Skip to content

Very Urban Fantasy Posts

„Alert” Piotra Głuchowskiego, czyli czegóż to jeszcze nasze oczy nie widzą?

„Wie pan, czego mnie nauczyło wiele lat dochodzeń? Najprostsze rozwiązania często prowadzą do celu, lecz potem się okazuje, że było zupełnie inaczej. Można postawić zarzuty, oskarżyć, uzyskać skazanie i nadal nic nie rozumieć. Najczęściej właśnie tak bywa”. [s.89] Jak zwykle będzie bez suspensów: przeczytałam „Alert” za jednym posiedzeniem, z nogami podciągniętymi pod brodę, wtłoczona w fotel. Gdyby nie fizjologia, nawet bym się z tego fotela nie ruszyła. Ale powiem też, że za Chiny ludowe nie wiem, co mnie podkusiło, żeby akurat po tę książkę sięgnąć w dniu, gdy temperatura sięgała…

Joe Harkness „Ptakoterapia. Jak przyroda uratowała mi życie”, czyli odwaga, odwaga, odwaga.

„Pocę się, trzęsę, denerwuję się i odczuwam ból, choć z czasem nauczyłem się rozpoznawać sygnały ostrzegawcze i uspokajać na tyle, żeby sprawnie funkcjonować na przykład w supermarkecie czy w innym miejscu publicznym. Myślałem, że uda mi się ukryć lęk za alkoholem i narkotykami, ale ten pomysł to już przeszłość. Lęki towarzyszą mi wszędzie i czasem są tak silne, że sprawiają mi fizyczny ból – głowa mi pęka i nie mogę spać. Jeszcze trudniej wyjaśnić, jak działają moje zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, ale też spróbuję”. [s.18] Zacznę od prywaty. Od wspomnienia. Pod koniec…

„Królowa dzikusów” Joanny Lampki, czyli Aline dorasta! Alleluja! 

„Duchy kochają wojowników. Duchom jest miłe, gdy walczy się do końca, mimo że nie ma szans na zwycięstwo. Łatwiej jest przecież się poddać. Łatwiej uciec. Łatwiej zamknąć oczy. Łatwiej zdradzić. Śmierć jest czarnai straszna i nikt nie wie, co czeka za zasłoną”. [s.346] O poprzedniej części sagi pisałam we wpisie o „Panu Kamienia Wschodu”. Zajrzyjcie, żeby dowiedzieć się więcej o świecie przedstawionym i bohaterach. Celowo nie powtarzam pewnych informacji, bo nie ma to wiele sensu, skoro juz to napisałam, prawda? Nie, nie jestem leniwa. Wolę określać się mianem: ostrożnie efektywnej.  Powiem…

Robin Dunbar, „Pchły, plotki a ewolucja języka. Dlaczego człowiek zaczął mówić?”. Czyli co ma do tego wszystkiego telenowela?

„Język jest więc w bardzo dużym stopniu narzędziem społecznym. Nie tylko umożliwia nam wymianę informacji istotnych dla naszej zdolności przetrwania w złożonym, ciągle zmieniającym się świecie, lecz ułatwia również rozróżnienie między przyjacielem a wrogiem”. [s.233]    „Nasz język, mimo całego jego zaawansowania, jest bardziej ograniczony niż jesteśmy skłonni to przyznać.W decydujących chwilach słowa nas zawodzą. Nie potrafiąc wyrazić naporu zalewających nas emocji, zwracamy się do archaicznych form fizycznej intymności, by uzewnętrznić to, czego nie możemy lub nie chcemy wypowiedzieć głośno”. [s.267] Robin Dunbar jest przykładem naukowca, który publikuje nie tylko…

„Niedostosowani” Adama Harta, czyli dlaczego tyjemy i nadużywamy? 

„Tematem tej książki jest dysharmonia między naszą ewolucyjną przeszłością a środowiskiem, które stworzyliśmy. Jej analiza będzie wymagać niezłej żonglerki intelektualnej. Opowieść o przyczynach naszego niedostosowania do życia we współczesnym świecie, to opowieść o genetyce, doborze naturalnym, ewolucji, biogeografii, analizie genomu, biochemii, doborze płciowym, archeologii, psychologii, socjologii, polityce i wielu, wielu innych dziedzinach”. [s. 27-28] Po takim cytacie otwarcia powinnam zapisać plik i zakończyć recenzję, bo wszystko przecież wiadomo, czyż nie? 😉  W zasadzie tak, ale dobre książki aż się proszą o więcej. Szkoda by było, żeby dobra książka leżała na…

„Krewniacy. Życie, miłość śmierć i sztuka neandertalczyków” Rebeccki Wragg Sykes, czyli świeże spojrzenie na neandertalczyków.

