Skip to content

Very Urban Fantasy Posts

„Krewniacy. Życie, miłość śmierć i sztuka neandertalczyków” Rebeccki Wragg Sykes, czyli świeże spojrzenie na neandertalczyków.

 „[…] spośród wszystkich niedawnych odkryć dotyczących ewolucji człowieka chyba najbardziej zdumiewającym faktem na temat neandertalczyków jest to, że mogli się krzyżować i krzyżowali się z nami.Teraz wygląda na to, że większość obecnej ziemskiej populacji ludzi […] zawierają spuściznę neandertalczyków. Ta rewelacja doprowadziła głębokiej zmiany punktu widzenia, która za jednym zamachem przeobraziła ich ze ślepej uliczki, prymitywnej gałęzi drzewa genealogicznego w naszych prawdziwych przodków, którzy wnieśli swój wkład w to, czym i kim właściwie jesteśmy”. [s.48] Zaczyna się nieźle, prawda?  No i są „Krewniacy. Życie, miłość śmierć i sztuka neandertalczyków” Rebeccki…

„Filmiłości” Jacka Melchiora, czyli w pogoni za sensem w sensie, ukrytym w sensie, schowanym za sensem 

„Zróbcie szybciutko rachunek kinowego sumienia, klasóweczkę z mechanizmów pamięci, sprawdzianik ze szlabanu na nowe twarze, które potraficie skojarzyć z nazwiskiem. Jeśli macie po pięć dyszek i kojarzycie Scarlett Johansson, to bomba. Jeśli jesteście ryczącymi czterdziestkami i wiecie, że ta szatynka zadająca się z wampirem, to Kristen Steward, też stawiam wam szóstkę. Macie trzydzieści? No to znacie pewnie wszystkie gwiazdy, przez każde G, włącznie z serialowymi, niestety! Wszystkie  o b e c n e, bo z dawnymi kłopot”. [s.63] Ostatnio jakoś „nie wchodziła” mi fikcja i skupiałam się jedynie na tak…

„Ewolucja w miejskiej dżungli” Menno Schilthuizena, czyli miasto jako laboratorium ewolucji

„[…] ważnym aspektem presji ewolucyjnej, jakiej poddawane są miejskie zwierzęta, jest nieustający „wyścig zbrojeń” z ludźmi, w którym stawką jest dostęp do naszej żywności i innych zasobów”. [s.249] Zacznę bez zbędnych wstępów: ależ to dobra książka! Konkretna, merytoryczna, ciekawa! Autor, pracownik naukowy Muzeum Historii Naturalnej w Leidzie, obserwuje uważnie ewolucję, która odbywa się tuż pod naszymi nosami – za oknem mieszkania.  „Filozofowie, ekolodzy i obrońcy przyrody przelali na papier hektolitry atramentu, wielokrotnie starając się zdefiniować przyrodę i to, co naturalne, tak więc sam powstrzymam się przed dolaniem własnego wiaderka. Jednak…

„Historia eunuchów” Oliviera de Marliave’a, czyli pop-historia w wydaniu brukowym

Nie wiem, jak to napisać, ale… albo Bellona wydawała kiedyś porządnie porządne książki, albo ja idealizuję przeszłość. Nie wiem, co jest ze mną lub wydawnictwem, ale „Historia eunuchów” Olivier de Marliave’a to kolejna słaba książka tej oficyny. Do tego stopnia zła, że jeśli pojawią się tutaj cytaty, to tylko po to, by pokazać brak redakcji lub wrażliwości autora.  Temat jest fascynujący! Eunuchowie, obecni praktycznie w każdej kulturze, zawsze byli przecież związani z władzą i religią, operowali jednak w słabo zdefiniowanej „strefie cienia”, na którą skazani byli przez to, że pozbawieni…

„Obiad w Rzymie. Historia świata w jednym posiłku” Andreasa Viestada – czyli wielce przyjemna lektura! 

„To, co jemy, zmieniło nas pod względem fizycznym i psychicznym. Jedzenie jest sekretną siłą napędową historii, któawyra dawała nam energię i podsycała naszą kolektywną dociekliwość od czasów pierwszej potrawy przygotowanej na ogniu. Jedzenie to najbardziej uniwersalna rzecz, jaką mogą robić ludzie, i coś, co nas wszystkich łączy. Jednocześnie jedzenie jest też czymś intymnym i prywatnym, światem, do którego nikt inny nie ma dostępu”. [s. 230 – 231] Kiedy w bibliotece wpadłam na „Obiad w Rzymie. Historia świata w jednym posiłku” Andreasa Viestada, długo obracałam ją w dłoniach, niezdecydowana. Nie byłam…

„Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu” Christophera Oldstone-Moore – czyli kiedy i dlaczego zarastano? 

