Skip to content

Very Urban Fantasy Posts

„World history of warfare”, czyli: ah!, gdybyż nie narrator…

Zaczęłam narzekać już w tytule wpisu, to chyba mój rekord ?! Muszę „się poprawić”. To może jednak przedstawię audiobooka, o którym opowiem? Poznajcie ciekawą pozycję, „World history of warfare”, kompendium wiedzy o tym, jak toczono wojny. Autorami książki są Christon I. Archer, John R. Ferris, Holger H. Herwig i Timothy H. E. Travers. Autorzy –  w serii 23 wykładów, czyli w sumie w ciągu 28 godzin – przechodzą przez historię sztuki wojennej od starożytności po czasy zdecydowanie nowożytne. Nie skupiają się na „naszym kręgu kulturowym”, jakkolwiek by ten „krąg” nie był definiowany.…

„Ted Bundy, bestia obok mnie” Ann Rule, czyli portret podwójny

„Nie mam pojęcia, dlaczego tak błyskawicznie zostaliśmy bliskimi przyjaciółmi. Może dlatego, że podczas tych intensywnych wtorkowych dyżurów mieliśmy do czynienia z wieloma różnymi sytuacjami z pogranicza życia i śmierci; dzięki nim zbliżyliśmy się do siebie niczym żołnierze na froncie. Być może zadziałała tu izolacja i to, że nieustannie rozmawialiśmy z innymi ludźmi o ich najbardziej intymnych kryzysach”. [s.42] Bundy – jeden z najbardziej znanych seryjnych zabójców – jest mocno zakorzeniony w popkulturze. Ot, choćby mini-seria na Netflixie, którą zresztą polecam, film z Zackiem Efronem w roli głównej, nieskończona ilość książek,…

„Niemcy opętane” Moniki Black, czyli jak naród poradził sobie z traumą? 

„[…] w okresie międzywojennym odbyło się osiem „procesów czarownic”, a w czasach Trzeciej Rzeszy jedenaście, to zaraz po wojnie – czy też precyzyjnie między rokiem 1947 a 1956 – odnotowano ich już 77. Ale nawet ta liczba może zaniżać skalę zjawiska – z dwóch powodów. Przede wszystkim urzędy państwowe oraz lokalna i ogólnokrajowa prasa zgłaszała liczby o wiele wyższe. W połowie lat pięćdziesiątych Niemieckie BIuro Informacji Medycznej ogłosiło, że w kraju dochodzi do około 70 procesów rocznie. […] Ale trzeba też odnotować, że wiele oskarżeń nie otarło się nawet o…

„Niepamięć i niedziałanie” Kali Dobosz, czyli rzecz o zapomnianej wojnie

„Historia Sri Lanki jest […] doskonałym przykładem tego, jak identyfikacja z abstrakcyjnym narodem czy grupą etniczną jest przygodna i historycznie zmienna”. [s. 18] OK – przyznaję się bez bicia: wojnie na Sri Lance nie przyglądałam się nigdy Owszem, pamiętam z czasów pracy w tzw „newsach”, że informacje o tym, co dzieje się na linii Syngalezi-Tamilowie pojawiały się od czasu do czasu, ale były kompletnie pozbawione kontekstu i nigdy nie lądowały gdzieś na prominentnych miejscach w serwisie. Nigdy też się nimi nie zainteresowałam. Dopiero później, kiedy z racji szukania wiedzy i…

„Kochankowie i pisarze” Lily King, czyli dorosłość a ideały

„Człowiek nie zdaje sobie sprawy, ile wysiłku wkłada w skrywanie różnych rzeczy, dopóki nie spróbuje ich odkopać”. [s. 183] Lily King napisała kapitalną książkę Czytałam ją dwa tygodnie, nie dlatego, że mi się nie podobała mi, ale dlatego, że wchłaniałam ją po kawałku, dawkując ją sobie jak deser, który jest pyszny, ale którego pożreć na raz nie powinniśmy. Pozornie „Kochankowie i pisarze” są prostą książką Ot, mamy trzydziestolatkę, której matka zmarła niedawno, i która niespecjalnie radzi sobie w życiu. Można by ją nazwać „nadwrażliwą” i „słabo przystosowaną”. Książek, które są…

„Las” Michała Lelonka, czyli dlaczego dobrzy ludzie robią złe rzeczy?