 „[…] spośród wszystkich niedawnych odkryć dotyczących ewolucji człowieka chyba najbardziej zdumiewającym faktem na temat neandertalczyków jest to, że mogli się krzyżować i krzyżowali się z nami.Teraz wygląda na to, że większość obecnej ziemskiej populacji ludzi […] zawierają spuściznę neandertalczyków. Ta rewelacja doprowadziła głębokiej zmiany punktu widzenia, która za jednym zamachem przeobraziła ich ze ślepej uliczki, prymitywnej gałęzi drzewa genealogicznego w naszych prawdziwych przodków, którzy wnieśli swój wkład w to, czym i kim właściwie jesteśmy”. [s.48] Zaczyna się nieźle, prawda?  No i są „Krewniacy. Życie, miłość śmierć i sztuka neandertalczyków” Rebeccki…

„Filmiłości” Jacka Melchiora, czyli w pogoni za sensem w sensie, ukrytym w sensie, schowanym za sensem 

„Zróbcie szybciutko rachunek kinowego sumienia, klasóweczkę z mechanizmów pamięci, sprawdzianik ze szlabanu na nowe twarze, które potraficie skojarzyć z nazwiskiem. Jeśli macie po pięć dyszek i kojarzycie Scarlett Johansson, to bomba. Jeśli jesteście ryczącymi czterdziestkami i wiecie, że ta szatynka zadająca się z wampirem, to Kristen Steward, też stawiam wam szóstkę. Macie trzydzieści? No to znacie pewnie wszystkie gwiazdy, przez każde G, włącznie z serialowymi, niestety! Wszystkie  o b e c n e, bo z dawnymi kłopot”. [s.63] Ostatnio jakoś „nie wchodziła” mi fikcja i skupiałam się jedynie na tak…

„Ewolucja w miejskiej dżungli” Menno Schilthuizena, czyli miasto jako laboratorium ewolucji

„[…] ważnym aspektem presji ewolucyjnej, jakiej poddawane są miejskie zwierzęta, jest nieustający „wyścig zbrojeń” z ludźmi, w którym stawką jest dostęp do naszej żywności i innych zasobów”. [s.249] Zacznę bez zbędnych wstępów: ależ to dobra książka! Konkretna, merytoryczna, ciekawa! Autor, pracownik naukowy Muzeum Historii Naturalnej w Leidzie, obserwuje uważnie ewolucję, która odbywa się tuż pod naszymi nosami – za oknem mieszkania.  „Filozofowie, ekolodzy i obrońcy przyrody przelali na papier hektolitry atramentu, wielokrotnie starając się zdefiniować przyrodę i to, co naturalne, tak więc sam powstrzymam się przed dolaniem własnego wiaderka. Jednak…

„Historia eunuchów” Oliviera de Marliave’a, czyli pop-historia w wydaniu brukowym

Nie wiem, jak to napisać, ale… albo Bellona wydawała kiedyś porządnie porządne książki, albo ja idealizuję przeszłość. Nie wiem, co jest ze mną lub wydawnictwem, ale „Historia eunuchów” Olivier de Marliave’a to kolejna słaba książka tej oficyny. Do tego stopnia zła, że jeśli pojawią się tutaj cytaty, to tylko po to, by pokazać brak redakcji lub wrażliwości autora.  Temat jest fascynujący! Eunuchowie, obecni praktycznie w każdej kulturze, zawsze byli przecież związani z władzą i religią, operowali jednak w słabo zdefiniowanej „strefie cienia”, na którą skazani byli przez to, że pozbawieni…

„Obiad w Rzymie. Historia świata w jednym posiłku” Andreasa Viestada – czyli wielce przyjemna lektura! 

„To, co jemy, zmieniło nas pod względem fizycznym i psychicznym. Jedzenie jest sekretną siłą napędową historii, któawyra dawała nam energię i podsycała naszą kolektywną dociekliwość od czasów pierwszej potrawy przygotowanej na ogniu. Jedzenie to najbardziej uniwersalna rzecz, jaką mogą robić ludzie, i coś, co nas wszystkich łączy. Jednocześnie jedzenie jest też czymś intymnym i prywatnym, światem, do którego nikt inny nie ma dostępu”. [s. 230 – 231] Kiedy w bibliotece wpadłam na „Obiad w Rzymie. Historia świata w jednym posiłku” Andreasa Viestada, długo obracałam ją w dłoniach, niezdecydowana. Nie byłam…