„Podobieństwo Hitlera do chaplinowskiego trampa sprawiło, że zachodni Europejczycy i Amerykanie zlekceważyli Fuhrera, traktując go jak swego rodzaju klowna. Taką tezę postawił historyk Hugh Trevor-Roper, a eseista Ron Rosenbaum jeszcze ją wzmocnił, oskarżając samego Chaplina o rozpropagowanie takiego wizerunku Hitlera poprzez sparodiowanie go w filmie „Dyktator”. Istnieją liczne dowody na to, że Trevor-Roper oraz Rosenbaum mają rację. […] Nawet po wybuchu wojny w 1939 roku w większym stopniu lekceważono niemieckiego dyktatora, niż go potępiano, co skłoniło pewnego korespondenta do opublikowania ostrego w wymowie listu na łamach londyńskiego „Timesa”, w którym…

„Judasz. Biografia kulturowa” Petera Stanforda, czyli – proszę, przetrwajcie pierwsze dwadzieścia stron!

„Przez 2000 lat historii przewinęło się przez nią mnóstwo Judaszy: Judasz kupiec i bankier z nieodłącznym workiem pieniędzy, judasz skrywający swój homoseksualizm i namiętnie całujący Jezusa, Judasz pantoflarz, Judasz maniak seksualny, Judasz zdeprawowany duchowny, Judasz komiczny głupek z dramatów pasyjnych, Judasz reakcjonistą sprzeciwiający się zmianom i Judasz bohater rewolucjonista pragnący budować raj na ziemi. Lista jest długa, a nowych wcieleń wciąż przybywa. Jak to możliwe? Co takiego ma w sobie Judasz?”. [s. 270-271] Kłopoty z Judaszem Gdybym miała wybrać spośród wszystkich postaci, które pojawiły się na kartach Biblii te, które…

Michael Dylan Foster i jego „Yōkai” – czyli wpadłam do kopalni wiedzy (można tak napisać?)

Ostatni wpis poświęciłam książce „Potworne istoty”. Obiecałam w tamtym wpisie, że napiszę także o innej książce, również znalezionej w bibliotece, ale takiej, co do której nie mam mieszanych uczuć i która była dla mnie prawdziwym odkryciem. Zatem dziś o „Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej” Michaela Dylana Fostera! „Folklor funkcjonuje w sposób, który można by porównać do przeciągania liny pomiędzy dwiema równie mocnymi siłami: konserwatywnym nakierowaniem na przeszłość a doraźnością zorientowaną na teraźniejsze ( i przyszłe) potrzeby. Jednym z elementów tego procesu jest również kontrast między kształtowanym przez lata głosem…

„Potworne istoty. The world of lore” Aaron Mahnke, czyli straszliwie przyjemna lektura 😉

„[…] niezależnie od tego, czy potwór jest wytworem naszej wyobraźni, czy ucieleśnieniem czyjejś obsesji, łowca zawsze ryzykuje, że stanie się tym, na co poluje”. [s. 40] Tak sobie czasem spaceruję po bibliotekach. Na szczęście już można, bo pandemię odwołano. Owszem, katalogi elektroniczne to piękna rzecz i ułatwiają załatwianie spraw i zamawianie konkretnych, upatrzonych wcześniej pozycji, ale czasem człowiek (to znaczy ja) czasem musi sobie poszukać, pogrzebać na półkach w nadziei, że mu coś wpadnie w ręce. Zazwyczaj wychodzę w takich wypraw odkrywczych z ciekawymi książkami. Zazwyczaj. Ostatnio znalazłam dwie takie.…

„Siedem śmierci. Jak umierano w dawnych wiekach”, czyli – dziś się czepiam!

No więc tak – nie przepadam za pisaniem recenzji książek „na 3 z minusem”. Jeśli mam taką książkę, to po prostu wolę ją przemilczeć. Ale czasem się nie da! No się nie da! Długo zastanawiam się, co tak bardzo mnie zirytowało w „Siedem śmierci. Jak umierano w dawnych wiekach” Barbary Faron i Agnieszki Bukowczan-Rzeszut i dopiero niedawno sobie moje zastrzeżenia racjonalnie ułożyłam w głowie.  No dobrze, ale co to w ogóle jest za książka?  Wbrew temu, co obiecuje tytuł nie jest to bynajmniej pozycja traktująca o tym, jak to historycznie…