„[…] najgorszy typ ze wszystkich możliwych to rozczarowany idealista. Taki, co to chciał zmieniać świat, ale mu nie wyszło. On będzie zabijał w imię chorej idei”. Nie ukrywam, że lubię styl autora i lubię jego erudycję Czy pisze hard SF, czy – jak tu – książkę historyczną, czy prowadzi bloga – wszędzie widać to, że lubi język i wie, o czym pisze. To nie jest przesadnie częste, uwierzcie mi. „Las” to na pierwszy rzut oka prosta opowieść o bandzie żołnierzy, którzy stacjonują w środku Niemiec, w czasie II WŚ. Jest…

„One last stop” Casey McQuiston, czyli młodzieżówka, która była mi potrzebna kilkadziesiąt lat temu

„[…] August wspomina mgliście swoje stopniowe docieranie do odkrycia, że jest biseksualna, myśli o latach niezrozumiałych porywów serca, które próbowała jakoś racjonalizować. Nie wyobrażała sobie, że mogłaby od zawsze wiedzieć tak istotną rzecz na swój temat i nigdy jej nie negować”. [s.234] No tak, no. Powiem coś osobistego: gdybym przeczytała taką książkę kilkadziesiąt lat temu, byłabym w jakiś sposób innym człowiekiem. Wiecie, czytanie młodzieżówek w wieku dojrzałym jest dużym ryzykiem Mam wrażenie, że książki przeznaczone dla młodych czytelniczek i czytelników w zasadzie muszą w jakimś sensie rozczarować ludzi dojrzałych. To…

„Jedyny samolot na niebie. Historia mówiona zamachów z 11 września” Garretta M. Graffa. Czyli – po prostu dokument

„Niemal każdy Amerykanin powyżej pewnego wieku dokładnie pamięta, co robił 11 września 2001”. [s.11] Takim stwierdzeniem zaczyna się książka Graffa A Wy? Wiecie, co wtedy robiliście – jeśli byliście już na świecie – pamiętacie, gdzie byliście? To w ogóle było wydarzenie w jakoś znaczące? Nie, nie musicie odpowiadać, pytam z ciekawości, do której chyba nie mam prawa. „Jedyny samolot na niebie. Historia mówiona zamachów z 11 września” to dokument „Przez trzy lata zbierałem relacje tych, którzy przeżyli zamachy – próbowałem dowiedzieć się, gdzie wtedy byli, co zapamiętali, jak zmieniło się…

„Wojna lekarzy Hitlera” Bartosza T. Wielińskiego, czyli rzeczy, o których wiedzieć pewnie nie chcemy, ale powinniśmy

„W jednej z sal urządzono prosektorium. Na zlecenie Rachnera, który chciał, by pobierane podczas sekcji organy były świeże, wręcz działające, rozcinano ciała osób, które jeszcze oddychały. Pobierano wycinki mózgu, serca, wątroby oraz jąder i jajowodów. Himmler był o wszystkim informowany, także o szczególnych przypadkach, jak niezwykła wytrzymałość pewnego 37-letniego Żyda. „Na wysokości 12 minut oddychał przez 30 minut” – pisał lekarz. Kiedy wyciągał z jego czaszki krwawiący mózg, serce Jeszce biło”. Mówiłam, że są rzeczy, o których wiedzieć nie chcemy? No właśnie. Moi dziadkowie przeżyli wojnę Rzadko o niej mówili,…

„Pan Kamienia Wschodu” Joanny Lampki, czyli „zapiąć pasy i do przodu!”

” – Mów, o co chodzi – mruknęła Ingrid i posadziła dziewczynkę z powrotem na dywanie. – Potrzebuję pomocy kogoś, kto się nie boi śmierci i potrafi trzymać język za zębami – powiedziała Aline, patrząc z poczuciem winy na małego rudzielca, który ładował sobie właśnie do buzi zielony klocek. – Tylko zwołam matkę i jestem cała twoja – odparła Ingrid i związała włosy w wysoki kucyk”. [s. 253] No dobrze. Pierwszego tomu przygód Aline nie czytałam Cykl „Mistrz Gry” zaczęłam od drugiej części, wiedząc, że w przyszłości czeka na mnie…