Skip to content

Very Urban Fantasy Posts

Mit i mitologia społeczna w SF

Po co mi teoria, skoro wiem wszystko🤥😉 ? Po napisaniu ostatniej recenzji – „Króla” Grażyny Adamczyk – postanowiłam przypomnieć kilka rzeczy z zakresu tak zwanej „teorii”. Łatwo się wymądrzać i krytykować, ale trzeba być czujnym, bo pycha może zwieść na manowce. Łatwo o to, gdy wiedzy nie wystarcza. Sięgnęłam więc po jedną z książek, którą czytałam już jakiś czas temu i którą uznałam za ciekawą. Zadaniem było odkurzenie sobie kategorii pojęciowej „mitu” i nie sięganie do Eliadego. Ot, odświeżam sobie podstawy nie tyle teoretyczno-literackie, co raczej socjologiczno-politologiczne. Książką na którą…

Bajka w stylizacji SF, czyli kochająca fantastykę feministka czyta „Króla” Grażyny Adamczyk

Uwaga – spoilery! Na skróty: ocena Jak wiecie, nie umiem budować napięcia. Dla mnie „Król” to 4/10. O czym jest „Król”? Akcja ma miejsce po III wojnie światowej, która rozproszyła ludzkość po całym wszechświecie. „Król” jest dydaktyczną i sentymentalna bajką SF, w której są wszystkie elementy bajki: dobrzy i źli bohaterowie, piękne kobiety, zagrożenie dla tego, co drogie, trochę ideologii, obcy, którzy są wrodzy, bitwy, emocje, podane jak na tacy, poświęcenie, aż do granicy męczeństwa, cuda, trochę miłości, konserwatyzm, jaki jest we wszystkich bajkach ((są opowiadane po to, żeby się…

Nie! Nie! Nie! czyli #tatooGate na TT

Wkurzyłam się. Nie powinnam. Złość w końcu jest powodem zmarszczek, a wiadomo, że tych kobieta przecież mieć nie powinna. (sarkazm). Taka jestem estetycznie uświadomiona! Piszę to od razu, na początku, bo poczucie estetyki ważne w kontekście reszty wpisu. Jeśli Was przekonałam, że znam się na estetyce, jadę dalej. Miałam o tym nie pisać, ale choroba, złamałam się, bo siedziało mi w głowie całą noc. Otóż wczoraj na Twitterze wybuchła kolejna „afera”. W przeciwieństwie do tych politycznych, ta mocno mnie dotknęła. Dlaczego? Bo znowu jest ktoś, kto: Uważa, że ma prawo…

Jak to napisać, żeby nie wyjść na…, czyli o „Handlarzu tlenem” Marcina Araszczuka

Kłopoty z przedpremierową recenzją 🙄 Recenzja „Handlarza tlenem” Marcina Araszczuka nie przyszła mi łatwo. Jest po temu przynajmniej kilka powodów. Po pierwsze, nie lubię pisania, że książka w całości mi się nie podoba. Jak widzicie – zero suspensu. Po drugie, mam słabość do ludzi, którzy w ogóle porywają się do pisania i którzy swoje dzieło kończą, innymi słowy – z definicji lubię wszystkie Autorki i Autorów, aczkolwiek nie zawsze lubię ich książki. Zawsze mam jednak nadzieję, że znajdę kogoś, kto pisze ja Aleksandra Konefał, czyli dobrze. Po trzecie książka, która…

Ach, ci Wikingowie! Czyli „The Vikings” K. W. Harla

Kolejny doskonały audiobook nagrany przez prof. Kennetha W. Harla. Tym razem dostajemy 36 wykładów o Wikingach. Tak, będzie o atakach na biedne i niczego się nie spodziewające klasztory, o rzeziach i walkach, ale nie tylko. Dla mnie to przede wszystkim fascynująca opowieść o zmianie. O przejściu z bycia niewielką grupą ludów zagubionych na północy Europy do bycia klasą rządzącą w wielu „krajach”/rejonach/regionach. Od grup rodzinnych po monarchie. „The Vikings” traktują także o wpływie religii na zmianę form bytowania, o fascynujących sagach rodzinnych, o technologii budowania statków. O chęci eksploracji, o…

Jak tytuł książki podniósł mi ciśnienie…

Najpierw ocena, potem irytacja, porządek musi być 😉 Sporo czasu ostatnio „spędzam” w Bizancjum. Nadrabiam zaległości, które z perspektywy czasu oceniam jako zawstydzające. Konstantynopol, Wschodnie Imperium Rzymskie, i wszystko, co się z nim wiąże, począwszy od kultury, przez religię, sztukę, zwyczaje,  traktujemy w „naszej części Europy” per noga, „bo to nie nasze cesarstwo”. Super, jacy mądrzy jesteśmy, prawda? Wiemy, co ważne i skąd się wzięliśmy. Aha, sure. A na jakiej podstawie tak twierdzimy? Na podstawie naszej niewiedzy? No właśnie. Złapałam się kiedyś na żenującej niewiedzy i postanowiłam coś z nią…

„Krótka historia informatyki” – czyli dobrze napisana książka o nauce, która stała się niezbędna

Zacznę od przyznania się, że nie wierzę w istnienie „humanistów” i „umysłów ścisłych”. Z właściwą mi arogancją mogę powiedzieć, że trzymanie się takiego podziału i zasłanianie się nim to: po pierwsze: lenistwo i usprawiedliwienie niechęci wyjścia poza granice czegoś „z czego jestem dobra/dobry” po drugie: błąd w systemie edukacji po trzecie: nakładanie sobie ograniczeń poznawczych. Ile razy biorę do ręki taką książkę, jak „Krótka historia informatyki” Ryszarda Tadeusiewicza, to mówię wszystkim, kto chce słuchać (sorry): „a nie mówiłam?” No rany julek no! Profesor AGH! Sieci neuronowe! Biocybernetyka! A książkę napisał…

Skończyłam „Drogę Smoka”… i…

No tak. Skończyłam. I już mi czegoś brakuje 🙃 Tuż przed Świętami napisałam „koniec” pod ostatnim z tomów mojej „Drogi Smoka”, cyklu urban fantasy, który zaczęłam pisać w kwietniu 2018. Pierwszą książkę, „Morze krwi”, napisałam w dwa miesiące i oddałam beta-testerom chyba w lipcu. Od razu siadłam do pisania części drugiej, bo w pierwszej bohaterom brakowało zasadniczego komponentu. Nie, nie chodzi o realizm czy charakter, thank you very much. Po napisaniu „Pracowitych wakacji w Rzymie” wątek emocjonalny, czyli romansowy, był już ustawiony, ale okazało się, że bohaterowie mają nie tylko…

Nie samym Rzymem człowiek żyje

Juliusz Cezar i Juliusz Cezar! A gdzie Teofano? W „naszym kręgu kulturowym” zwykło się czcią i rewerencją otaczać starożytny Rzym, pamietać o Grecji, a potem upajać się wielkością imperiów, które powstały w świecie, którego ponoć jesteśmy dziedzicami. Bizancjum pomijamy i zapominamy o nim i gucio o nim wiemy. Popatrzcie na programy szkolne. Ile tam miejsca poświęca się cywilizacji Bizancjum? No właśnie. I nie, nie zgadzam się z zasłyszaną kiedyś tezą, że Bizancjum jest ważne tylko dla Rosji i różnego autoramentu rusofilów. To bzdura, w dodatku szkodliwa, bo zamykająca nas bezpiecznie…