłam się dokształcić i skorzystać z oferty, która pojawiła się w moim feedzie newsowym. Decyzja nie była najmniejszym kłopotem, bo organizująca trzydniowe wyzwanie dla osób zainteresowanych selfpublishingiem Twarda Oprawa ma swoją renomę. Właścicielka i szefowa Twardej Oprawy, Kinga Rak, przez trzy dni przeprowadzała grupę zapaleńców przez zakamarki selfpublishingu, opowiadając nie tylko o tym, jak przygotować książkę, ale i o tym, jak ją promować. Na wykładach Kingi zbierała się każdego dnia grupa…

„Gorączka filmowa” Pawła Sitkiewicza, czyli książka dla kochających kino, a nieco zmęczonych serialami

Jesteście ciekawi czy w XX-leciu międzywojennym chodzono raczej „do kina”, czy też „na filmy”? Odpowiedź – nieewidentną – otrzymacie w książce Pawła Sitkiewicza, „Gorączka filmowa” Wiecie? Uwielbiam historię w każdym jej aspekcie. Może nie mam ochoty zgłębiać wiedzy o wszystkich epokach, ale nigdy nie powiem „nie” książce opisującej, jak funkcjonowali zwykli ludzie, co jedli, jak się ubierali, jak wyglądało ich życie rodzinne, religijne, społeczne. Nawet jeśli opis życia codziennego dotyczy nielubianego przeze mnie okresu historycznego i tak jest dla mnie ciekawy. Nawet jeśli dotyczy lat 1918-1939 i tak go przeczytam,…

„Alexander the Great and the Macedonian Empire”, Kennetha W. Harla, czyli smakowity kąsek!

Mam kłopot z Aleksandrem Wielkim, na szczęście on się o tym nie dowie. Każdy pewnie „ma” taką postać historyczną, którą – owszem – docenia, której dokonania budzą jej/jego podziw, ale której nie lubi. Dla mnie taką postacią jest Aleksander Macedoński. Od przeczytania trylogii Karola Bunscha („Olimpias”, „Parmenion”, „Aleksander”) człowieka serdecznie nie znoszę. Żadne wysiłki edukacyjne podejmowane przez grono niezłych pedagogów w liceum czy później, na studiach, nie były w stanie zmienić mojego podejścia do tego, jak go nazywałam w myślach, „aroganckiego gówniarza”. Jest to – tak swoją drogą – dowód…

Tadam! „Morze krwi” ma wydawcę!

Nowe, ale ambitne wydawnictwo 4Generations wyda „Morze krwi”! Jak to tego doszło? W listopadzie, kiedy dopieszczałam ostatnią część mojego cyklu, „Śmiertelnie poważną rozrywkę”, zmusiłam się do zrobienia rzeczy dla mnie niezwykle trudnej: napisałam do kilku osób (znanych mi z serwisów Lubimy Czytać i Na Kanapie), które recenzowały książki urban i fantasy, i zapytałam, czy nie chciałyby przeczytać mojej książki i zrecenzować jej obiektywnie. Pytacie „co w tym trudnego?”🧐 Obiektywnie rzecz biorąc – absolutnie nic. Ludzie przecież zawsze proszą o przysługi, prawda? 😳 Subiektywnie? 😏 Dawno nie zrobiłam nic tak trudnego.…

Nie o książkach, a o rzeczywistości.

Nawet na tym blogu nie da się udawać, że koronawirusa nie ma. Da się za to podchodzić do pandemii racjonalnie. Dla tych, którzy zabłądzili na mojego bloga, mam ciekawą symulację, która dostałam od nieocenionego WJ. Można się bawić parametrami i patrzeć, co się może zdarzyć, kiedy zmienimy jedną zmienną. Pojemność szpitali? Wzrost liczby zarażonych? Mobilność obywateli? Wyniki nie napawają przesadnym optymizmem. Mimo wszystko zajrzyjcie na: meltingasphalt.com

„Czarne Koty” Edgara Hryniewickiego, czyli łatwo nie było

„Żeby złoto leciało za szczytne idee, byłbym najbogatszy […]” [s. 61] Tak właśnie myśli sobie bohater „Czarnych Kotów” Edgara Hryniewickiego, osiemnastoletni Mins. Złoto jest dla Minsa ważne. Urodził się ubogiej rodzinie, mieszka w jednej z gorszych dzielnic Thornis, jego przyjaciele posiadają tyle, ile posiada on: niewiele. A Mins ma ambicje i chce być kimś. Co prawda, kiedy czytałam „Czarne Koty”, zastanawiałam się, czy chce być bogaty, czy może woli być podziwianym przez wszystkim herosem, czy dobrym synem, czy wreszcie ukochanym? A może wszystko na raz i w tej samej chwili?…

Opowieści w czasach zarazy, czyli „Il Decamerone” Giovanniego Boccaccio

Czasy epidemii. Izolacja. 10 osób. 10 dni. 100 opowieści. „Dekameron” Giovanniego Boccaccia! „Nie będę się zbytnio szerzył nad szczegółami tej niedoli, co nasz gród dotknęła; powiem jeno, że zaraza nie mniej rozszerzyła się po miejscowościach okolicznych. Nie wspominam o zamkach, bowiem te do małych grodów podobieństwo mają, chcę natomiast powiedzieć o wsiach, gdzie nieszczęśliwi kmiecie wraz z rodzinami, pozbawieni pomocy medyków i ja- kiejkolwiek pieczy, marli na polach, drogach i w domach nie jak ludzie, ale jak bydlęta. We wsiach nastąpiło to samo co i w miastach, a więc obyczajów…

Ahsan Ridha Hassan „Zabobon”, czyli książka jak fuga (muzyczna!)

„Diabeł tkwi w szczegółach, to jego królestwo: królestwo drobnych drzazg”. [s.111] Na początku zachęcam Was do zabawy. Spróbujcie notować wszystko, ale to wszystko!, co przechodzi Wam przez myśl przez… a niech będzie: minutę. Nie cenzurujcie się, nie zmuszajcie się do skupienia na jakimś konkretnym zagadnieniu, zróbcie sobie freeride. Przyjrzyjcie się temu fantastycznemu kłębowisku, które mamy w głowach, temu strumieniowi, w którym tematy się łączą, mieszają, pozornie bez ładu i składu i bez związku jeden z drugim. Kiedy się świadomie przyjrzycie wnętrzu własnej głowy, będziecie gotowi, by sięgnąć po książkę Ahsana…

„Requiem dla lalek”, czyli „nic nie boli jak Zbierzchowski”

„Jeśli żyje się wystarczająco długo, w zakątkach prawdy zawsze dostrzega się kłamstwo” [s.127] Cezarego Zbierzchowskiego, a raczej jego twórczość, poznałam dzięki „Nowej Fantastyce”. Były to w czasach, kiedy sięgałam jeszcze po ten miesięcznik. Pamiętam, że zaniepokoiło mnie to co i jak pisał. Niepokój został ze mną na jakiś czas, uwierając jak drzazga pod skórą. Zwykle mówi się: „Ne mogłem/am się doczekać kolejnej!” Niestety, pod tym stwierdzeniem podpisać się nie mogę. Nie szukałam jego książek i nie czekałam na nie. Kiedy jednak dostałam w ręce „Distortion”, nie mogłam się od niej…